sobota, 16 września 2017

852. Tydzień wolnego

Tydzień wolnego w Kołobrzegu! :-D Długo wyczekiwany, wyśniony, upragniony tydzień. I jaki był? Piękny... prawie ;-) bo jak nie padało, to lało i wiało, a dzień później... znów padało ...tak dla odmiany... i tak całe siedem dni! :-/ Ale pomyślałyśmy, że z cukru nie jesteśmy i tak szybko się nie rozpuścimy, więc ósma rano pobudka, śniadanie, parasol w dłoń i w drogę – albo w głąb miasta, w stronę ratusza i jeszcze dalej, albo na długi spacer wzdłuż pięknej plaży aż do latarni morskiej! ;-) Miasto odnowione, czyściutkie, przestronne, bardzo zielone, nieco dalej od centrum natomiast natykałyśmy się na budowę obok kolejnej budowy wysokich apartamentowców. Widać, że miasto rośnie w siłę, a włodarze dbają o każdy szczegół. Na uliczkach miasta, niemal w każdym sklepiku, kawiarence czy barze słychać... język niemiecki. Mnóstwo kuracjuszy stamtąd przyjeżdża i zostawia tu swoje pieniążki. I w sumie to i dobrze, bo również dzięki nim jest tu naprawdę ładnie.


Jeszcze w Poznaniu zaplanowałyśmy sobie całodniowy wypad do Dobrzycy, do ogrodów Hortulus [około 30 minut (?) komunikacją od Kołobrzegu]. Niestety i pogoda, i kiepska informacja turystyczna popsuły nam szyki. Poza sezonem letnim nie ma busów do Dobrzycy, o czym panie z informacji nie wiedziały i wręczały rozkład jazdy... nieaktualny! :-/ Ale dla chcącego nie ma nic trudnego ;-) Pojechałyśmy najpierw do Koszalina, a stamtąd już jeździ bus prosto pod bramy ogrodu.


Powrót do pracy to jakby dostać „z liścia”, ale cóż... takie życie... Pozostaje planowanie kolejnego choćby tygodnia z dala od maszynopisów i wydawniczych obowiązków ;-)



= = = = = = =
Wszystkie zdjęcie moje, robione niezawodnym Olympusem e-510 lub... telefonem HTC ;-)

sobota, 26 sierpnia 2017

851. Rozdanie nr 122

Bardzo bardzo dziękuję za życzenia dobrych wakacji - już za tydzień będę spakowana i z Reisefieber nie zasnę przed wyjazdem, ale cieszę się :-) Naprawdę potrzebuję tego urlopu, czuję to, jak chyba nigdy wcześniej. Za dużo, za szybko, za intensywnie się dzieje w pracy... Ale nie marudźmy, bo... sobota chyli się ku końcowi, zatem czas najwyższy na ogłoszenie, do kogo poleci pakiecik z konkursu książkowego nr 122. A ów szczęśliwiec to...

- - -> KolorowyŚwiat

Gratulacje serdeczne!!! :-D
Dołączam jeszcze jak zawsze obowiązkowy przypisek ode mnie: „Będę potrzebowała podstawowe dane do wysyłki. U dołu strony znajduje się mój adres mailowy [wraz z regulaminem konkursu], na który poproszę je podesłać. Jednocześnie zapewniam, jak zawsze wielokrotnie podkreślając!, że nigdy nikomu nie przekazuję adresów swoich Czytelników – wykorzystuję je wyłącznie do wysyłki książek z danego konkursu”.

niedziela, 20 sierpnia 2017

850. Konkurs nr 122

Słodkie wakacyjne lenistwo dla niektórych powoli się kończy, rodzice już biegają za podręcznikami, a sklepy kuszą pięknymi „limitowanymi” wersjami artykułów papierniczych, a ja tymczasem... właśnie planuję swój wyjazd ;-D Na początku września znikam na chwilę. Fotorelację zdam po powrocie. Zanim jednak wybędę, czas rozpocząć sierpniową edycję konkursu książkowego. Moja propozycja to mieszany pakiecik zajmujących książek, kolorowanka i pudełko pięknych kredek – wszystko co na fotce trafi w ręce jednego szczęśliwca konkursu numer 122. A w pakiecie znajdą się:

- - - Wilk zwany Romeo - Nicka Jansa. „Prawdziwa i poruszająca historia wyjątkowego wilka, który spędził siedem lat w pobliżu psów i ludzi na Alasce. Kiedy się pojawił, mieszkańcy Juneau zachowali ostrożność. Byli też zafascynowani. Nie samym wilkiem – na Alasce mieszka ich sporo. Ale tym, że ten czarny dziki wilk zaczął się przyłączać do narciarzy, bawić się z ich psami albo po prostu w ciche popołudnia wylegiwać na słońcu na środku zamarzniętego jeziora”.
- - - Strażniczka kłamstwa - T.A. Cotterella – kryminał
- - - Zaczarowany las - Johanny Basford – kolorowanka, niezwykle szczegółowa, którą chyba należy nazwać „pierwszą”, „prekursorką”, „śnieżną kulą nowej mody” ;-) czyli tą, która wyzwoliła w dorosłych chęć chwycenia za kredki
- - - paczuszka kredek firmy Herlitz

Mam nadzieję, że wam się spodoba mój wybór. Kto chętny, niech się wpisuje w komentarze pod tym postem. Czas: do piątkowej północy. W sobotę podam, do kogo poleci paczka :-) Zapraszam!

niedziela, 30 lipca 2017

849. Rozdanie nr 121


W ostatniej niemal chwili zmieniłam dzień rozdania, za co przepraszam, ale nieoczekiwanie dla siebie, choć w gruncie rzeczy z wielką radością, przyjęłam rodzinne zaproszenie na weekend poza miastem, a nawet nieco dalej, bo około 60 km od Poznania, nad przepiękne jezioro Jankowskie. Pogoda dopisała, humorki też, dzięki czemu z nową energią wracam do Poznania i znów włączam tryb „praca” ;-)

Jak widać na dodanym obrazku, już po rozdaniu. Szczęśliwcem letniego konkursu książkowego nr 121 jest...

- - - graża

Gratulacje serdeczne!!! :-D
Dołączam jeszcze jak zawsze obowiązkowy przypisek ode mnie: „Będę potrzebowała podstawowe dane do wysyłki. U dołu strony znajduje się mój adres mailowy [wraz z regulaminem konkursu], na który poproszę je podesłać. Jednocześnie zapewniam, jak zawsze wielokrotnie podkreślając!, że nigdy nikomu nie przekazuję adresów swoich Czytelników – wykorzystuję je wyłącznie do wysyłki książek z danego konkursu”.

sobota, 22 lipca 2017

848. Konkurs nr 121

Foto: kadry z filmu „Wielkie kłamstewka” produkcji © HBO.


Stacja telewizyjna HBO słynie ze swoich produkcji filmowych. W ostatnich latach zapewne najgłośniejszą, a zarazem najczęściej nagradzaną, jest „Gra o tron”, adaptacja cyklu powieściowego George’a R.R. Martina. W tym tygodniu właśnie rozpoczęto nadawanie kolejnego, siódmego już sezonu, pierwszym odcinkiem udowadniając, jak bardzo jest to oczekiwana superprodukcja. Pierwszy odcinek nowej serii obejrzało tak wiele osób, że według statystyk pobito rekord oglądalności stacji! Film jest widowiskowy, spektakularny, naładowany efektami, z niezwykle silną ekipą aktorską, o zaskakujących zwrotach akcji itp. itd. – to nie ulega wątpliwości.

Ale HBO tworzy też mniejsze, skromniejsze serialowe produkcje, które potrafią zadziwić, zaskoczyć, wzbudzić wiele ekstremalnie różnych emocji. Niech za przykład posłuży choćby „Długa noc” ze znakomitą kreacją Johna Turturro. Polecam!

Dziś chciałam opowiedzieć o miniserialu, który nadawany był bodajże w kwietniu – „Wielkie kłamstewka”. Powstał na bazie wydanej również i u nas powieści Liane Moriarty, australijskiej pisarki, której nie czytałam wcześniej. I całe szczęście ;-) bo nie byłabym zaskoczona, kto zginął, dlaczego i kto był winny owej śmierci. Tę właśnie powieść, w okładce filmowej, proponuję w najnowszym konkursie książkowym, edycja numer 121!

O filmie*/książce [poza kilkoma niewielkimi w zasadzie odstępstwami film wiernie oddaje każdy szczegół powieści]: „W spokojnym, nadmorskim miasteczku Monterey w stanie Kalifornia nic nie jest takie, jakim się na pierwszy rzut oka wydaje. Zaślepione miłością matki, osiągający sukcesy mężowie, urocze dzieci, piękne domy. Jakie kłamstwa kryją się za pozorami ich perfekcyjnego życia? W miasteczku zamieszkuje samotna matka Jane (w tej roli Shailene Woodley) i jej syn Ziggy. Wieloletnie przyjaciółki Madeline (aż byłam zaskoczona, ale w tej roli była znakomita: Reese Witherspoon) i Celeste (jak zawsze świetna Nicole Kidman) biorą ją pod swoje skrzydła, co nie pozostaje bez znaczenia dla relacji z Renatą (uwielbiam tę aktorkę – Laura Dern). Przykry incydent w szkole wyznacza nowe linie podziału. A gdy w miasteczku dochodzi do zbrodni, która zaburza idealne życie mieszkańców, pojawia się podejrzenie, że mogło mieć to coś wspólnego z napięciami, które pojawiły się pomiędzy matkami dzieci z lokalnej szkoły (…)”.

Akcja jest niespieszna, poznajemy bohaterów dramatu powoli, nie zawsze chronologicznie, ale sama akcja zmierza w jednym kierunku – do zbrodni na wieczorku charytatywnym dla rodziców, organizowanym rokrocznie przez szkołę, do której chodzą dzieci głównych bohaterów. Na owej imprezie niektórzy z rodziców mają okazję zabłysnąć wokalnie [świetni Zoë Kravitz, James Tupper i Adam Scott – trzy różne piosenki, trzy całkiem odmienne wykonania], i zapewniam – dla tego odcinka choćby warto obejrzeć serial. Zresztą muzyka, dobrane do serialu piosenki, to też ich bohaterowie. Filmowa młodsza córka Reese [w tej roli Darby Camp] ma niezwykły gust muzyczny i to ona dobiera je i puszcza w samochodzie każdego dnia, gdy jadą do szkoły. Te piosenki odzwierciedlają uczucia, akcję danego odcinka. Niezwykłe! Polecam zwłaszcza intro – Michael KiwanukaCold Little Heart” [był gościem tegorocznej edycji Open'era - kto był, ten szczęściarz! ;-)

Foto: aktorki na premierze filmu.
Autor zdjęcia: Frederick M. Brown; Źródło: Getty Images


= = = = =


I dochodzimy do sedna postu ;-) Mam tę książkę i proponuję ją w konkursie nr 121 wraz z kolorowanką „Zaginiony ocean” Johanny Basford [akcja powieści odbywa się nad oceanem, i woda również jest jednym z bohaterów opowieści, dlatego uznałam, że będzie świetnie pasować jako dodatek do książki ;-) ]. Na zdjęciu poniżej możecie też zobaczyć paczkę kredek firmy Staedtler, edycję specjalną Noris Club 24. Taki pakiecik trafi do jednej zainteresowanej osoby, która wpisze się w komentarze pod tym postem. Wyjątkowo tym razem macie czas do sobotniej północy, rozdanie późnym wieczorem w niedzielę 30 lipca. Zapraszam! :-)





= = = = = =
* Fragment tekstu promocyjnego stacji HBO.

środa, 12 lipca 2017

847. Baborówko 2017

W Baborówku, niewielkiej urokliwej wsi pod Poznaniem, tuż przy Szamotułach, co roku w pierwszy weekend lipca odbywa się trzydniowy Wszechstronny Konkurs Konia Wierzchowego (WKKW), nazywany „koroną sportów jeździeckich”, w ramach Festiwalu Jeździeckiego [30 czerwca do 02 lipca]. Przez trzy dni zawodnicy uczestniczą w trzech próbach: ujeżdżenia, próby terenowej i skoków przez przeszkody. Nie jestem wielkim fanem koni, ale oglądanie na żywo tych zwierząt i jeźdźców, zaciekłej rywalizacji, jest naprawdę emocjonujące. Cieszę się, że dałam się namówić na tę całodniową przygodę! ;-) Byłam w sobotę, drugim dniu trwania zawodów, i podziwiałam „najbardziej efektowną i widowiskową, ale i najtrudniejszą część WKKW – CROSS. Jest to próba terenowa, polegająca na pokonywaniu stałych przeszkód na urozmaiconym terenie. Podczas tej próby para jeździec–koń muszą się wykazać wielką odwagą, zręcznością i wytrzymałością. Przed nimi bowiem jest do pokonania ponad 20 przeszkód (o wysokości od 100 do 120 cm), w skład których wchodzą rozmaite kombinacje, duże zeskoki (nawet do 200 cm) – także do wody; skoki nad nietypowymi niekiedy, bardzo wąskimi przedmiotami lub wielkimi kłodami”*.

Mieliśmy doskonałą pogodę – słoneczko, lekki wiaterek, ciut przelotnego deszczyku ;-) – niesamowite widoki z różnych stron obszernej strefy zawodów; było na szczęście nie za tłumnie, to jednak nie Poznań ;-) ale to dobrze!, nie trzeba się było przeciskać, żeby cokolwiek zobaczyć. Mimo wszystko publiczność dopisała, oklaskiwała i dopingowała zawodników. Bardzo sympatyczna impreza, doskonale zorganizowana, bezpieczna, ze świetną atmosferą. Dookoła, na naprawdę sporym terenie przy stadninie i pałacyku Baborówko, zorganizowano wiele ciekawych stref. Była część tylko dla zawodników, gdzie mogli się rozgrzewać i trenować, niedostępna dla widzów z bliska, ale oczywiście z odległości można było podziwiać treningi ;-) Była też strefa dla dzieci, a w jej ramach m.in. impreza plenerowa SZOK [Szamotulski Ośrodek Kultury – genialna nazwa! ;-D ] + program edukacyjny przygotowany przez Straż Pożarną oraz Nadleśnictwo Pniewy + miasteczko zabaw dla dzieci + chyba największa atrakcja, czyli przejażdżki konne. A dla dorosłych: konkurs specjalny – sztafeta koń–samochód + parada powozów i zaprzęgów + pokaz woltyżerki sportowej + występy rozrywkowe + stoiska gastronomiczne i wystawiennicze, z produktami jeździeckimi i regionalnym rękodzielnictwem. Pełnia szczęścia! Warto zaplanować taki wyjazd za rok. Wieś ma ładny dworzec, pięknie odnowiony, kolej się zatrzymuje kilka razy dziennie, to samo w Szamotułach, kilka minut dalej. W regionie jest wiele ciekawych miejsc, gdzie można przenocować, pospacerować, pozwiedzać... ;-) Polecam! Na zachętę wrzucam kilka zdjęć, które namiętnie strzelałam. Aż dziw, że się udały ;-) Wyobraźcie sobie tę szybkość i zwinność zwierząt! ;-)



Ten cudny chart na ostatnim zdjęciu... Można się poczuć jak w Ascot, tylko kapeluszy nie kazano nam na szczęście zakładać! ;-D


= = = = =
* wspomagałam się tekstami promocyjnymi ze strony domowej zawodów -> KLIK.

PS zdjęcia w większości moje, tylko te z bryczkami i orkiestrą są od szwagra :-) bo w niedzielę nas tam nie było, a szkoda! Dziękuję!

sobota, 24 czerwca 2017

846. Rozdanie nr 120


Uff, zdążyłam ;-D Dziękuję za waszą cierpliwość!!! No i pardon, że po nocy ;-) z kiepską „zblurowaną” fotką, ale rodzinne obowiązki numerem jeden. Wiem, że zrozumiecie i raz jeszcze dziękuję, że jesteście!

Na zdjęciu już widać, do kogo polecą konkursowe pakieciki z książeczkami [losowo!] i z dodatkowymi niespodziankami, ale jeszcze dla formalności podam poniżej nicki:

- - -> Leacathy
- - -> Doriss

Gratulacje serdeczne!!! :-D
Mam nadzieję, że się książeczki dzieciaczkom spodobają!
Dołączam jeszcze jak zawsze obowiązkowy przypisek ode mnie: „Będę potrzebowała podstawowe dane do wysyłki. U dołu strony znajduje się mój adres mailowy [wraz z regulaminem konkursu], na który poproszę je podesłać. Jednocześnie zapewniam, jak zawsze wielokrotnie podkreślając!, że nigdy nikomu nie przekazuję adresów swoich Czytelników – wykorzystuję je wyłącznie do wysyłki książek z danego konkursu”.