sobota, 29 grudnia 2007

4. Pechowy dzień :-/


Co za pech! Zepsuł mi się dziś aparat fotograficzny... Nastrzelałam mnóstwo fotek na Starym Rynku - piękne słoneczko było, autofokus łapał ostrość migiem, no po prostu bajka :-), więc duża szansa na udane fotki - potem jeszcze w knajpce z dodatkową lampką, również portrety mojej przyjaciółce E. i... po powrocie do domu nie chciał się zwinąć film! OK, mówię sobie, pewnie perforacja kliszy poszła (bo ja wciąż z analogiem wędruję...), ale nie, cały naciąg szlag trafił! Mój Pentax!!! Tak go lubię, a tu taki numer! Będzie trzeba wysłać do Trójmiasta, gdzie jest najlepsza "klinika" dla sprzętu Pentaxa, u Pana Rendaszki. Eh, znowu wydatki!

Z drugiej strony czas najwyższy przejść na cyfrę, prawda? Tylko że mnie przeraża sam wybór... tyle tego sprzętu jest na rynku, że nie umiem się zdecydować... Niby oczywiste: Pentax K100D lub jego starszy brat Pentax K10D, ale... na forum Pentaxa tyle marudzenia, że przypadłość FF/BF, że autofocus to porażka, że... No nieważne. Trzeba będzie się jednak rozejrzeć.

Na osłodę, przeglądając starsze zdjęcia, przypomniałam sobie zapach ciasta robionego przez moją mamę :-) Fotka zrobiona jakiś czas temu aparatem szwagra - Konica Minolta D5D.

1 komentarz:

Judytta pisze...

Cieszę się że odkryłam Twojego bloga:)
Życzę powodzenia w jego pisaniu ponieważ widzę że dopiero co zaczęłaś prowadzenie zapisków.



http://judytta.blog.onet.pl/