poniedziałek, 21 stycznia 2008

14. papierowe zakupy :-)


Przeczytałam dziś rano na TVN24, że przedostatni poniedziałek stycznia jest najbardziej przygnębiającym, dołującym, depresyjnym dniem roku. Hmmm... Od rana w Poznaniu pada deszcz. Smętnie jest i zimno, mokro i jakoś tak szaro-buro, ciśnienie wręcz przygniata. Tramwaj dziś nie przyjechał o czasie, tłok niemożebny, hałas okrutny... :-/ Chyba się z tym doktorem Cliffem Arnallem zgodzę, rzeczywiście jest ciężko, a pogoda jeszcze podkreśla ten nastrój. No i zaczęłam myśleć o noworocznych postanowieniach, które rzeczywiście jakoś tak się rozpłynęły w codzienności... Jednym z postanowień było: zmienić pracę. Desperacko wręcz szukam bezpiecznego i "normalnego" miejsca pracy - bez "wyścigu szczurów", bez wymogu "kreatywności" (bo co to w ogóle oznacza, do choinki?! mam tworzyć nowe słówka i nowe zasady ortografii, gramatyki itd.? wtedy będę kreatywna?), bez szefa marketingowca, co to po wszystkich "rzuca mięsem" i wymaga 200% normy, nawet jak już padasz pyskiem w klawiaturę, bez konieczności pracy 18 godzin na dobę, albo i więcej... No i weekendy przydałyby się wolne... Pewnie za dużo wymagam, co?

Ale z milszych rzeczy...
Dotarło do mnie zamówienie ze sklepiku Urokliwisko_Gohy - adres sklepu znaleziony na forum miłośników wszelkich prac ręcznych. Zamówiłam dwie serwetki + jeden papier ryżowy + trzy pędzle ścięte szerokie płaskie, nylonowe + dwa pudełka na piękne metalowe zapięcia, przygotowane do pracy techniką decoupage :-) Wielka radość! Szybko przesłane, pięknie zapakowane, teraz tylko proszę o wolny weekend!!!
Przez ten miniony weekend, tak z doskoku, bo miałam pracę redakcyjną do zrobienia, dłubałam drewniany piórniczek, taki całkiem prosty, w babcinym stylu, ale ładny, prawda? Chwalę się :-) Wykorzystałam ostatecznie papier Calambour, kupiony w Manufaktura_Dobrych_Klimatów (super miejsce, przemiła obsługa), bo z serwetkami to sobie raczej nie radzę. Są takie cieniutkie, rozciągają się, marszczą, drą, i ostatecznie trzeba je szybko zdjąć, zanim zaschnie klej :-/ Muszę obmyślić jakąś inną taktykę.
Powoli moim ulubionym sklepikiem, gdzie wydaję, niewielkie wprawdzie, ale zawsze, „nadwyżki” finansowe ;-) jest KAJ. Mają cudowne piecząteczki i mnóstwo ciekawych pomocy dla pasjonatów decoupage, scrapbookingu, kartkomaniaków itp. różnych innych prac manualnych. Eh! Cudnie!
Inne sklepiki to: Memorabilia (ależ tam jest wybór piecząteczek!), CUDAniewidy - hmmm, trzy dni mi zajęło samo przeglądanie wszystkich wzorów serwetek ;-D, i Drewlandia - zawsze, gdy przeglądam ich ofertę, w nosie mam ten świdrujący, odurzający, piękny zapach świeżo oheblowanego drewna. Bajka!

Brak komentarzy: