niedziela, 24 lutego 2008

23. Męska muzyka


Słucham sobie i się uśmiecham, bo to jest to, co tygryski lubią najbardziej ;-) Płytka „Męska muzyka” jest prezentem od mojej kochanej przyjaciółki E., która świetnie wie, że uwielbiam twórczość p. Wojtka Waglewskiego, a jego synów słuchałam i widziałam na żywo (nie obserwuję ich poczynań na co dzień, bo to nie moje rejony muzyczne...) na zeszłorocznym festiwalu w Gdyni - rewelacyjnym Heineken Open'er. Polecam!

Weekend znów nad książką :-/ i co z tego, że nawet niezłą, jeśli za oknem świeciło piękne słoneczko, wiaterek wdzierający się przez uchylone okno zapowiadał wiosnę, no i w ogóle zaglądało do mnie do pokoju wymarzone światełko na plener z aparatem fotograficznym... A aparat się tylko kurzy... Nawet nie pamiętam, jaka klisza jest w środku ;-D

Planuję wyjazd za miasto, innej rady nie ma - jeśli nie kupię biletu, nie zarezerwuję noclegu, nie zapowiem wszem i wobec, bardzo głośno!, że wybywam, to dostanę kolejną książkę do zredagowania albo korekty. Jest przed sezonem, do świąt i do długiego majowego weekendu jeszcze daleko, więc nad morzem ceny przystępne. E. poleciła mi cudny, jak twierdzi i jak zapewniają jej fotki, hotelik w Świnoujściu. Była całkiem niedawno, a wybiera się kolejny raz. To naprawdę świetny pomysł - brać urlop na krócej (np. wydłużony weekend, albo tylko tydzień), ale częściej. Skorzystam na pewno! Tylko ja, muzyczka w słuchaweczkach, aparat w dłoni i szumiące morze, i plaża, i...

Brak komentarzy: