niedziela, 20 kwietnia 2008

45. NIE!

Muszę odreagować :-/ choć nie bardzo wiem jak. Za oknem paskudna pogoda - zimno, zbiera się na deszcz, więc spacer nie rokuje zbyt dobrze; a po domu mnie „nosi” - za nic nie mogę się ze spokojem zabrać: ani nie nęci mnie zbiór cudnych nowości gazetkowych o wnętrzach i ogrodzie, ani piękny papier do scrapbookingu, który zakupiłam z myślą o zrobieniu zakładek do książek, ani rozpoczęty całkiem ciekawy kryminałek ze Świata Książki. A dlaczego mam tak spaprany weekend? Otóż... Dostałam do redakcji książkę - temat bardzo dobry (nie wiem, czy powinnam ujawniać :-/ ), ale tłumaczenie... Żenada! Po jaką cho-le-rę - sorry za słownictwo :-/ - osoby, które, owszem, znają język obcy, ale za to ani trochę języka polskiego zabierają się za tłumaczenia? Dajcie sobie spokój! Poszukajcie innego zajęcia! To tortura dla redaktora czy korektora, gdy dostaje taki tekst! Taka książka - w formie pierwotnej, oczywiście - nie miałaby szans na rynku księgarskim, bo przeczytanie pierwszych pięciu stron groziłoby popadnięciem w szaleństwo, choć pewnie co bardziej odporne osoby po prostu wyrzuciłyby książkę do kosza... Jeśli mam całe zdania pisać na nowo, za tłumacza, którego właśnie to było zadaniem, to mówię stanowcze NIE! Muszę - MUSZĘ!!!! - zrobić przerwę w pracach redakcyjnych... dłuuuuugą przerwę! Od dziś wykrzykuję gromkie NIE! nieodpowiedzialnym wydawcom!

Jakieś słowa pocieszenia? Może jakiś redaktor, równie jak ja zniechęcony, skrobie parę słów?

2 komentarze:

holka polka pisze...

też dopadło mnie rozmemłanie, zwłaszcza jeśli chodzi o czekające nowe Elle deco i inne wnętrzności, które ledwo co przekartkowałam.
ps. Z przyjemnością czytam Twojego bloga!

asia wu pisze...

Może nie redaktor, ale osoba interesująca się tłumaczeniem. Rok temu po przeczytaniu "Nowych przygód Mikołajka" chciałam napisać do wydawnictwa i ochrzanić ich za tak drogą książkę w takim marnym tłumaczeniu. Nie znam francuskiego, ale nie zdaje mi się, aby tam dzieci grały w krokieta. Zamiast miłej lektury - droga przez mękę. Na szczęście książka się skończyła i zdenerwowanie przeszło.

Pozdrawiam serdecznie.