sobota, 10 maja 2008

57. Ja to mam pecha :-/



Nie mam wolnego weekendu, nie... To nie to ;-) Na biurku leży ponad 400 stron wspomnień z okresu drugiej wojny światowej - ani nie mój ulubiony temat, ani odpowiednio czasu, by książkę solidnie przygotować. Ale skoro wydawcom nie zależy, to co ja mam się przejmować? Chyba przyjmę taką postawę, bo w końcu sama świata nie zmienię :-/ (Tylko jakoś źle się z tym czuję - uważam, że jak już się za coś zabierać, to porządnie...). W każdym razie... mimo obowiązków wyrwałam się dziś rano do Ogrodu Botanicznego na samo otwarcie, godzina 09.00. Miałam po prostu nadzieję, że nie będzie zbyt wiele ludzi... Oczywiście, płonne nadzieje ;-) Ale i tak było super - światełko, ranny chłodniejszy wiaterek, koncert żab, no i te ptaki! Jaka szkoda, że nie potrafię ich odróżniać! Nawet ruda wiewóra się pokazała! A czemu mam pecha? Zepsułam aparat... drugi w ciągu roku :-/ Albo to ja mam pecha, albo to jakiś znak od dobrych duszyczek, że czas zanabyć aparat cyfrowy.
Na fotkach to, co udało się uratować w laboratorium - nieco bałaganiarskie i ciut prześwietlone, ale... mnie się podoba. Bez / lilak obsypał się fioletowymi, białymi, albo niebieskimi kwiatkami (jak mawia moja kochana, serdeczna przyjaciółka E. - w kolorze „denaturatu” ;-D ); zapach jest wręcz oszałamiający. Zakwitły też rododendrony - niesamowite są te kolory! Za tydzień koniecznie trzeba się wybrać do Kórnika pod Poznaniem - będzie otwarta część badawcza Arboretum, gdzie gatunków rododendronów wręcz nie da się policzyć :-)

Fotki robiłam aparatem Pentax Me Super z podpiętą M-135-tką o świetle 3,5; skany z fuji superia 200, poza wykadrowaniem bez żadnej obróbki.

Brak komentarzy: