sobota, 17 maja 2008

61. Cela

Okładka do europejskiego wydania płyty z oryginalną muzyką Howarda Shore’a do filmu The Cell w reżyserii Tarsema Singha.

Nie przepadam za TV. Nie włączam zbyt często telewizora, a jeśli już się zdarzy, przynajmniej staram się, by nie klikać bezmyślnie w pilota w poszukiwaniu czegoś ciekawego. Mam wykupiony abonament telewizji cyfrowej, w ofercie coś koło setki programów, a nie korzystam :-) Przedwczoraj jednak, nękana przez Panią Bezsenność, która ostatnimi czasy nie chce mnie opuścić :-( , późno w nocy trafiłam na kanale niemieckim VOX na emisję filmu z 2000 roku pt. Cela (The Cell) w reżyserii Tarsem Singha. To jeden z moich ulubionych filmów! Nie ze względu na piękną skądinąd J-Lo, która akurat w tym filmie wypadła nad podziw dobrze, nie ze względu na rewelacyjnego Vincenta D’Onofrio, którego wręcz uwielbiam, ani na żadnego innego aktora tego filmu, nawet nie ze względu na treść (choć jest mroczna, zajmująca i może niejednego widza odstręczać)... a ze względu na obrazy! Genialny kicz pociągnięty do rangi sztuki! Aż dziw bierze, że to produkcja Hollywood :-) No i jest jeszcze muzyka Howarda Shore’a - cudowne, głośne, przeplatające się, niepokojące dźwięki rodem z Maroka.

Najpierw o muzyce: uprzedzam, nie jest łatwa w odbiorze. Czasem bardzo głośna, za chwilę ledwie słyszalna, melodyczna i irytująco chaotyczna jednocześnie. Sądzę, że bez filmu jest trudna do zaakceptowania, ale zdecydowanie warta posłuchania. Shore to mistrz - kompozytor niezwykły! Jak opowiadał, największy wpływ na formę partytury wywarli na nim marokańscy mistrzowie muzyczni Jajouka - orkiestry mającej ponad 1200-letnią tradycję.

I o filmie: Catherine Deane (w tej roli Jennifer Lopez) to młoda, obiecująca psychoterapeutka, która zajmuje się eksperymentalnym leczeniem zaburzeń psychicznych, spowodowanych najczęściej traumatycznymi wydarzeniami. Pewnego dnia agent FBI Peter Novak (Vince Vaughn) zwraca się do niej z prośbą o pomoc w odnalezieniu porwanej dziewczyny. A Catherine ma to zrobić, zagłębiając się w umysł seryjnego mordercy, Carla Starghera (w tej roli genialny Vincent D’Onofrio), który na skutek rzadkiej odmiany schizofrenii nieodwracalnie zapadł w śpiączkę... A tylko on wie, gdzie jest jego ostatnia ofiara. Od tej pory każda minuta to być albo nie być dla zaginionej dziewczyny. Jednak umysł Starghera to świat niezwykły, mroczny, chory, a on sam jest w nim oszalałym królem, który spełnia swoją każdą okrutną fantazję. To też świat bolesnych wspomnień z dzieciństwa (uosobieniem dobrej strony Carla-mordercy jest 10-letni chłopiec, przewodnik Catherine po umyśle dorosłego mordercy) - znęcający się nad dzieckiem zwyrodniały ojciec, nieczuła i obojętna matka - które ukształtowały Carla takim, jakim jawi się światu jako dorosły. Łatwo się w nim zagubić i uznać te fantazje za rzeczywistość... Właśnie ta część filmu, historie z umysłu mordercy, są pokazane w sposób niezwykły! Każda scena, dzięki niesamowitym kostiumom przygotowanym przez fenomenalną Japonkę Eiko Ishioka (to jest absolutny, popisowy argument za tym filmem!), oraz wizjom reżysera, twórcy świetnego teledysku R.E.M. Losing My Religion (w filmie jest wykorzystana scena z tego teledysku), Tarsem Singha, jest jak obraz - przebogata w kolory, strukturę, fantastyczne światło, subtelne nawiązania do sztuki, symboliczność, dwuznaczność odbioru... Koniecznie trzeba ten film obejrzeć! Polecam!

Brak komentarzy: