wtorek, 20 maja 2008

65. Nerw!

fotka Marie z blogu Inredningsgalen

Pracuję w bardzo przyjaznych warunkach - miło, sympatycznie, wesoło, ale... niestety głośno :-/ Redagowanie tekstu prawie zawsze wymaga ogromnego skupienia, a ja nie mam własnego pokoiku w firmie. Wokół mnie gwar, telefony, dyskusje, „wędrówki ludów” - bo pokój przechodni, szum drukarki lub ksera... no słowem - bida! A tekst leży i „kwiczy” ;-) Czasem jakoś sobie z tym radzę - np. nie czytam poważnego tekstu, a robię proste korekty, ale nie zawsze tak można i wtedy... chwyta mnie NERW! O tak! W tych nielicznych sytuacjach lepiej nie znajdować się zbyt blisko mnie! Oczywiście wyolbrzymiam, ale jednak - problem istnieje. Zdradźcie, proszę, jakich sposobów się chwytacie, by się w miarę szybko uspokoić. W moim przypadku liczenie do „10” niewiele daje :-/ , krzyczeć w pracy nie bardzo mogę ;-) , niekiedy mruczę „Ooommm” i wzbudzam tym ogólną sensację ;-D , potem w kolejności jest surfowanie po Internecie, no ale trochę trzeba się z tym kryć - szef patrzy przez ramię ;-) i... pomysły się kończą... Pracuję w otoczeniu industrialnym, nie ma tu knajpek, ani nawet ławeczki, gdzie można by sobie usiąść na 15 minut i ochłonąć. Eh, życie!

Byliście już tu? Ja bardzo lubię zaglądać na ten blog z racji koloru :-) Ta szarość, mimo że przez wielu „speców” uznawana za kolor wywołujący raka - no tak mi wmówiono... :-/ ale czy to prawda?, ręki nie dam sobie obciąć ;-) - sprawia, że szybciutko odpływam w krainę marzeń. Nie wiem, na czym to polega, po prostu tak jest :-) Poza tym są tu bardzo ładne zdjęcia, a wszystko opisane w języku szwedzkim, który uwielbiam! Jak całą Szwecję zresztą!

Brak komentarzy: