sobota, 24 maja 2008

69. Przydrożne róże

Taką ładną różyczkę ustrzeliłam na dworcu PKP w Puszczykowie pod Poznaniem :-)
A jutro Kórnik!!! Udało mi się skończyć redakcję tekstu powieści podejmującą bardzo aktualny teraz temat depresji (Klubowicz Anity Bartosiewicz dla świetnego poznańskiego wydawnictwa Replika; dość niedawno szykowałam dla tego wydawnictwa książkę, podejmującą podobny temat, Sztuka bycia Elą Johanny Nilsson - doskonała powieść, przy której trudno zachować zimną krew - na przemian płakałam, brakło mi tchu ze wzruszenia bądź zdenerwowania, musiałam przerywać czytanie, by odetchnąć... to taka lektura, dla której warto „zarwać nockę", polecam szczególnie!), więc niedzielę i wolny czas wykorzystam na wyprawę do arboretum :-) Trochę lektury, tym razem dla przyjemności, na świeżym powietrzu połączone z oglądaniem kwitnących różaneczników dobrze mi zrobi, zrelaksuje mnie, bo następny tydzień będzie bardzo intensywny - praca, praca, praca, a w nagrodę... weekend w Gdańsku!

fotka zrobiona apracikiem Kodak, „małpką” z najniższej półki; fotka mocno podrasowana w programie graficznym...

Brak komentarzy: