poniedziałek, 30 czerwca 2008

80. Elemelek ;-)

Codziennie, zaraz po przyjściu do pracy, wietrzę pokoje, bo zaduch wita mnie okropny - letnie uroki budownictwa przemysłowego, niestety :-/ A że dziś w Poznaniu, mimo słoneczka i letniej temperatury, jest też bardzo wietrznie, po chwili goniłam już papiery wyfruwające ponad biurka ;-) No nic, trochę atrakcji z samego rana... Ale jeszcze przed południem kolejna przygoda! Przez otwarte okno silniejszy podmuch wiatru wwiał nam ślicznego młodego wróbelka :-) Maluch z pięknym „koziołkiem” wylądował na wewnętrznym parapecie, zaćwierkał - czyżby ze złością? „Qrka, znów się nie udało! Lecę dalej!” - by po sekundzie wyfrunąć za okno ;-) Śmiałam się do łez, choć może złapała mnie ta słynna głupawka, kiedy nerwy są na granicy albo wybuchu, albo właśnie takiego nerwowego chichotu. Eh! Pracoholizm... Byle do weekendu ;-)

PS. pierwsza fota z nowego aparatu :-) Hurra!!! Olympus E-510 z kitowym krótkim 14-42 mm obiektywem i wściekle różowa pelargonia z balkonowego parapetu mojej mamy ;-)

Brak komentarzy: