czwartek, 10 lipca 2008

83. Pentax


No więc... Hmmm... „Przecięłam pępowinę”... Dziś sprzedałam ostatni obiektyw Pentaxa (genialną 135-tkę z serii M - zdjęcie tło pod tytułem mojego blogu jest robione właśnie tym obiektywem + aparat MZ-10). Zmiana sytemu jest już definitywna. Umarł król! Niech żyje król! Trochę dramatycznie ;-) bo w końcu Pentax to fantastyczna firma - moim zdaniem jedna z najlepszych, a może nawet i najlepsza na rynku, taka z tradycjami, mimo pędu technologicznego dbająca o najstarszych użytkowników (np. zalety bagnetu K, dzięki któremu nawet najstarsze obiektywy będą pasować do super najnowszej lustrzanki cyfrowej - to jest to!). Ja jednak chciałam spróbować czegoś nowego, a że żaden ze mnie zawodowiec, ot, pasjonat zaledwie, to... Na symboliczne otarcie łez jeszcze kilka fotek z MZ-10 + 50-tka serii M, światło 1,7 - maksymalnie otwarta i, jeśli dobrze pamiętam, to z soczewką +4 dioptrie, ale głowy nie dam sobie obciąć ;-). A na fotkach dostojne poznańskie kasztany zaatakowane „rdzą”, pasożytem gąsieniczką (nie znam fachowej nazwy tego paskudztwa). Problem od kilku lat nie znika, a wszystkie nasze piękne drzewa chorują, kwitną po dwa razy w sezonie... Eh, szkoda!

PS. towarzystwa forumowego Pentax nie opuszczam :-) Takiej ferajny to ze świeczką szukać po świecie! Pozdrawiam gorąco!

Brak komentarzy: