wtorek, 15 lipca 2008

86. Anioły w Ameryce

Kadr z filmu Anioły w Ameryce; to samo ujęcie było też na plakacie; prawa autorskie HBO.

Jedna z polskich stacji TV powtarza krótki serial dramatyczny pt. Anioły w Ameryce nakręcony według sztuki teatralnej Tony’ego Kushnera. Sztukę tę nagrodzono Pulitzerem oraz Tony. Na ekrany telewizyjne przeniósł ją, bardzo udanie moim zdaniem, urodzony w Niemczech Mike Nichols, laureat wielu prestiżowych nagród filmowych, m.in. Oscara, Złotego Globu (obie za Absolwenta w 1967 roku), Emmy i DGA. Serial skupia się na problemie AIDS, alienacji, ludzkim zakłamaniu... Nie będę opowiadać treści, bo film naprawdę warto obejrzeć, a wątków i bohaterów jest wiele, jedni pierwszoplanowi, inni dalsi - ale równie istotni. Muzyka (Thomas Newman) - wspaniała! No i cała plejada gwiazd - Al Pacino, Meryl Streep (niesamowita jak zawsze, przyciągająca wzrok, jak kameleon zmieniająca wygląd; i ten głos - z każdą rolą odmienny!), Emma Thompson (genialna! kilka ról w całym serialu, każda lepsza od poprzedniej!), Mary-Louise Parker (uzależniona od valium, nie radząca sobie z własną seksualnością żona prawnika z ambicjami), i oczywiście postaci główne dramatu: Justin Kirk (w roli umierającego na AIDS Priora), Ben Shenkman (partner Priora, który nie potrafi sobie poradzić z chorobą przyjaciela) oraz Patrick Wilson (Mormon, który według ograniczeń swojej wiary nie może byc homoseksualny, a jednak...) i wiele, wiele innych... Zwróćcie uwagę na dwóch przodków Priora, którzy się pojawiają w jego wizjach - w tych rolach wybitni brytyjscy aktorzy: Simon Callow i Michael Gambon. Ten ich sposób mówienia :-) przezabawny!
Wśród głównych postaci dramatu jest Jeffrey Wright w rolach: pielęgniarza-geja z nieodłącznym boa wokół szyi, Pana Kłamcy - kusiciela z halucynacji uzależnionej żonki oraz anioła jednego z kontynentów. Fantastyczny! Bardzo lubię tego aktora. Zawsze przyciągnie mnie do kina :-) Pierwszy raz widziałam go chyba w Basquiat - taniec ze śmiercią, filmie w reżyserii Juliana Schnabela według książki Lecha Majewskiego z 1996 roku (nie do zdobycia na DVD :-/ niestety). Potem w roli nieustępliwego prawnika w świetnej Syrianie z 2005 roku w reżyserii Stephena Gaghana. I... Eh! Lubię kino :-)

Brak komentarzy: