środa, 30 lipca 2008

90. Tatuaż

kadr z filmu © UIP

Jedną z pierwszych książek, jakie redagowałam samodzielnie jest Tatuaż (In the cut) Suzanny Moore (1998). Raczej nie mam się czym chwalić (kilka dni na przygotowanie tekstu, bez oryginału angielskiego na dodatek, to zdecydowanie za mało...) ;-) Ale kilka lat później, w 2003 roku, ta mroczna historia zainteresowała reżyser z Nowej Zelandii - fenomenalną Jane Campion, której filmy, m.in. Anioł przy moim stole, Portret damy, Święty dym czy obsypany nagrodami Fortepian, weszły już do kanonu. Książeczkę mogłam zatem zredagować raz jeszcze i tym drugim wydaniem, z okładką filmową, mogę się już cieszyć :-) Generalnie Campion przeniosła dość dokładnie historię Frannie Avery, stroniącej od mężczyzn samotnej nauczycielki sztuki twórczego pisania, poza... zakończeniem, a jakże! Przecież wysokobudżetowe produkcje z gwiazdorską obsadą muszą się kończyć optymistycznie ;-) No cóż, w książce jest... inaczej. Więcej nie zdradzę, musicie sami przeczytać, a zapewniam, że warto :-)
O tej produkcji było bardzo głośno, gdyż Campion powierzyła główną rolę aktorce, hmmm... komediowej - Meg Ryan. W filmie jest wiele scen erotycznych... naprawdę, naprawdę erotycznych... a Meg Ryan do tej pory nie pokazała nawet skrawka nagiego ciała ;-) Czy rola udana? Pozostawiam ocenę oglądającym. Ja ten film bardzo lubię z kilku powodów:
=> Nowy Jork „widziany” okiem kamery Diona Beebe jest intrygujący, prawdziwy, przekolorowany, duszny... Nigdy nie ciągnęło mnie do Stanów Zjednoczonych, ale Ten NJ chciałabym zobaczyć, choć oczywiście zdaję sobie sprawę, że to nie będzie dokładnie Ten NJ ;-)
=> Jennifer Jason Leigh - jak zawsze absolutnie doskonała; sceny właśnie z jej udziałem należą do moich ulubionych w tym filmie: JJL gra przyrodnią siostrę głównej bohaterki, Pauline, która mieszka nad nocnym klubem. Kiedy nie może zasnąć z powodu głośniej muzyki i gwaru płynącego z baru, zaczyna tańczyć. Baaardzo intrygująca scena :-) A druga to jedna z początkowych filmu - Pauline w ogrodzie, obsypana sypiącymi się z drzew białymi płatkami. Ładne!
=> muzyczny motyw przewodni jest przepiękny; to bardzo znana piosenka Que sera sera śpiewana przez Doris Day (zdaje się, nie mam pewności, gdyż napisy na końcu filmu tego nie zdradzają); płyta z muzyką nigdy się nie ukazała, niestety...

Polecam film i książkę też!

Brak komentarzy: