sobota, 16 sierpnia 2008

94. Remonty

Piętro wyżej wprowadzić się ma do dziadków ich wnuczka wraz z mężem. Co za tym idzie? Remont! W pracy remont, a teraz w domu też remont... Normalnie zgroza! Czuję jakby ta wiertarka wgryzała mi się w głowę a nie w ścianę! A dziś sobota! Qrczę, żadnych świętości!!! Mordercze instynkty się we mnie budzą... Radzę uważać! Bo? Bo krew mnie tu zalewa, nie słyszę muzyki, którą sobie nastawiłam w odtwarzaczu (cudny cichy i spokojny lounge), nie rozumiem co czytam, serce mi się telepie... A miało być tak pięknie - urlop, całe dwa tygodnie... Eh! Życie jest do kitu!
Chciałabym być daleko, daleko, daleko stąd... na przykład na szczycie latarnii Cape Byron w Australii... i może nawet padać i wiać, i szaleć burza... wszystko lepsze od kolejnych remontów...
Najbardziej wysunięta na wschód, najsilniejsza australijska latarnia, zbudowana przez Charlesa Hardinga w 1901 roku, znajduje się 800 km od Sydney i 175 od Brisbane, w zatoce Byron. Latarnię nazwał Kapitan Cook imieniem dziadka słynnego poety. Miłe :-)

Brak komentarzy: