piątek, 12 września 2008

108. Codzienności :-/

Należę do osób tęgich... ekhm... delikatnie mówiąc [nie pokażę się wam, bo żadna ze mnie atrakcja ;-) może kiedyś... jak się odważę... ]. No tak jest i nie ma co rozpaczać... I muszę wam powiedzieć, że niespecjalnie o tym myślę - jestem zdrowa, a przynajmniej obecnie poza paskudnymi migrenami i bezsennością, które nawiedzają mnie od lat, nie narzekam na jakieś większe przypadłości, jestem aktywna, żywotna, mam swoje pasje, realizuję się... Ale ten mój uśmiech na twarzy jest do czasu, gdy spotkam na swej drodze jakiegoś niedojrzałego du*ka - no wybaczcie, ale czasem aż mnie ponosi! - który palnie jakąś kąśliwą uwagą, albo - tak jak dziś - zrobi coś, co mnie ukłuje niczym szpila w serce :-/ Choć sądzę, że zabolałoby każdą kobietę w takiej sytuacji (no jakoś tak jest, że w moim przypadku to rodzaj męski bywa złośliwszy). A co się stało? Jak co dzień jechałam wcześnie rano do pracy; po drodze przesiadałam się z tramwaju do tramwaju, tłum pasażerów spieszących do szkół i do pracy... do wejścia, gdzie ja stanęłam trzy kobietki, w tym ja, i elegant pod krawatem. Otóż elegant z uśmiechem przepuszcza dwie kobietki, po czym - gdy ja już stawiałam stopę na schodku tramwaju - wpycha się do środka z krzywą gębą i rzuconą chamską uwagą o moim wyglądzie. I jak wam się to podoba?! Mnie takie rzeczy potwornie wkurzają! To dotyczy właśnie takich osób jak ja - niespecjalnie urodziwych z defektem „tuszy” ;-) Tak często to obserwuję i doświadczam, że czasem mam ochotę krzyczeć! W czym my jesteśmy gorsi, co? Dlaczego czyjś wygląd wzbudza taką agresję, do cholerki? :-( Eh, świecie, popraw się, popraw, bo cię czasem nie lubię...

PS. Czytam świetną książkę :-) aż jestem zaskoczona, bo się nie spodziewałam (chociaż mogłam, bo film rewelacyjny!) - John le Carre Wierny ogrodnik. Jak skończę, napiszę więcej, teraz pędzę na fotelik, kawka, książka i... już mnie nie ma...

Fotografia © Cox & Cox

8 komentarzy:

joanna.ka pisze...

"Wierny ogrodnik" ?
Ubóstwiany przeze mnie film, ryczę zawsze, mogę go oglądać milion razy :)) - książkę kupię z pewnością.

No cóż, ja również jestem osobą pulchną...Nie podejmuję żadnych prób zmiany wyglądu, chociaż bym chciała tylko i wyłącznie ze względu na tzw. rozmiarówkę ubrań: duże rzeczy są na wysokie kobiety, małe ubrania w modniejszych fasonach.
To, co Ciebie spotyka to koszmarne chamstwo, więc Cię podziwiam, że znosisz to tłumiąc gdzieś w sobie złość, a należałoby odwinąć się i dać takiemu w pysk! Ale szkoda brudzić rękę, prawda?
Jedna moja obserwacja potwierdza się, że tacy jak my, mają duże poczucie humoru i optymizmu.
I oby tak nam zostało :))

Zosik pisze...

Ludzie są podli. Coś o tym wiem z tak zwanej autopsji. Grunt, że teraz fotelik, kawka i książeczka :) Miłego wieczoru!

Zacisze wyśnione... pisze...

Dziewczyny! :-) Jesteście fantastyczne! Dziękuję! :-*

globalistka pisze...

Grube jest piękne, rude jest piękne, inne jest piękne - kochajmy różnorodność, kochajmy siebie :)
A du'kiem się nie przejmuj, nie warto.
Pozdrawiam serdecznie - Puszysta globalistka:)

Daga pisze...

A co ma powiedzieć osoba pulchna, a do tego niepełnosprawna? Nie ma to jak łączyć defekty, w kupie raźniej? :-)

Szkoda czasu, żeby go poświęcać na myśli nt. d*pka! Dobrze piszą dziewczyny: dobrze, że fotelik, kawka, książeczka. :-)

Uściski posyłam
(no, i wyciągnęłaś mnie z ukrycia :)),
verdiana

kopciuszek pisze...

Ludzie potrafią ranić niestety, i mam wrażenie, że nie zdają sobie z tego sprawy. Doświadczyłam tego otwierając dziś mojego bloga i jestem zdruzgotana...

ivon777 pisze...

ja bym takiego potraktowała!(...)
czasem chce sie cos powiedziec, zeby im w piety poszło. A jednoczesnie ręce opadaja nad czyms takim i szkoda się zniżać do poziomu tak płytkich ludzi. Powierzchowność to coś, co zawsze odróżnia ludzi od siebie. Cenniejsze o wiele jest wnętrze, które ludzi do siebie upodabnia...
JESTEŚ WIELKA !

Zacisze wyśnione... pisze...

Nie "potraktowałam" pana, bo mnie po prostu... zatkało :-/ Może następnym razem ;-D ale wtedy przeczytacie w poznańskiej gazecie o ataku "szalonej grubaski"... Oczywiście, żartuję, bo co innego mi pozostało?! Dziękuję wszystkim za słowa wsparcia, naprawdę ich potrzebowałam :-)