niedziela, 14 września 2008

110. Basquiat



Jeśli będziecie mieć okazję obejrzeć film Basquiat - taniec ze śmiercią z genialnym (wiem, wiem, już to pisałam ;-) ale po prostu go uwielbiam...) Jeffreyem Wrightem w roli głównej, to zapewniam, że warto: dla historii młodego malarza, czy chociażby dla plejady gwiazd w nietypowych dla siebie rolach (David Bowie wciela się w postać Andy'ego Warhola). Wczoraj, mimo zmęczenia redagowaną książką, nie mogłam zasnąć i późno w nocy obejrzałam go po raz kolejny :-) Niestety film w polskiej wersji językowej jest nie do zdobycia :-/ kompletnie tego nie rozumiem... Kiedyś był nadany w TV, ale chyba tylko raz i to dawno, dawno temu... W końcu - zniecierpliwiona czekaniem na łaskawość polskich dystrybutorów DVD - kupiłam wersję angielską. Obecnie usilnie poszukuję książki wydanej w 1997 roku przez poznański Rebis Basquiat - nowojorska opowieść filmowa autorstwa Lecha Majewskiego. Może się uda na allegro - to skarbnica wszystkiego, trzeba się tylko mocno naszukać, albo naczekać ;-) Jestem gotowa sporo zapłacić, albo wymienić się na inny atrakcyjny tytuł (każdy dostępny w księgarniach - choć oczywiście w granicach rozsądku!). Ktoś chętny? :-)

Od góry: dwa plakaty filmowe - kinowy i z DVD, oraz cudowna fotka zamyślonego Jeana-Michaela Basquiat z kotem na kolanach. Niestety nie wiem, kto jest autorem...

2 komentarze:

holka polka pisze...

gdy zaczęłam czytać twojego posta od razu pomyślałam o książce MAjewskiego. co prawda jej nie czytałam, ale kiedyś przy okazji "Melancholii" szukałam informacji o tym pisarzu/ filmowcu. pozdrawiam

festoon pisze...

Ja tę książkę widziałam kilka ładnych lat temu w 'Akwareli'-taniej księgarni na Św.Marcinie.Zwróciłam na nią uwagę właśnie z powodu Majewskiego,którego cenię najbardziej za 'Metafizykę' i film na jej podstawie "Ogród rozkoszy ziemskich".