wtorek, 7 października 2008

122. Złota rybka*

Dziś króciutko, ale z żarliwością, jakiej mi ostatnio brakowało przy czytaniu i ocenianiu niektórych książek. Chcę zachęcić do sięgnięcia do tomiku opowiadań Marcina Pietraszka pt. Poza prawdą i kłamstwem z poznańskiego wydawnictwa Replika. Uprzedzam jednak, że nie jest to książeczka do szybkiego czytania w tramwaju, nawet nie do czytania „od deski do deski”, a taka, do której się sięga, by na krótką tylko chwilę zanurzyć się w niezwykły świat słów i ich znaczeń; snu niepostrzeżenie wplatającego się w świat rzeczywisty; symboliki wyłaniającej się z ciekawie snutych, zajmujących historii, czasem zakończonych z humorem, a czasem bardzo dosadnie, niemal raniących uczucia. Opowiadań niezwykle sugestywnych, poruszających, czasem prostych, a czasem bogato się splatających, wymagających skupienia, refleksji. Odniosłam wrażenie, jakby te historie w magiczny sposób otwarły mi oczy na innych ludzi, na piękno (ale i nie tylko!), na prawdę, na wszystko to, co mnie otacza, a umyka w codziennym szaleńczym tempie życia... Czytałam po kawałeczku, delektowałam się każdą stroniczką, ale tchu wystarczało mi tylko na jedno opowiadanie dziennie... jakoś tak mocno za gardło chwytają - w pozytywnym znaczeniu oczywiście... Niezwykła! Godna polecenia!
PS. Bardzo serdecznie dziękuję K.Sz. :-) za zarekomendowanie mi tej przepięknej książeczki!

* Tytuł będzie czytelny po przeczytaniu opowiadań ;-)

3 komentarze:

festoon pisze...

Opowiadania,to jest to!
Czasem warto jeść czekoladę po kilka kratek niż zjeść całość od razu.
Czytałam fragment nowego zbioru opowiadań Huellego,mam jego wcześniejsze "Byłem samotny i szczęśliwy".Mam jeszcze opowiadania Murakamiego,Izabeli Filipiak "Magiczne oko",zbiór "Poparzone dzieci ameryki"pod redakcją (jeśli to tak się zwie w tym przypadku)Zadie Smith,opowiadania zebrane Cortazara,"True tales of American life" ze wstępem Austera...To tyle...Policzyłam przy okazji tego wpisu-jak mało...
pozdrawiam:)

ivon777 pisze...

festoon - mało ? ja nie mam ani jednego,. Zdałam sobie właśnie sprawe z ubóstwa mego.... W ogóle poza bogatym zbiorem książek mojego męża o tematyce histor., politycznej , militarnej itp. ja sama mam bardzo mało takich szczególnych dla mnie książek. Roczniki grube Pharmindexu i trochę znanych romansów i lekkiej kobiecej literatury. Ogólnie w naszym domu jest b. wiele książek, ale tych , które chcę dopiero przeczytać - nie mam. Jak dobrze, że są jeszcze biblioteki. A z Empiku wychodzę zawsze taka niepocieszona buuuu.... Bo jednego dnia nie można kupić kilkuset książek /czyt. tyle - ile by się chciało/

ivon777 pisze...

acha - chciałam napisać jedynie , że okładka tej książki - b. mi się podoba. Lubię takie zdjęcia. Można patrzeć i patrzeć... ale znów mnie poniosło!