sobota, 15 listopada 2008

140. Gerbera

Na parapecie w moim pokoju zakwitła promienna gerbera. Dodaje mi trochę radości po tym wyjątkowo ciężkim tygodniu. Niby tylko chwila w pracy [święto po drodze], a był to jeden z mniej miłych okresów tego roku. Ale… nie można rozpamiętywać, bo czasem i tak nic to nie daje [czyjeś niedomówienia, pomówienia, nadinterpretacje… + moja lekka paranoja = przykrość, nieprzespane noce, łzy :-/ niestety…].

Zauważyłam też, że hiacynt, przechowywany w ziemi w donicy na balkonie, puścił kiełki :-/ Dziwne… Wymroziłam cebulkę w lodówce [zgodnie z sugestią ogrodnika], potem trafiła na balkon… Nie ma przymrozków :-( jest po prostu za ciepło.

Brak komentarzy: