piątek, 28 listopada 2008

149. TTV ciąg dalszy

Na foto © Russ Morris i jego ustrojstwo :-) oraz próbka: White Flower

Trochę poszukałam w sieci na temat fotografii TTV i znalazłam mały samouczek dla chętnych spróbowania tej techniki. Wymaga to nieco wysiłku [zbudowanie swoistej „puszki” z czarnego kartonu, która ukierunkuje światło pomiędzy dużym wizjerem starego dwuobiektywowego aparatu foto, a obiektywem np. cyfrówki], ale sądzę, że efekt finalny jest tego wart :-)

Link ze strony domowej Russa Morrisa poprowadził mnie oczywiście dalej ;-) Lensbaby! Wolę się zatrzymać, bo pewnie poszukam kolejnych „ciekawostek” ;-)

PS. Tak mi jeszcze coś przyszło do głowy, gdy przeglądam fotografie robione techniką TTV: te „obiekty” na zdjęciach wyglądają jakby były pod wodą, prawda? Takie nieco zniekształcone, jakby w bańce, albo ogladane pod lupą, w oku soczewki... No tak mnie naszło ;-) I jeszcze przypomniałam sobie o lomografii :-) Wszystkie te techniki są - przynajmniej jak dla mnie - bardzo radosne, spontaniczne, takie prawdziwe, bez wygładzającej, idealizującej wszystko obróbki komputerowej. Pewnie nie są perfekcyjne pod względem ostrości, czystości, kompozycji itp., ale... :-D

2 komentarze:

Matylda_ab pisze...

Świetne te zdjęcia, faktycznie mają niesamowity urok.

joanna pisze...

Fotki obłędne, świetnie że trafiłaś na takie stronki i je nam pokazujesz :))