sobota, 30 sierpnia 2008

100. Koniec lata?

PEANUTS © 2008, United Feature Syndicate, Inc.

Siedzę sobie w domu, nieco smutna, nieco rozleniwiona, i próbuję nacieszyć się ostatnimi wolnymi dniami urlopu, bo od poniedziałku znów czeka mnie codzienna mordęga :-/ Jakoś mało mi się to uśmiecha... I nie chodzi o to, żem leń ;-) ale po prostu nie mam ochoty czytać kolejnych historyjek... Kiedyś, dawno dawno temu, kiedy wręcz „połykałam” książkę za książką, dziwiłam się osobom, które nie czytają absolutnie nic, ani książek, ani gazet, teraz chyba to potrafię zrozumieć... Żeby nacieszyć choć oczy przeglądam stosik zaległej prasy m.in. najnowszy numer „Country Weranda”, sierpniowe i już wrześniowe pisma z niemieckiego rynku, zdobyczne szwedzkie „Elle Interiör”, trochę wnętrzarskich z polskich półek, nowy „Ogród” itp. itd. i tak zauważam z powoli rosnącym uśmiechem, że kolorowa, złota ciepła jesień nadchodzi. Nawet Fistaszki to zauważyły...

Smutek...

Paulinko! Wiadomość o Twojej tragicznej śmierci (14.VIII.) to cios w samo serce... nie mogę opanować łez, a myśli, czy coś można było zrobić budzą mnie każdej nocy... Gdziekolwiek teraz jesteś, zawsze będę o Tobie myślała... Tęsknię... Twoim marzeniem była Australia, więc ta fotka jest dla Ciebie (Harbour Bridge, a w tle gmach Opery).

środa, 27 sierpnia 2008

99. Brighton cz.2




4) symbol Brighton - pasiaste leżaki na kamienistej plaży
5) rękodzielnictwo, do kupienia na plaży :-)
6) domy na promenadzie z widokiem na morze
7) pomnik anioła pokoju

98. Brighton cz.1



Kilka migawek z pięknego nadmorskiego Brighton i okolic, pd. Anglia.

1) Seven Sisters Country Park - ok. godzina jazdy autobusem z Brighton; prywatne domy z niesamowitym widokiem na morze, wznoszące się na klifach
2) j.w. - klif, jeden z mniejszych ;-)
3) Royal Pavilion w centrum Brighton - atrakcja turystyczna, miejsce wystaw, koncertów, pokazów itp., nocą przepięknie iluminowany

środa, 20 sierpnia 2008

97. Przerwa

Wybywam na kilka dni :-) Hurra!!! Dłuuuugo oczekiwany urlop z dala od wszelkiej pracy spędzę nad morzem w Brighton, w południowej części Anglii. Zabieram aparat fotograficzny, będę szaleć jak japoński turysta ;-D
No i... postaram się być grzeczna i dbać o przyrodę, zgodnie z poleceniami Animal Planet i WWF :-)

poniedziałek, 18 sierpnia 2008

96. Witalność pewnej starowinki

Blok, w którym mieszkam tworzy literę L, a wraz z wieżowcem naprzeciwko - osłonięte od ulicy podwórko z przydomowymi ogródkami. Jeden z nich należy do pewnej poruszającej się o laseczce starszej pani. Uroczej, przemiłej babulinki, która z każdym się przywita, pogawędzi, zażartuje, pośmieje się. Z przyjemnością patrzę, jak wyłania się zza wieżowca i wolniutkim, statecznym krokiem sunie ku furteczce swojego małego królestwa... laseczka, jedna nóżka... laseczka i druga nóżka... krótka przerwa... odsapnięcie... i znów kroczek. Ale! Kiedy babulinka otworzy skrzypiącą furteczkę pięknego ogródka zamienia się w… Super Woman! :-) Przyspieszenie milion procent, laseczka odrzucona dziewczęcym ruchem na bok, uśmiech na twarzy, podwinięcie rękawów, zatarcie rąk i... hajda na chwasty! :-) Po prostu uwielbiam obserwować tę niezwykłą przemianę :-)

Na zdjęciu (Pentax MZ-10 + SMC-M 50 f 1,7, skan z fuji superia 200): krzak wypielęgnowanych hortensji z owego modelowego ogródka; do pomidorów nie odważyłam się podejść... lśnią jak karoseria najdroższych cadillaców ;-D

niedziela, 17 sierpnia 2008

95. Domy marzeń

Na fotce dom nazwany Lindö a zaprojektowany przez szwedzkich architektów SAR/MSA - Johana Danielssona i Staffana Morudę.

Wczoraj surfowałam po Internecie, rozpoczynając od słówek „dom" i „projekt". Wieki zajęłoby mi przeglądanie samych tylko fotek, a gdzie plany i wizualizacje... :-) Ale z drugiej strony sama przyjemność! Pomarzyć można... Mnie podobają się domy o prostej bryle, bez łamanych wielokrotnie dachów, oczywiście musi być weranda ;-) , a może dom z bali?... Choć nie mam pojęcia, czy w naszych warunkach klimatycznych ma to sens...
Spodobały mi się projekty szwedzkiego studia architektonicznego Götenehus. Świetne pomysły, wiele zrealizowanych projektów (fotki prawdziwych domów, a nie tylko komputerowe rzuty). Polecam chwilkę zapomnienia :-)

sobota, 16 sierpnia 2008

94. Remonty

Piętro wyżej wprowadzić się ma do dziadków ich wnuczka wraz z mężem. Co za tym idzie? Remont! W pracy remont, a teraz w domu też remont... Normalnie zgroza! Czuję jakby ta wiertarka wgryzała mi się w głowę a nie w ścianę! A dziś sobota! Qrczę, żadnych świętości!!! Mordercze instynkty się we mnie budzą... Radzę uważać! Bo? Bo krew mnie tu zalewa, nie słyszę muzyki, którą sobie nastawiłam w odtwarzaczu (cudny cichy i spokojny lounge), nie rozumiem co czytam, serce mi się telepie... A miało być tak pięknie - urlop, całe dwa tygodnie... Eh! Życie jest do kitu!
Chciałabym być daleko, daleko, daleko stąd... na przykład na szczycie latarnii Cape Byron w Australii... i może nawet padać i wiać, i szaleć burza... wszystko lepsze od kolejnych remontów...
Najbardziej wysunięta na wschód, najsilniejsza australijska latarnia, zbudowana przez Charlesa Hardinga w 1901 roku, znajduje się 800 km od Sydney i 175 od Brisbane, w zatoce Byron. Latarnię nazwał Kapitan Cook imieniem dziadka słynnego poety. Miłe :-)

piątek, 15 sierpnia 2008

93. Botanik c.d.




Ogród Botaniczny w Poznaniu. Ciepłe, leniwe popołudnie. Zdjęć w żaden sposób nie obrabiałam (poza zmniejszeniem na potrzeby Internetu) - to skany z fuji superia 200. Fotki robione w sierpniu zeszłego roku Pentaxem MZ-10 z podpiętym obiektywem Ricoh Rikenon XR 50 mm o świetle 2,0 wersja L.

czwartek, 14 sierpnia 2008

92. Wakacje!




Aaaaaaa!!! Nareszcie!!! Zaczynam wakacje, dwa tygodnie lenistwa!!! Ja to mam dobrze, co? ;-) Parę dni w Poznaniu, a potem wylatuję do siostrzyczki, do Brighton w południowej Anglii - to niewielka nadmorska miejscowość w stylu naszego Kołobrzegu. Baaaardzo się cieszę! :-D

A na fotkach roślinki z mojego ukochanego poznańskiego Ogrodu Botanicznego. Było ciepło, ale bez rażącego słońca, niebo lekko tylko zachmurzone. Zdjęć w żaden sposób nie obrabiałam - to skany z fuji superia 200. Przykład bardzo płaskiej tzw. „papierowej” głębi ostrości - efekt osiągnęłam dzięki pełnemu otwarciu obiektywu i podpiętej soczewce. Fotki robione w zeszłym roku w sierpniu aparatem Pentax MZ-10 z podpiętą klasyczną 50-tką Ricoh Rikenon XR f 2,0 wersja L (re-we-la-cyj-ny obiektyw!!!; niestety nie mam już tego obiektywu - tak jak i całego systemu Pentaxa - a żałuję, bo był doskonały, m.in. dzięki temu, że pierwsza soczewka była usadowiona dość głęboko i to sprawiało, że nigdy nie łapał blików świetlnych) i dodatkowo soczewka +4 dioptrie.

sobota, 9 sierpnia 2008

91. Horror...

Na fotce (Olympus E-510) poznańska Bamberka, która smutnym, chyba zmęczonym wzrokiem spogląda na nas ze swojego piedestału w samym centrum Starego Rynku...

...oczywiście książkowy, w sensie dosłownym, leży przede mną i domaga się uwagi, a ja myślami jestem tak strasznie daleko. Literki mi migają przed oczami i nie chcą się ułożyć w słowa... Przemęczenie, brak koncentracji, wypalenie... Nie chcę o tym myśleć, ale coraz częściej zastanawiam się, czy to właśnie nie to - zawodowe wypalenie. Nie mam siły zabierać się za kolejne tłumaczenia, kolejne opowieści, czy to prawdziwe, czy całkiem zmyślone... Nawet czytanie dla przyjemności wielkich, chwytliwych rynkowych hitów nie przynosi mi ostatnio radości. Eh! Jeszcze tylko tydzień w pracy i idę na zasłużony dwutygodniowy urlop... a razem ze mną dwie książki, które muszę uszykować na początek września :-/ Do kitu!