piątek, 31 października 2008

133. Losowanie w ciemnościach

Zeusie! Ależ sobie dałam pracę ;-) Nazwijałam się losów, że aż palce bolą... ale do każdej książeczki było po paru chętnych, stąd też kilka losowań. Straaaasznie żałuję, że nie mogę obdarować wszystkich, ale... to nie ostatni konkurs :-) Następny będzie w drugiej połowie listopada - z myślą o Mikołajkach przygotuję pięknie ilustrowane i opowiedziane książki dla dzieci. Już teraz zapraszam!
A oto zwyciężczynie konkursu nr 2:

(1) Ukryte wady Elsebeth Egholm => powędruje do madzi
(2) Sztuka bycia Elą Johanna Nilsson => trafi do anny
(3) Radość niedoskonałości Veronica Chambers => ucieszy rr-odkową
(4) Jeździec na wielorybie Witi Ihimaera => zawita do bombolady
(5) Eryk Piotr Rowicki => nacieszy kimurę
(6) Poza prawdą i kłamstwem Marcin Pietraszek => wzruszy ivon777

Dziękuję bardzo bardzo bardzo :-))) za udział w konkursie! Cieszę się, że jesteście!
Poproszę na mojego maila (jest u dołu strony) o Wasze adresy pocztowe. Zapewniam, że zaraz po wysłaniu książek dane zostaną zniszczone i nigdy przez nikogo nie będą przetwarzane.
Do następnego razu!

PS. przepraszam za jakość zdjęcia, ale jest dopiero 17.15, a już ktoś wyłączył słońce :-/ Coś się komuś pomyliło??? ;-D

132. Halloween

Przypominam, że dziś wieczorkiem losowanie książek z postu nr 130. Można się jeszcze wpisywać, bo póki co utknęłam w pracy i na razie nie zapowiada się na wcześniejsze dotarcie do domku :-/
Ustalając dzień losowania, nie zwróciłam na to uwagi, ale dziś przypada słynne pogańskie święto Halloween [All Hallows Eve - wigilia Wszystkich Świętych]. Święto to ma celtyckie korzenie [Samhain], ale chyba najhuczniej obchodzone jest w Stanach Zjednoczonych - przebieranki, zabawy, chodzenie po domach z koszykami na słodycze itp. Bardzo podobają mi się „wesołe uśmieszki” wycinane w dyniach :-) i te migoczące światełka wewnątrz. Sympatyczna idea!

poniedziałek, 27 października 2008

131. Hokus-Pokus

To wydawnictwo dyskretnie obserwuję sobie od pewnego czasu, od mniej więcej listopada zeszłego roku, gdy powstało :-) a to z racji moich zainteresowań Polską Szkołą Graficzną sprzed pół wieku. Kiedyś pisałam, jak bardzo cenię sobie i z jakim ogromnym sentymentem podchodzę do starych bajek, wierszyków, opowiastek, a nawet pocztówek, tych wszystkich książeczek ilustrowanych przez najprawdziwszych Mistrzów polskiej grafiki dla dzieci [jaka szkoda, że zapomnianych :-/ Dobrze, że są wydawnictwa, które bardzo się starają, by o nich przypomnieć, a przynajmniej pielęgnować tradycję ilustracji na najwyższym poziomie...]. A Hokus-Pokus [oraz Ryms - kwartalnik o książkach dla dzieci] pięknie wpisuje się w te moje zainteresowania, wydając przecudnej urody, pełne nienachalnego dydaktyzmu opowieści dla dzieciaczków. Te ilustracje!!! Ja jestem zachwycona! A znacie je na pewno - Julek i Julka Annie M.G. Schmidt, ilustrowane przez Fiep Westendorp, to klasyka; a Kocur mruży ślepia złote - autorska książeczka Marii Ekier - otrzymała nagrodę dla najpiękniejszej książki roku PTWK na targach majowych w Warszawie. Miałam okazję chwilkę porozmawiać z przesympatyczną właścicielką wydawnictwa, dowiedzieć się, co ciekawego w planach wydawniczych i oczywiście zakupić absolutnie doskonałą Gęś, śmierć i tulipan Wolfa Erlbrucha [laureat nagród: im. Jana Gutenberga, im. Jana Christiana Andersena, Niemieckiej Nagrody Książki Dziecięcej, Grand Prix podczas Targów Książki w Bolonii], na którą czekałam z utęsknieniem, gdy tylko ujrzałam okładkę w zapowiedziach. To niezwykła opowieść dla dzieci powyżej 10 lat o spotkaniu gęsi ze śmiercią. Trudny temat, niejeden rodzic namęczył się z tłumaczeniem, co to takiego i że nie należy się bać, ale... wiadomo: temat bardzo skomplikowany jak na rozmowę z dzieckiem. Stąd ta opowieść Wolfa Erlbrucha :-) Polecam serdecznie, warto - i dla historii, i dla rysunku.
Gdyby ktoś miał ochotę pooglądać piękne książeczki dla dzieci, to polecam też Zakamarki i Dwie Siostry :-)

niedziela, 26 października 2008

130. Konkurs nr 2

Dla wszystkich, którzy nie mogli dotrzeć na targi do Krakowa mam aż sześć tytułów z wydawnictwa Replika [serdeczne podziękowania dla K.!]. Na wielu blogach [i innych miejscach w sieci] znajdowałam recenzje ich książek, zawsze pozytywne, powiedziałabym nawet: z nutką entuzjazmu - i słusznie, bo to doskonałe historie chwytające za serce, zmuszające do myślenia nieszablonowego, podejmujące tematy bardzo trudne, kontrowersyjne, a zarazem opowiadające o tym, co nas na co dzień spotyka i dotyka. W ofercie wydawnictwa znajdziecie też tzw. „czytadła”, ale pozytywne, z humorem, pozostawiające po sobie miłe uczucie radości ze spędzonego wraz z bohaterami czasu.
A w konkursie nr 2 można wygrać:

(1) Ukryte wady Elsebeth Egholm
(2) Sztuka bycia Elą Johanna Nilsson
(3) Radość niedoskonałości Veronica Chambers
(4) Jeździec na wielorybie Witi Ihimaera
(5) Eryk Piotr Rowicki
(6) Poza prawdą i kłamstwem Marcin Pietraszek

Proszę osoby wpisujące się pod tym postem o podanie, która książka je interesuje (dla wygody mają numerki); jeśli będzie więcej niż jedna osoba chętna do tytułu - wtedy zrobię losowanie… w ulubionej miseczce DUKA :-) Losowanie w piątek…

129. Kraków

Cieszę się z tego wyjazdu :-) I mimo, że nie odetchnęłam [na odległość, telefonicznie, poprawiałam książkę, którą musieliśmy oddać do druku dzień później :-/ i przy okazji rozładowałam baterie w dwóch telefonach, na dodatek nie swoich, oraz złamałam kilka ołówków z nerwów…], to nacieszyłam się książkami, bo takiego ich „stężenia” na metr kwadratowy, wraz z ich miłośnikami, to w całym kraju nie ma ;-D Odwiedziłam wiele stoisk, wycałowałam i wyściskałam wielu Wydawców, Redaktorów, Drukarzy, Papierników, Księgarzy i kilku Czytelników, Autorów i Autorki, Grafików i Projektantki, także Dziennikarzy i Blogerki piszących o książkach :-) [jeśli o kimś zapomniałam, to baaaaardzo przepraszam!] Naoglądałam się nowych książek, i tylko szkoda, że nie wszystkie mogłam zabrać ze sobą do domciu – finanse jednak miałam ograniczone :-/ A i tak zaszalałam z zakupami… Wypytałam o książki przygotowywane do druku i o te jeszcze w głowach Wydawców. Dwa dni to jednak zdecydowanie za krótko, by wszystkich odwiedzić i z każdym pogadać… [targi trwały 4 dni - od czwartku do niedzieli, ja jednak nie mogłam aż tak długo zostać - za dużo się w domu wydarzyło, żebym mogła spokojnie w nocy spać :-/ ] Za wszystko serdecznie dziękuję! I do zobaczenia za rok!!!

PS 1. fotek robiłam dużo (ponad 300!), ale firmowych, więc nie odważę się ich tu pokazać – jeszcze bym straciła życie za ujawnianie naszych facjat ;-D dlatego powyżej trzy ujęcia z Krakowa, i to nie pocztówkowe [wiele zabytków tonie w wielkoformatowych reklamach, zasłaniających prace remontowe – żaden urok byłby, gdybym pokazywała dźwigi wyłaniające się sponad Sukiennic czy płachty firmy X czy Y zasłaniające elewacje kamienic; poza tym – wszyscy wiedzą, jak wygląda Kraków ;-) ], a detale z bram w okolicach Starego Miasta plus fragment pomnika Adamowi Mickiewiczowi Naród.
PS 2. Okazuje się, że ten Tybetańczyk, który mi towarzyszył przez fragment mojej podróży powrotnej, to nie byle kto! Ja to jednak jestem sierotka… świata i ludzi nie znam :-/

128. Uff! Wróciłam ;-)

Oooo rety!!! Ale się wydarzyło/porobiło!!! We wtorek, tuż przed wyjazdem do Krakowa na 12. Targi Książki, nie zdążyłam się z Wami pożegnać, a przez cały ten czas nie miałam dostępu do komputera, żeby się wytłumaczyć… co niniejszym czynię… choć :-/ i tak nie wiem, czy uwierzycie, bo:
-- we wtorek wracałam z pracy ponad dwie godziny (wypadek jakiś, czy co?);
-- w domu tatulek się wywrócił i – chyba – złamał obojczyk; to starszy pan, ledwie się rusza, wyjście z domu to dla niego wyprawa na Księżyc… ale ostatecznie się udało :-) Wracaliśmy ze szpitala ok. godz. 1.00 w nocy, a tu…
-- trach! nie ma prądu w całej mojej dzielnicy, ale to tak nie ma prądu, że czubka własnego nosa nie widziałam :-(
No i sami powiedzcie – jak miałam się po ciemku jeszcze spakować na wyjazd (w środę o godz. 7.40 rano), załadować baterię w telefonie i akumulator w aparacie, poklikać w Internecie i na blogu… No niemożliwe po prostu… Eh! Ja to mam pecha :-/ Ale na targach byłam :-) Nacieszyłam się na całego, przytaśtałam do Poznania torbę pięknych książek, poznałam kilka fantastycznych moli książkowych, wydawców, drukarzy i świrków-muchomorków na punkcie papieru – czyli takich jak ja ;-D Suuuuper! A wracałam też z przebojami:
-- pociąg spóźniony dwie godziny :-/
-- w pociągu Tybetańczyk, lekarz, który musiał się okropnie nudzić, że zaczął ze mną rozmowę ;-) ale mówił tylko po angielsku, więc nie wszystko rozumiałam, niestety
-- zwichnęłam (?) stopę :-/ bo boli jak diabli…
No pech!
A w poczcie znalazłam zaproszenie od Bambolady oraz od Globalistki do zabawy :-) Serdecznie dziękuję i od razu przystępuję do dzieła :-)

1. O jakiej porze dnia czytasz najchętniej? [Oczywiście mówimy o książkach dla przyjemności :-) bo zawodowo, to czytam dzień i noc…] ==> Więc: późny wieczór i noc najchętniej – bo cisza i spokój, ale zdarza mi się z samego rana, na trasie do pracy w tramwaju.
2. Gdzie czytasz? ==> Najchętniej w swoim pokoju, siedząc na tapczanie, owinięta kocem, z poduchą pod plecami, koniecznie w zasięgu ręki musi być świeżo zaparzona kawa z mlekiem w wielkim kubku :-) ale tak naprawdę, to wszędzie, gdzie są odpowiednie warunki - trochę ciszy i światła ;-)
3. Jeśli czytasz (na leżąco) w łóżku, to czytasz najchętniej na plecach czy na brzuchu? ==> Jeśli już, to na plecach, ale szczerze mówiąc, wolę siedzieć – ręce nie cierpną, bo gdy leżę, to książkę podnoszę na wysokość oczu i wtedy… omdlewam ;-)
4. Jaki rodzaj książek czytasz najchętniej? ==> Dla rozrywki – typowe kryminały; natomiast gdy potrzebuję „stymulacji umysłu”, to sięgam po dobrą powieść obyczajową, ale też chętnie po wszelkie dzienniki, pamiętniki, wspominki, biografie (jednak najchętniej takie w starym stylu, np. Henri Perruchot).
5. Jaką książkę ostatnio kupiłaś/-eś? ==> O, i to jest doskonałe pytanie ;-D Z targów z Krakowa przywiozłam cieszący moje oko stosik:
- Jonathan Littell Łaskawe z Wyd. Literackiego
- Orhan Pamuk Nowe życie z Wyd. Literackiego
- Sandor Marai Sindbad powraca do domu z serii Nike z wyd. Czytelnik
- Sandor Marai Magia z serii Mała Proza z wyd. Czytelnik
- Karin Fossumm Kto się boi dzikiej bestii z serii Kryminał ze Znaku
- Iwona Chmielewska O wędrowaniu przy zasypianiu z wyd. Hocus-Pokus
- Wolf Erlburch Gęś, śmierć i tulipan z wyd. Hocus-Pokus
- Salman Rushdie Czarodziejka z Florencji z DW Rebis
6. Co czytałaś/-eś ostatnio? ==> Aleksandra Paprota Miastka zapomniane z wyd. Replika.
7. Co czytasz aktualnie? ==> Dwie książki Wiktora Frantza (dziękuję za podsunięcie tajemniczej osobie piszącej do mnie maile pod nickiem MA)
- Książek powijanie
- W gnieździe drukarstwa polskiego
8. Używasz zakładek czy zaginasz ośle rogi? Jeśli używasz zakładek, to jakie one są? ==> Zakładki oczywiście!!! Z latarniami morskimi oczywiście!!! ;-) Ale nie tylko… Są różne, kupowane w księgarniach i galeriach, albo - bardzo stare pocztówki, które namiętnie wyszukuję w antykwariatach i na giełdach staroci.
9. Co sądzisz o książkach do słuchania? ==> Nie przekonałam się do nich [i na pewno już się nie przekonam, choć za namową koleżanki z pracy próbowałam :-/ ].
10. Co sądzisz o ebookach? ==> Nie sądzę, abym się przekonała. Po pierwsze: szanuję swoje oczęta, muszą mi jeszcze długo posłużyć ;-) A po drugie: ja muszę poczuć książkę w sensie dosłownym: powąchać i pomacać papier, poprzyglądać się projektowi książki, nacieszyć się czcionką, obrazkiem, kolorem i fakturą papieru… No wiem, zboczona jestem, ale dla mnie książka papierowa nigdy nie zaniknie…

Puszczam dalej do Pr0myczkowo i Chezz Charlotte, jeśli znajdą czas i ochotę na zabawę :-)
PS. reszta jutro, bo dziś padam ze zmęczenia!

piątek, 17 października 2008

127. Elle Decoration


Elle Decoration” w wersji polskojęzycznej kupuję od pierwszego numeru, czyli już dobrych kilka lat :-) Na początku ciekawił mnie ten wielki świat – bo nie ma co ukrywać, że to jednak pismo przedstawiające świat bogatych, ekskluzywnych wnętrz – ale z czasem magazyn ten stał się polem do popisu dla super nowoczesnych wnętrz i ich designerów: mnóstwo chromu, halogenowych światełek, plastiku, bezużytecznych przedmiotów itp. Każda strona, na której było choć jedno zdjęcie tzw. „swojskie”, bez ceny wyrażonej minimum pięcioma cyframi, stawało się na wagę złota. Powoli dojrzewałam do tego, by zaprzestać kupowania tej gazetki, bo nowoczesne wnętrza mnie zupełnie nie interesują. Nawet statystyki są przeciw [ponoć wśród polskich magazynów o wnętrzach „ED” jest na ostatnim miejscu w sprzedaży] i, gdyby ktoś dał mi wybór: albo „ED” albo „Weranda”, nie wahałabym się nawet pół sekundy ;-) Siła przyzwyczajenia jest jednak wieeeeeelka ;-) Dziś zakupiłam najnowszy listopadowy „ED” i – jak to w bajkach bywa – ten numer jest bardzo dobry :-) Świetne kontrastowe wnętrza [potwornie kiczowaty dom Donatelii Versace :-/ i ciekawe przytulne wnętrze dla „dżentelmena” na warszawskiej Ochocie; skandynawskie tchnienie z Oslo :-) w kontraście do Art Deco z Przylądka Dobrej Nadziei – nawet ciekawe, choć nie przepadam za tym stylem]; inspirujące dossier: sypialnie [świetna „podróż łóżkowa" – poduchy, tkaniny, materace, łóżka... ;-) ]; obrazkowa relacja z targów dekoratorskich w Paryżu; sztuka życia ze sztuką, czyli jak i gdzie eksponować „obrazki”... Słowem: było warto kupić! Polecam!

wtorek, 14 października 2008

126. Frankfurt

Jutro zaczynają się jubileuszowe 60. Targi Książki we Frankfurcie, prawdziwa uczta dla wszystkich moli książkowych ;-) Gościem specjalnym tych targów jest Turcja. Autorzy czytają swoje książki, można z nimi porozmawiać, zdobyć autograf; odbywają się wystawy ilustracji tradycyjnej (te mozaiki, ornamenty, kolory, tkaniny, architektura... eh, jaka szkoda, że mnie tam nie ma...) prezentowanej tuż obok twórców nowoczesnej grafiki; będzie też wystawa i panel dyskusyjny o typografii (!) w Turcji, a nawet spotkanie dotyczące komiksów, muzyka i koncerty, degustacje (uwielbiam ten turecki zwyczaj picia mocnej herbatki w maleńkich szklaneczkach)... Cudo! Aż wstyd się przyznać, że niewiele znam i czytałam autorów tureckich. Orhan Pamuk oczywiście jest znany teraz na całym globie, ale inni... Hmm... No wstyd... Trzeba to nadrobić :-) Jakieś sugestie? Będę wdzięczna!
PS. Bardzo ładne logo, prawda? Hasłem jest „Turcja we wszystkich kolorach” :-)

A za tydzień... 12. Targi Książki w Krakowie! Oczywiście będę (nie wiem, czy przez wszystkie dni, ale w czwartek i piątek na pewno)! Ktoś jeszcze? Może się spotkamy? :-)

sobota, 11 października 2008

125. Losowanie


Na początek chciałabym wszystkim serdecznie podziękować za to, że jesteście :-) Cieszę się, że się Wam u mnie podoba.
Pierwszy konkurs za nami! Pod postem były 23 wpisy, które brały udział w losowaniu. „Maszyną losującą” została piękna miseczka z firmy DUKA. „Sierotkami” losującymi - domownicy :-) A oto, kto wygrał:

-- globalistka
-- ewarub
-- karolina.ja

Gratuluję!!! Poproszę Was o przesłanie na mojego maila (u dołu strony są adresy) danych do wysyłki paczuszek z książkami. Zapewniam, że Wasze adresy są bezpieczne - po naniesieniu na przesyłki, maile z danymi zostaną od razu zniszczone i nigdzie nie będą przetwarzane :-)
Do następnego razu... już niedługo ;-)

piątek, 10 października 2008

124. Ostatni moment ;-)

zakładka z wydawnictwa Vesper

Pamiętajcie, że tylko do północy trwa konkurs! Wylosuję trzy osoby, którym z przyjemnością podaruję pakieciki książek - doskonałe powieści z wydawnictwa Vesper z serii „Z trąbką” :-) Szczegóły w poście nr 121. Zapraszam!

czwartek, 9 października 2008

123. Odcienie czerwieni



Dziś wszędzie widziałam ciepły czerwony kolor ;-) No i żółć z zielenią też - na drzewach i ziemi... Mam tylko nadzieję, że nie będzie padać, dzięki czemu szybko się te liście wysuszą i będą wspaniale szeleścić pod nogami :-D

wtorek, 7 października 2008

122. Złota rybka*

Dziś króciutko, ale z żarliwością, jakiej mi ostatnio brakowało przy czytaniu i ocenianiu niektórych książek. Chcę zachęcić do sięgnięcia do tomiku opowiadań Marcina Pietraszka pt. Poza prawdą i kłamstwem z poznańskiego wydawnictwa Replika. Uprzedzam jednak, że nie jest to książeczka do szybkiego czytania w tramwaju, nawet nie do czytania „od deski do deski”, a taka, do której się sięga, by na krótką tylko chwilę zanurzyć się w niezwykły świat słów i ich znaczeń; snu niepostrzeżenie wplatającego się w świat rzeczywisty; symboliki wyłaniającej się z ciekawie snutych, zajmujących historii, czasem zakończonych z humorem, a czasem bardzo dosadnie, niemal raniących uczucia. Opowiadań niezwykle sugestywnych, poruszających, czasem prostych, a czasem bogato się splatających, wymagających skupienia, refleksji. Odniosłam wrażenie, jakby te historie w magiczny sposób otwarły mi oczy na innych ludzi, na piękno (ale i nie tylko!), na prawdę, na wszystko to, co mnie otacza, a umyka w codziennym szaleńczym tempie życia... Czytałam po kawałeczku, delektowałam się każdą stroniczką, ale tchu wystarczało mi tylko na jedno opowiadanie dziennie... jakoś tak mocno za gardło chwytają - w pozytywnym znaczeniu oczywiście... Niezwykła! Godna polecenia!
PS. Bardzo serdecznie dziękuję K.Sz. :-) za zarekomendowanie mi tej przepięknej książeczki!

* Tytuł będzie czytelny po przeczytaniu opowiadań ;-)

sobota, 4 października 2008

121. Konkurs nr 1

Październik to miesiąc, w którym przyznawanie są liczne nagrody literackie. Na pewno najgłośniejszą jest Nagroda Nobla [w tym roku poznamy nazwisko „szczęśliwca” (?) w najbliższy czwartek, 9.X.], ale przedtem, już jutro, poznamy zwycięzcę polskiej nagrody Nike. Na całym świecie przyznawanych jest bardzo dużo tego typu wyróżnień, ja jednak nie bardzo jestem do nich przekonana. Może to z przekory ;-) ale jednak bardzo rzadko sięgam po książki finalistów...
Ale do rzeczy... :-) Zachęcona tak bogatym w konkursy miesiącem, zainspirowana pomysłem Zosik (której serdecznie dziękuję za pozwolenie skopiowania akcji), przypomnieniem Dagi o pewnej pięknej książce (pisałam o niej TU)... postanowiłam, że podaruję pakieciki książek trzem osobom, które od dziś do przyszłego piątku do godz. 24.00 wpiszą się pod tym postem :-) Losowanie w sobotę. Dzięki temu dowiem się też, jak wiele osób odwiedza mój blog. Poza tym, a może przede wszystkim dodacie mi skrzydeł tymi wpisami, więc... zapraszam!
A w pakieciku znajdą się, moim zdaniem świetne, historie wydane przez poznańskie wydawnictwo Vesper w serii „Z trąbką”:
-- Glen Duncan To, co zostaje;
-- Stanislav Komàrek Czarny domek;
-- Rattawut Lapcharoensap Nie każ mi tutaj umierać.
Do dzieła! :-)

PS. tytuł posta nie jest przypadkowy :-) Kolejny pomysł na konkurs mam już w głowie. Szczegóły wkrótce...

czwartek, 2 października 2008

120. Alva & Irva

Ile jest książek, które nigdy na język polski nie zostały, i nie zostaną!, przetłumaczone, to wolę nie myśleć :-/ Szkoda... Ale z drugiej strony - kiedy bym je wszystkie miała przeczytać??? ;-D
Ostatnio jednak wróciłam do książki Edwarda Careya Alva & Irva, którą kilka lat temu - w trakcie przygotowywania (skład i łamanie) polskiego przedruku jego pierwszej powieści pt. Dom z obserwatorium (Observatory Mansion; bardzo dobre polskie tłumaczenie Macieja Potulnego) - czytałam w formie proof-a, czyli próbnego wydruku nieukończonej jeszcze wtedy historii, który wydawca oryginalny rozsyła po całym świecie, by zainteresować i namówić innych wydawców do tłumaczenia i wydania na rynki rodzime. Tym razem mam tę powieść w wersji finalnej, wydanej przez kanadyjskiego wydawcę Vintage. Debiut powieściowy, Dom z obserwatorium, bardzo mnie zaintrygował, a Alva & Irva zachwyciła już na etapie surowego szkicu, nieukończonej wtedy jeszcze powieści, bez autorskich zdjęć i rysunków, którymi jest obecnie okraszona.
Edward Carey (rocznik 1970) jest dramatopisarzem (przeniósł na deski teatru m.in. Gołębia Patricka Süskinda i Pinokio w Wenecji Roberta Coovera), poetą, rzeźbiarzem i rysownikiem (obie jego powieści są ilustrowane przez niego samego - pierwsza, Dom z obserwatorium, szkicami, a druga, Alva & Irva, zdjęciami rzeźb i makiety miasta, jednego z „bohaterów” powieści). Jest finalistą Barnes & Noble’s „Discover Great New Writers” Award (2001). W Polsce jego książka „zaginęła” w codziennym zalewie literatury na półkach księgarń, a szkoda, bo moim zdaniem warto ją znać.
Ale ja chciałam wam opowiedzieć o Alvie i Irvie Dropps, dwóch identycznych bliźniaczkach, mieszkających w Entralli - miasteczku zagubionym gdzieś w świecie... Alva jest niespokojnym duchem, odkrywcą, poszukiwaczem ciekawym świata, ludzi, życia. Irva to jej przeciwieństwo - zamknięta w sobie, odludek. Obie siostry są jednak ze sobą związane - czują i myślą jak jedna osoba, razem się zakochują, razem cierpią. Pewnego dnia Irva, dla której obcowanie ze światem to swoista tortura, postanawia nie wychodzić więcej z domu. Dzięki szczegółowym wskazówkom siostry poświęca się dokończeniu budowy makiety rodzinnego miasta. Tak powstaje miniaturowe miasto z plasteliny. A model ten posłuży Entralli w sposób wcześniej nieprzewidywalny... To w gruncie rzeczy smutna opowieść o obsesji, o życiu „na marginesie” z piętnem dziwaka. A jednak dzięki temu dziwakowi, miasto ocaleje od katastrofy.
Polecam szczególnie. To niezwykła opowieść, która wciąga i każe iść tymi samymi ścieżkami, co siostry-bliźniaczki :-)

Na fotce [koniecznie :-) kliknąć i powiększyć] collage z okładek powieści Careya - niektóre wyjątkowo piękne. Szkoda, że polski wydawca Domu z obserwatorium nie zdecydował się na którąś z nich, być może sprzedaż byłaby inna?