niedziela, 1 lutego 2009

185. Łyżwy

Barent Avercamp (1621-1679; bratanek i uczeń Hendricka, o którym pisałam rok temu) Zimowy krajobraz z łyżwiarzami; olej z ok. 1665 roku; obraz jest w rękach prywatnych. [Popatrzcie na tego cudaczka w dolnym prawym rogu :-) Prawie jak Chaplin ;-D ].

Jest coś, czego w takie zimowe, śnieżne i mroźne wieczory brakuje mi szczególnie z czasów dzieciństwa – łyżew i ślizgania się na zamienionych w lodowiska osiedlowych boiskach do gry w piłkę :-) bo o zamarzniętych jeziorkach czy rzekach już nie wspomnę ;-) Teraz po prostu nie ma prawdziwych długich zim ze śniegiem po pas, albo i wyżej, z jeziorami skutymi grubą warstwą lodu, z mrozem szczypiącym policzki i malującym cudowne kwiaty na szybach... No po prostu tego brak :-/ Kiedyś, zimą, na każdym boisku, na każdym osiedlu w mieście wylewano właśnie lodowiska dla dzieciaków. Ależ to była frajda! Po szkole pędziło się na łyżwy-figurówki, a wieczorem rozgrzewało zmarznięte na kość stópki w misce z zimną wodą. Cudowne wspomnienia!

7 komentarzy:

festoon pisze...

i ja mam takie wspomnienia:)

Królewna pisze...

A ja nie mam, czylim już chyba z innej epoki ;)Ja śmigam za to na Bogdance, bardziej albo mniej regularnie :)
P.S. W zeszłym tyogdniu sprawdzałam lodowisko w Swarzędzu, ale małe niestty jest :( no, ale mają szatnię za darmo,a na B. kosztuje zeta...)

hundredacrewood pisze...

ja rowniez tesknie za takimi dniami, za taka zima z dziadkiem rmozem na szybach :)

Murkowa pisze...

Ja mieszkałam na osiedlu "bliźniaków", domków, i u nas nawet nie było takiego boiska do wylania... Ale mąż mi opowiadał, że tu, gdzie teraz mieszkamy (w bloku), na podwórku kiedyś tak się robiło i zdaje się podczas naszej pierwszej spędzonej tu zimy, kilka ładnych lat temu, jeszcze takie lodowisko wylali. Wstyd się przyznać, ale jako dziecko nie umiałam jeździć na łyżwach i dopiero się uczę teraz, z moją córeczką ;) Pozdrawiam! P.S. A obraz piękny!

joanna pisze...

Ja też jeździłam na takim lodowisku :)) Ale czy jeszcze potrafię?

Obraz bardzo, bardzo ładny...
Gorąco pozdrawiam :)

Kropelka pisze...

Oj,dokladnie,mam takie same wspomnienia!!Tego brak..
Czy nasze dzieci(zyjace w dobie komputerow i telewizji) beda mialy takie lub rownie piekne wspomnienia?
Wszystko zalezy od Nas :-)
Pozdrawiam cieplutko :*

porcelanka pisze...

Mnie też bardzo brakuje łyżew i ślizgawek z dzieciństwa... Łyżwy- to było dopiero coś! Wielka frajda. A najlepsza nie na lodowisku, gdzie się płaciło za godzinę, ale własnie zimą, na zamarzniętych zbiornikach wodnych :) To tam nauczyłam się przekładanki do tyłu i piruetów :D I i siniaków ile zdobyłam ;)
Westchę sobie wspomnieniem do wody wylewanej na górki, która po zamarznięciu stanowiła cudne wyzwanie do utrzymania się na wyprostowanych nogach w jeździe w dół...no i wszelkie rynny dla wózków, oblodzone, to było coś...
Heh...zima...
buty smarowane świeczkami...:)
Dzięki za uruchomienie przemiłego wspomnienia :)