niedziela, 8 marca 2009

201. Nocne przemyślenia

fot. z netu

Jest już strasznie późno, ale ja wciąż z ołówkiem w ręku, zgarbiona, spięta i skupiona nad książką, która ma się ukazać w specjalnej wersji świątecznej... tak, tak, dopiero pod koniec roku... Niestety, leksykon tematyczny, który przygotowuję, wymaga wzmożonych starań redakcyjnych :-/ [tysiące dat, nazwisk, tytułów, wydarzeń do sprawdzenia...] a potem jeszcze korektorskich... Ale nie ma co narzekać – praca, jak praca: czasem jest łatwa, szybka i przyjemna, a czasem wymaga bardzo wielu starań i intensywnych poszukiwań słownikowo-encyklopedycznych.
Powoli wydobywam się też z objęć grypki. Ależ mnie schwyciło – ponad półtora tygodnia kaszel, kichanie i psikanie, temperatura, nieodłączna chusteczka... Lekarka szczęśliwie dla mnie dobrze dobrała antybiotyk, bo przez kilka pierwszych dni nie spałam, wykończona kaszlem. Ale jest lepiej :-) i dlatego dziś przed południem byłam na Starym Rynku z przyjaciółką na kawce. Najpierw zrobiłyśmy sobie spacerek wokół rynku, a że było tuż przed 12.00, zerknęłyśmy jeszcze na trykające się koziołki :-) Mżyło i ogólnie pogoda niezbyt zachęcająca, więc z przyjemnością usiadłyśmy w strefie wolnej od dymu papierosowego w kafejce o sympatycznie brzmiącej nazwie – Stary Młynek [Poznań, ul. Żydowska]. Polecam zwłaszcza piwnicę – szok! Kiedy schodzisz po wąskich schodkach z piękną kutą poręczą, zupełnie nie spodziewasz się ujrzeć takiej klimatycznej, wielkiej sali z licznymi starymi fotografiami na ścianach. Aż przystanęłam z wrażenia! :-) Zamówiona kawka po wiedeńsku [łooo matko! tyle bitej śmietany to ja od roku nie widziałam ;-D ] była pyszna, a do tego podana w naprawdę pięknej białej porcelanie. Same plusy!

6 komentarzy:

Lilithin pisze...

Dobrze, że grypa już przeszła :) Do Poznania w najbliższym czasie się nie wybieram, ale kafejka Stary Młynek chyba by mi się spodobała :)

pasiakowa pisze...

O-ho, to trzeba będzie zapamiętać ten Młynek i przy okazji odwiedzenia Poznania tam wpaść na kawusię ;)
Dużo zdrówka i miłego ślęczenia nad słownikami - może coś nowego i ciekawego uda się wynaleźć ;)

Latarnik pisze...

Nie ma to jak kawa z Młynka :) Choćby i był Stary...

Pozdrawiam!

Murkowa pisze...

Jechałam niedawno przez Poznań i zamarzyło mi się zabrać tam moją Zosię (5-latkę) na wycieczkę. To przecież tylko 2 godziny pociągiem od nas... Niech no tylko zrobi się cieplej! ;)

Królewna pisze...

A w Starym Młynku i jego piwnicy najlepsze jest dla mnie to, że nie jest tam duszno i ciasno, ale bardzo przestrzennie...

Bea pisze...

Zazdroszcze takiej pracy :)
I kawy z kolezanka ;)
Zycze tez jak najszybszego powrotu do formy! wiosna juz tuz-tuz ;)

Pozdrawiam!