środa, 18 marca 2009

205. Nie pożyczam

Śniadanie pod brzozami © Carl Larsson 1896

Dlaczego nie pożyczam (prawie) książek? Przede wszystkim dlatego, że gdy mam ochotę coś sobie przypomnieć, obejrzeć, zerknąć... i nie mogę znaleźć pożądanej książki na półce, to bierze mnie nerw! No bo jak to tak? To moja książka! (tu: tupnięcie nogą i mina tuż przed zalaniem się łzami...) :-/ i koniecznie, właśnie teraz!, muszę do niej zajrzeć, a ktoś ją „pożyczył na wiecznie nieoddanie"... I nawet nie pamiętam kto... Eh! Małe dziecko we mnie w takich chwilach bierze przewagę :-/ Wczoraj właśnie taka sytuacja miała miejsce. Na swoim blogu Alicia Paulson (bardzo lubię do niej zaglądać! świetne zdjęcia, opisy, zdolności... i te psiaki!) przywołuje ciepłe uczucia, jakie ją ogarniają, gdy spogląda na cudowne ilustracje szwedzkiego ilustratora Carla Larssona. Uwielbiam je też! Kiedyś nawet miałam jedną (pokazuję powyżej) oprawioną w drewnianą ramkę (wisi teraz na ścianie wymarzonego domu kuzynki). Są takie sielskie, wywołujące wspomnienia wakacji u babci czy też cioci na wsi, wspólnych posiłków na świeżym powietrzu, szumu zboża, w którym buszuje wiatr, unoszącego się kurzu na polnej drodze wiodącej w stronę lasu, kur na podwórku, kundelka towarzyszącego odkrywaniu nowych przestrzeni tuż za rogiem... :-) No piękne, prawda? I w takiej chwili, gdy już się rozmarzyłam wraz z Alicią, nie mogłam znaleźć albumów Larssona na mojej półce!!! Co jest, do licha?! Gdzie one są?! Jak złapię drania, co mi je wyprowadził z domu, to... :-/

9 komentarzy:

Rybiooka pisze...

Ile książek w które bym zajrzała "pożyczyłam" w szkole średniej... teraz już rozważniej "pożyczam "

Piękności nam serwujesz,zapatrzę się z mężem przy kawie...koniecznie :)
na domowej latarni :)

stula pisze...

ja jej nie mam na pewno!
a tak na poważnie, coś w tym jest - ktoś pożycza i nie oddaje - można się wkurzyć.
aktualnie jestem po przeprowadzce i... co jakiś czas szukam rzeczy o których sobie przypominam. nie zawsze pamiętam gdzie je położyłam w nowym mieszkaniu. dostaje szału i szukam dotąd aż znajdę!
dziwna natura kobieca. choć chyba mężczyźni też tak mają.
ściskam i życzę by pożyczający oddał to co Twoje.

pasiakowa pisze...

Heh.. ja tak swego czasu straciłam album z Monetem. Jak doszłam kto i kiedy, to okazało się, że koleżanka wyemigrowała do Anglii ;)

Ilustracje Larssona niezwykłe i ujmujące - mam nadzieję, że się znajdą i nikt z nimi nigdzie nie podróżuje.

Lilithin pisze...

Ja też nie lubię pożyczać. Książki albo do mnie nie wracają, albo są przetrzymywane stanowczo za długo.

hundredacrewood pisze...

najbardziej w pozyczaniu nie lubie tego, ze trzeba sie samemu pozniej upominac

ivon777 pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
ivon777 pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
ivon777 pisze...

Doskonale Cię rozumiem Magdaleno ...
W Jeleniej Górze, gdzie mieszkałam wiele lat - zostało pewnie na zawsze juz wiele moich ulubionych książek. Tuż przed przeprowadzką upominałam się dosłownie o nie. Niestety bezskutecznie.

Chyba niektórzy myślą sobie -
" wyjedzie i zapomni , a ja będe miał książkę " /??? /
dlatego teraz pożyczam jedynie osobom, o których wiem, ze nie strace z nimi kontaktu i że naprawdę szanują książki .
Pozdrowień moc posyłam

farmerka63 pisze...

No tak - ubytki na bibliotecznych półkach baardzo irytujące. A swoją drogą jestem Ci niezwykle wdzięczna, że zwróciłaś moją uwagę na Carla Larssona - nie znałam go dotąd, a przecież tak bliski kolorytem Mehofferowi , Wyspiańskiemu.Ileż radości, ciepła i szczęścia bije z jego obrazów! Dziękuję :)