wtorek, 30 czerwca 2009

247. Tarsem i The Fall



- reżyser Tarsem we własnej osobie
- kadr z filmu The Fall [2006] © Googly Films

O indyjskim reżyserze Tarsemie już kiedyś pisałam przy okazji mojej wielkiej fascynacji wizualną stroną filmu z 2000 roku pt. Cela z JLo w roli głównej. Na kolejny swój film pełnometrażowy Tarsem kazał czekać aż sześć lat [film oryginalnie miał swoją premierę na festiwalu filmowym w Toronto we wrześniu 2006 roku], ale – zapewniam – warto było! The Fall [o totalnie niezręcznym polskim tytule Magia uczuć] ukazał się w Polsce w grudniu 2008 od razu na bardzo skromnie wydanych płytach DVD i do tego bez żadnej, nawet najmniejszej wzmianki w mediach :-/ Dziwne, baaardzo dziwne, moim zdaniem :-/ bo to dzieło monumentalne, baśniowo piękne, zapierające dech w piersiach! Typowy film do kina, do obejrzenia na wielkim ekranie...

Zacznijmy jednak od kilku ciekawostek:
– Tarsem znany jest przede wszystkim z wideoklipów muzycznych, np. REM Losing My Religion [zwycięzca nagrody w 1991 MTV VMA, fragmenty/pomysł wykorzystano w filmie Cela], Deep Forest Sweet Lullaby czy En Vogue Hold On oraz licznych komercyjnych reklam [dla takich potęg, jak chociażby Nike czy Pepsi (słynna już reklama z Davidem Beckhamem, w roli gladiatora)] oraz oczywiście z filmu Cela [2000].
– Tarsem kręcił The Fall aż w 18 krajach [m.in. w Indiach, na Bali, w Chinach, Afryce Południowej, Brazylii, Włoszech...] na przestrzeni czterech lat!
The Fall zdobyło w 2007 roku Kryształowego Niedźwiedzia na festiwalu Berlinale w Berlinie [najlepszy film skierowany do widzów powyżej 14-tego roku życia – wyróżnienie specjalne].
– Oryginalną przepiękną muzykę skomponował Krishna Levy [twórca muzyki m.in. do filmu 8 kobiet].
– Kostiumy – fenomenalne! niewątpliwy atut filmu – stworzyła Eiko Ishioka [z którą Tarsem współpracował przy Celi; ta utalentowana Japonka zaprojektowała też kostiumy do słynnego Drakuli w reżyserii Coppoli, za które to zdobyła Oscara].

I nieco konkretniej o samym filmie... Punktem wyjścia dla Tarsema był węgierski film Yo-Ho-Ho reż. Zako Heskija [zdobywca dwóch nagród na festiwalu w Moskwie] z 1981 roku według scenariusza Valerie Petrov. Oryginalny film opowiada historię sparaliżowanego aktora, który po wypadku stracił wolę życia. Leżąc w szpitalu, poznaje chłopca, który również przechodzi rekonwalescencję. Zaczyna mu opowiadać barwne historie o piratach, których prawdziwym celem jest wymuszenie na chłopcu dostarczenie trucizny, która położyłaby kres jego życiu. The Fall opowiada bardzo podobną historię, tyle że chłopca zastępuje diabelsko ciekawska, rozgadana pięciolatka o imieniu Aleksandria [w tej roli cudowna Catinca Untaru], a opowieści o piratach [za którymi dziewczynka nie przepada] zastąpione zostają intrygą z bandytami w rolach głównych. Akcja podstawowa dzieje się w miejskim szpitalu w Los Angeles dawno, dawno temu... [scenografia sugeruje lata dwudzieste XX wieku]. Roy Walker [w tej roli Lee Pace] spadł z konia i odniósł poważne obrażenia podczas kręcenia jednej z kaskaderskich scen filmowych. Złamane zostało również jego serce, kiedy ukochana dziewczyna uciekła z pewnym sławnym aktorem. Zrozpaczony i zdesperowany chłopak ma plan ostatecznego uwolnienia się od cierpienia, ale, unieruchomiony na szpitalnym łóżku, nie może sam go zrealizować. Zaprzyjaźnia się więc z małą pacjentką ze złamaną ręką, pięcioletnią Aleksandrią, której codziennie opowiada kolejny fragment fantastycznej opowieści. Na tle zapierających dech w piersiach krajobrazów i pełnych przepychu pałaców rozgrywa się historia miłosnego trójkąta, którego bohaterami są: piękna księżniczka Evelyn, nikczemny gubernator Odious [w polskiej wersji językowej: Paskud – kto to wymyśla, co? :-/] oraz tajemniczy mściciel – Czarny Bandyta, który z pomocą kilku egzotycznych herosów walczy ze złem, ucieleśnianym przez gubernatora. Mała Aleksandria zrobi wszystko, żeby poznać dalszy ciąg tej olśniewającej historii o miłości i zdradzie. Z czasem jednak granice między rzeczywistością a fikcją zacierają się, a dziewczynka zaczyna zdawać sobie sprawę, że chodzi tu o coś więcej niż bohaterski los wyimaginowanych bohaterów... [wykorzystałam kilka cytatów z promocyjnego tekstu polskiego dystrybutora filmu Monolith Video]

Trudno jest mi opowiedzieć, w jakim napięciu, całkowicie oderwana od świata, oglądałam ten film za pierwszym razem, dwa lata temu. To jak najpiękniejsza baśń z tysiąca i jednej nocy! Wczoraj dostałam polskie wydanie filmu i oczywiście od razu obejrzałam film po raz kolejny. Mimo że znałam już intrygę, film wciagnął mnie tak samo mocno, jak za pierwszym razem ;-D Pojedyncze sceny odtwarzałam po kilka razy [np. podwodne zdjęcia płynącego słonia (od razu przypomniał mi się projekt Ashes&Snow Gregory'ego Colberta!), ślub bohatera z tańczącymi niczym derwisze świadkami, kukiełkowa krótka wstawka, przedstawiająca koszmary Aleksandrii po jej upadku w szpitalu albo taniec balijskiego mistrza I Ketut Rina], by przyjrzeć się detalom... Polecam gorąco! Film jest obecnie do kupienia w bardzo przystępnej cenie w sklepach internetowych :-)

= = = = = = = = =

PS. i jeszcze drobna sugestia: jeśli znacie język angielski, to proponuję obejrzeć film w oryginale - polskie tłumaczenie [w bardzo wielu miejscach!] jest totalnie „do bani”, niestety :-/

7 komentarzy:

Latarnik pisze...

Napisałaś tak zachęcająco, że chyba kupię :)

literatour2 pisze...

Dziękuję za przesyłkę, dziś doszła:) Przede wszystkim zachwyciła mnie Twoja drobiazgowość, Twoja dbałość o najdrobniejsze szczegóły, o estetykę - odnośnie opakowania. Dziękuję również na dodatkową książeczkę. Wprawdzie tą już mam swoją, stoi sobie na półce, zatem teraz mam dwa egzemplarze, ale może to upomnienie od "losu", bym ją wreszcie przeczytała?;) Pozdrawiam serdecznie!:)

Zacisze wyśnione... pisze...

literatour2: Ups! To może dasz tę 'podwójną' książeczkę dalej na prezent? :-)

hundredacrewood pisze...

Dziekuje za polecanke :) Przyznam ze od jakiegos czasu chcialam cos co by mnie poruszylo obejrzec ale jak do tej pory nic mi nie wpadlo do rak..

literatour2 pisze...

Taki mam właśnie zamiar, przekazać dalej:) Lubię, gdy książki wędrują.

Barbara pisze...

Witam! Dziękuję za szczegółową recenzję, naprawdę zachęciła mnie Pani do zakupu tego filmu, zwłaszcza, że od dość dawna mam ochotę na obejrzenie czegoś poruszającego :).

Caitri pisze...

"The Fall" jest jednym z piękniejszych wizualnie filmów jakie widziałam. Sama historia jest poruszajaca. Naprawdę wspaniały i oryginalny film.