niedziela, 13 września 2009

273. Głową w dół


Fotka © :-) moja. Głową w dół [lub „nogami do góry” ;-D To jak robienie fikołków na trzepaku – całkiem jak za dawnych dziecięcych czasów!], czyli suszenie kwiatków do wazonu.

Tym razem sprawdziłam nazwę ;-) Oto miechunka rozdęta, która przypomina małe kolorowe, kruche lampioniki. Zresztą do tego właśnie zamierzam ją wykorzystać – do zrobienia lampionów. Mam na okres świąteczny krótki sznurek niewielkich białych lampek choinkowych, które planuję „opatulić” w te kolorowe roślinki [po lekkim nacięciu i wyjęciu czerwonej kuleczki owocu ze środka]. Gdzieś, w którejś z gazetek o wnętrzach, widziałam takie właśnie „naturalne” lampki. Bardzo mi się spodobał ten pomysł, więc gdy tylko dostałam pęk kwiatów do zasuszenia do wazonu [od uroczej mamy drogiej mi koleżanki A. :-) za które serdecznie dziękuję! Są piękne!], od razu pomyślałam o tej ozdobie. Póki co zwisają głową w dół na balkonowym sznurze do suszenia prania :-D w towarzystwie wielkich białych kul hortensji, też do zasuszenia. Ładnie tak razem wyglądają!

4 komentarze:

Latarnik pisze...

Ostatnio syn przynosi do domu te "lampiony", żeby wyłuskać z nich nasionko i zasiać w ogrodzie :) Teraz wiem jak się to cudo nazywa :)

elka pisze...

Piękna roślinka ,tu w Szwecji to jedzą jej owoce ,niestety nie wiem jak to się miało by przyzadzać ,więc może lepiej faktycznie na ozdobę

Amalena pisze...

jak tylko zrobisz te lampioniki to się nimi pochwal:) Miłego dnia życzę :)

Amalena pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.