wtorek, 15 września 2009

274. Kasztany


Fotka © moja :-)

Ha-HA! :-D Oto pierwsze zdobyczne kasztany! Nie było łatwo, oj nie... W blokach startowych do zbiorów kasztanów stanęły oto bowiem:
-- ambitne przedszkolaki i ich żądne rywalizacji mamy;
-- my, prawie-emeryci ;-D z reumatyzmem w dłoniach.
Bój był zażarty, pełen sapania, wybuchów śmiechu, pokrzykiwania, biegu w kółko, rzutów gałęziami [w stronę drzew] itp., ale udało się! I to jest najważniejsze! Jesień nadeszła!!! ;-) No dobra, może przesadzam, ale tak się cieszę, bo obok zimy to moja ukochana pora roku :-D a kasztany są jej jednym z najpiękniejszych ambasadorów!

PS. w ramach usprawiedliwienia/cenzury tekstu powyżej dodam, że wszyscy zainteresowani kasztanami przeżyli ów bój, na dodatek wszyscy, bez wyjątku, z radosnymi uśmiechami na twarzach wynieśli z placu boju kieszenie pełne pierwszych brązowych, lśniących kuleczek ;-D

10 komentarzy:

Trzpiot pisze...

ile ciepła w Twoim poście....:-))

pasiakowa pisze...

Uwielbiam kasztany :). Trzeba będzie i tutaj na nie zapolować :)

Piuma pisze...

kasztany są piękne, tylko dlaczego kasztanowce umierają. To takie smutne!!

Kardamonowa pisze...

Co roku zbieram kasztany. Najładniejszy egzemplarz daję mamie, żeby nosiła "na szczęście" do końca jesieni ;)Mama robi dokładnie to samo ;)

ewarub pisze...

A mnie jest szkoda tych drzew z połamanymi gałęziami :-((
Rozumiem, zbierać te kasztany, które spadły - ok.
Przepraszam, że marudzę, ale kiedy widzę, jaka agresja wstępuje w niektórych i za jaką cenę te kasztany (cudne, też zbieram spod drzewa) są zdobywane, to mi jednak żal...

joanna pisze...

Jeszcze w tym roku nie widziałam kasztanków...

Pozdrawiam serdecznie :)

montgomerry pisze...

Bardzo lubię "owoce" jesieni:)

blog niedzielny pisze...

kastany sa sliczne ,wygladaja jak polakierowane :-)

migdałowa pisze...

Uwielbiam zbierać kasztany, rozłupywać je z zielonych ubranek i cieszyć oczy ich lśniącą gładkością. Właśnie wczoraj niemal z trudem przejeżdżałam rowerem przez taką aleję kasztanową - tyle ich naspadało!
Pozdrawiam serdecznie :)

Królewna pisze...

Moja Mufka, gdy była młodsza (teraz tez jej się zdarza, ale rzadziej) podczas jesiennego spaceru, gdy znalazłyśmy jakieś kasztany to zapierała się i siadała przed nimi karząc sobie jakiegoś rzucić :D