środa, 11 listopada 2009

291. I po targach...



Na zdjęciach © moich :-) Brama Floriańska oraz ulica Floriańska w Krakowie [tam na końcu ulicy widać we mgle wieżę Kościoła Mariackiego]

W zeszłą środę, kiedy wybierałam się na Targi Książki do Krakowa, poranny Poznań żegnał mnie pierwszym w tym sezonie śniegiem :-) Zza szyby pociągu, z ogrzewanego przedziału z uśmiechem na twarzy obserwowałam zasypujący Wielkopolskę skrzący się śnieg. Cudo! A Kraków przywitał mnie... deszczem i mgłą :-/ co można zobaczyć na zdjęciach u góry... Cóż, nie zawsze może być pięknie, prawda? Ale już na samych targach było pięknie! Tłumy gości i odwiedzających, gwar, hałas, premiery, promocje, słodkości, pękające baloniki ;-) No i przede wszystkim goście specjalni, których nie sposób zliczyć, zwłaszcza, że wielu z nich przybyło na targi incognito ;-D Ja nastawiłam się na dwójkę autorów i, choćby miało się walić i palić, miałam zamiar dotrzeć i zdobyć dedykację. Autor Wojciech Widłak oraz ilustrator Paweł Pawlak pojawili się w sobotę punktualnie o godzinie 12.00 na stoisku krakowskiego wydawnictwa Czerwony Konik, by powitać swoich Czytelników. Z upoważnienia Profesora Kurzawki oraz Adiunkta Kwasa ;-D podpisywali ich dzieło - książeczkę pod tytułem Podręczny nieporadnik. Młotek. Z uśmiechem życzyli mi radosnego młotkowania, co mam zamiar kiedyś uczynić ;-) Godzinkę później, gdy fani na to pozwolili ;-) autorzy przenieśli się trzy stoiska dalej, by dedykacjami opatrzyć kolejny tytuł, który razem „zmajstrowali” ;-D - Sekretne życie krasnali w Wielkich Kapeluszach z wydawnictwa Format z miejscowości Łagiewniki. No a potem ruszyłam na obchód hali targowej z solennym postanowieniem, że przecież i tak nie mam gdzie wcisnąć książek na półki, więc nie warto mi nic z targów przywozić... Ale już mnie znacie, prawda? Nakupiłam tyle, że aż nie miałam siły tego nieść ;-D A ile dostałam!!! Przede wszystkim chce podziękować Ani z Dziennika Literackiego, która mnie odwiedziła na stoisku i z którą sobie poplotkowałyśmy o nowościach i autorach. I dziękuję za super książeczki - gdyby nie Ty, to pewnie bym nawet na nie nie zwróciła uwagi. Teraz to ja potrzebuję pomocy, by w tym ogromnym zalewie nowości wyszukać te tytuły, które warto przeczytać :-) Dziękuję!!! Słupek wszystkich książek pokażę w przyszłym tygodniu, gdy do mnie dojedzie ;-) bo jak już wspomniałam nie miałam sił sama ich nieść ;-D
Wracam do łóżeczka i gorącej herbatki z cytryną i miodem - niestety wróciłam do Poznania przeziębiona okrutnie :-/ Kaszlę jak rasowy palacz papierosów, a temperatura niemal oczy mi wypala... Do usłyszenia niedługo :-)

7 komentarzy:

ewarub pisze...

Miłego powrotu do zdrowia w ciepłym łóżeczku :-)))

Rybiooka pisze...

Wracaj do zdrowia, układaj wrażenia na półkach :)

Pozdrawiam

Annie pisze...

Kochana Magdaleno, cała przyjemność po mojej stronie :) Szykuj półki, będzie więcej! ;) Swoją drogą, wczoraj skończyłam czytać "Boga zwierząt" - piękna książka. Jeśli nie wiesz od czego zacząć zmniejszanie stosiku, gorąco polecam :) Dużo, dużo zdrowia!

Claudette pisze...

Cieszę się, że Twoje wrażenia z krakowskich Targów Książki są pozytywne, bo spotkałam się z wieloma niepochlebnymi opiniami, z których jedna brzmiała nawet mniej więcej tak, iż na Targach brakowało atrakcji, bo spotkania z autorami oraz stoiska wydawnictw są też na targach w innych miastach.
Oczywiście zastanowiłam się głęboko nad tym, co autor miał na myśli i szybko odrzuciwszy w myślach koncert Behemotha oraz kącik ze striptizem uznałam, że naprawdę nie mam pojęcia, co innego mogłoby się w hali targowej pojawić...
Szkoda jedynie, że z Krakowa wróciłaś przeziębiona i tym samym życzę Ci dużo zdrowia!

I mam nadzieję, że za rok również zagościsz na 14. Targach Książki w moim kochanym mieście. :)

Pozdrawiam.

montgomerry pisze...

Co tam przeziębienie, jak byłaś na targach! Pozdrawiam

Monika pisze...

Zazdroszczę takieg dnia w towarzystwie tylu ciekawych pisarzy i książek.Zyczę dużo zdrowka!

kawazcynamonem pisze...

Na początek: witam :) (po raz pierwszy w komentarzach, choć nie pierwszy raz na tym blogu).
Mam to szczęście, że mieszkam w Krakowie, więc na Targi blisko miałam. Spotkałam pana Cejrowskiego w czerwonych skarpetach i zdobyłam dwa przepiękne kalendarze robotnicze. Warto było się przeciskać przez te tłumy ;)
Miło słyszeć, że i przyjezdnym się podobało.
Pozdrawiam ciepło,
Miranda