piątek, 18 grudnia 2009

317. Sanki!


Pocztówka z początku XX wieku z kolekcji Heidi.

W drodze do pracy... Godzina 6.00 rano, ciemno, zimno, śnieg skrzypi pod nogami, nos i policzki szczypią od mrozu... Wsiadam jak co dzień do autobusu i wyglądam przez szybę na zewnątrz, a tam... nie uwierzycie! Babcia ciągnie po bielutkim śniegu sanki z wnusiem [zakładam, że pod licznymi warstwami ciuszków i kocyków był chłopczyk – „zdradził” go niebieski kolor kocyka – ale ręki nie dam sobie odjąć ;-D ]. I nie chodzi o to, że jest bardzo wcześnie, ale o... SANKI! Tak! Sanki! Najprawdziwsze, drewniane, model z oparciem dla małego dziecka! SANKI!!! Z powodu zaniku – niemal ;-) – zimy w naszym kraju zdążyłam zapomnieć, że coś takiego w ogóle istnieje! Piękny początek dnia! :-D

4 komentarze:

stula pisze...

jakieś 2 godziny temu wyjęłam z piwnicy właśnie takie sanki dla mojej 2-latki. jutro w południe ruszamy!

Rybiooka pisze...

Informuję że też takowy mamy wprawdzie bez babci :)

Dziękujemy kartelucha ;) dotarła ;*

naturee pisze...

i od razu nastrój się człowiekowi poprawia o 360 stopni :)

clevera pisze...

Faktycznie, rzadko je widuję, a te ze zdjęcia przypominają mi moje.:))