czwartek, 29 stycznia 2009

184. Nocne mary

Fotka ze strony Michelle Gallen

Nie pamiętam dokładnie, ale w Bastionie Kinga jeden z bohaterów - gitarzysta, wschodząca gwiazda rocka - opowiada swój największy koszmar: stoi przed rozkrzyczaną publicznością, chce zagrać i zaśpiewać, ale okazuje się, że nagle stracił głos, a na dodatek mikrofon nie działa... Nie wiem, jakie wy macie koszmary związane z pracą, ale mnie od czasu do czasu męczą takie właśnie dziwaczne sny. W jednym z takich koszmarów na przykład zasypują mnie tony zadrukowanego papieru z milionami zaznaczonych poprawek na czerwono i zielono, a ja próbuję się przez ten „ocean” przebić z ołówkiem w dłoni. Niby śmieszne, ale gdy mam taki lub podobny sen, kiedy budzę się zmęczona, z bólem głowy albo co gorsze - zlana potem ze strachu, oznacza to, że czas najwyższy na dłuższy odpoczynek [bo na zmianę środowiska czy zawodu ;-D to chyba za późno]! Czasem praca mnie przytłacza... Skumulowane dziesiątki maszynopisów, próbki tłumaczeń do oceny, nieterminowi tłumacze, redaktorzy proszący o „jeszcze tylko tydzień”, spóźniające się z realizacją zlecenia drukarnie itp. - to wszystko niestety bardzo często rozbija skrupulatnie ułożony plan :-/ Eh... To ile można wygrać w toto-lotka? ;-)

sobota, 24 stycznia 2009

183. Losowanie nr 5

Jest sobota, czyli najwyższy czas na losowanie upominku w japońskich klimatach :-) Jak zawsze bardzo serdecznie dziękuję za wszystkie Wasze wpisy - cieszę się, że jesteście!
A w konkursie nr 5 pt. Japonia zwyciężczynią jest...


Gratuluję! Mam nadzieję, że piękny zapach z Kyoto uprzyjemni Ci lekturę :-) Poproszę o Twój adres na mojego maila [jest u dołu strony]. Zapewniam, że jestem osobą prywatną, Twoje dane są bezpieczne - zaraz po wysłaniu paczki zostaną zniszczone i nigdy przez nikogo nie będą przetwarzane.
A za miesiąc kolejny konkurs :-D Jeszcze nie mam pomysłu, ale do rozlosowania na pewno będą książki, bo to przecież najcudowniejszy prezent!

poniedziałek, 19 stycznia 2009

182. Cukieraski

A co mi tam ;-) Ta kremowa babeczka wygląda tak pysznie, że postanowiłam spróbować :-D U Deco Marty do wygrania przesłodkie candy...

niedziela, 18 stycznia 2009

181. Konkurs nr 5 - Japonia

Mam dla Was zapachową niespodziankę :-)
W konkursie numer 5 pt. JAPONIA będzie można wylosować oryginalne japońskie kadzidełka o nazwie Kyoto o „aksamitnym, wyrafinowanym zapachu na bazie drzewa aloesowego i ziół. Pozwólcie się przenieść w atmosferę kilkusetletnich świątyni Kyoto. Ciepło, dobre samopoczucie, elegancja”. Niedawno robiłam kolejne już zakupy w bardzo przyjaznym klientowi sklepiku internetowym o nazwie Zen Style i postanowiłam się z Wami podzielić tymi wspaniałościami :-) A ponieważ w moich konkursach zawsze chodzi o książki, drugim podarunkiem będą ujęte w jeden tom dwa dłuższe opowiadania japońskiego Noblisty Yasunariego Kawabaty - Śpiące piękności. Tysiąc żurawi [wyd. Muza 2002].
Jak zawsze poproszę Was o wpisywanie się w komentarze.
Losowanie w sobotę. Życzę powodzenia :-)

sobota, 17 stycznia 2009

180. Pete Souza

Tu: jeszcze senator :-) Barack Obama w trakcie kampanii prezydenckiej
foto © Pete Souza

Nie interesuję się polityką [a mówiąc bardziej szczerze: nienawidzę wszystkiego, co się z nią wiąże (to jedna z bardzo niewielu rzeczy, która automatycznie wzbudza we mnie to paskudne uczucie)] - dlatego ten post raczej o polityce nie będzie... prawie... ;-) Na blogu Beaty Łyżwy-Sokół z zaciekawieniem przeczytałam notkę o wybraniu osobistego fotografa nowego prezydenta Stanów Zjednoczonych, Baracka Obamy. Został nim Pete Souza, który pełnił już tę funkcję za czasów prezydentury Ronalda Reagana. Podobają mi się jego zdjęcia, kolorystyka, kompozycja, uchwycone momenty... Warto zajrzeć na stronę domową fotografa, nawet jeśli nic nas nie obchodzi, co tam za oceanem się dzieje ;-)

wtorek, 13 stycznia 2009

179. Wyróżnienie

Stula przyznała mi nagrodę Kreativ Blogger :-) Dziękuję, miło mi bardzo! Aż zaczynam czuć presję... czy podołam... czy nie zanudzę... ale chyba dam radę, co?! :-D

Zasady przyznawania wyróżnienia:
- na swoim blogu umieszczamy logo Kreativ Blogger, oraz informujemy, kto przyznał wyróżnienie;
- nominujemy 7 blogów lub więcej do nagrody i podajemy link każdego z tych blogów;
- informujemy wyróżnionego o nominacji.

No więc... Nie umiem wybrać zaledwie siedmiu blogów... Raz to zrobiłam, a to przecież kropla w internetowym morzu, w którym ja małą ledwie widoczną rybką jestem :-/ Ba! Jaką rybką?! Mini-mini komóreczką... ;-D
Zatem nominuję: blogspot.com, blox.pl, blogg.se, WorldPress, MyLog, Blog4U, onet.blog.pl, TypePad... niezależne .pl i .com, nawet .org... itd.itp.
Uff! Wybrnęłam? Przepraszam, ale inaczej nie potrafię... :-)
I dziękuję raz jeszcze!!!

poniedziałek, 12 stycznia 2009

178. Enki Bilal

Plakat do filmu Immortal - Kobieta pułapka [reż. Enki Bilal, 2004]

Festoon super szybko odpowiedziała na zabawę Ignezji, a ja z przyjemnością posłuchałam głosu Kasi Kurzawskiej z Sofy i popatrzyłam na klip do piosenki Smolika Close Your Eyes.
Dziękuję za przypomnienie :-)
Klip oczywiście od razu naprowadził moje myśli na ścieżki filmowe, ale i malarskie... To chyba nieuniknione, i to u każdego ;-D Skojarzenie z Łowcą androidów czy Piątym elementem jest natychmiastowe, przyuważyłam też jakby żywcem przeniesiony nocny bar z obrazu Hoppera. Jednak [jak wszystkie moje błyskawiczne ;-) skoki myśli] mnie przypomniał się film sf pt. Kobieta pułapka, który bardzo mi się wizualnie podoba. To coś pomiędzy filmem tradycyjnym, animacją komputerową, a komiksem. Zresztą rzeczywiście jest to adaptacja komiksów Enki Bilala dokonana przez niego samego :-) [reżyseria i scenariusz] - pół-Bośniaka, pół-Czecha, niezależnego, niezwykle oryginalnego w zalewie amerykańskiej papki twórcy komiksowego związanego na stałe z Francją. Film ma ciekawą oprawę muzyczną, grają w nim znani europejscy aktorzy, m.in. Charlotte Rampling [co mnie początkowo totalnie zaskoczyło - ona? w filmie sf?], Jean-Louis Trintignant [szok!], Thomas Kretschmann, Linda Hardy... Wart obejrzenia, zastanowienia się [sporo pytań natury filozoficznej]... Polecam :-)

niedziela, 11 stycznia 2009

177. Piosenka

Foto © Sony

Od kilku dni zastanawiam się, co odpowiedzieć na pytanie/zabawę od Izis: „W rytm jakiej piosenki poszłabym na koniec świata?”. Bo co tu wybrać? Jedna piosenka? Hmmm… To zadziwiająco trudne [no i byłoby nudno tylko z jedną piosenką iść taki szmat drogi ;-D ], zwłaszcza że słucham bardzo dużo muzyki. Mam oczywiście ulubione zespoły, muzyków, głosy, instrumenty, ale żeby wskazać tę jedną jedyną… :-/
Na początek podaję zasady zabawy, którą wymyśliła Ignezia:

1. Zastanów się, w rytm jakiej piosenki poszedłbyś/poszłabyś na koniec świata, tam gdzie nogi poniosą, lub zabrał(a)byś na bezludną wyspę?
2. Umieść link do tej piosenki na blogu (np. za pomocą YouTube, Wrzuta, Google.video itp.)
3. Napisz, jakie wspomnienia i skojarzenia wywołuje u Ciebie ten utwór.
4. Zaproś 2-5 osób, znajomych bloggerów, do tej zabawy i powiadom ich w komentarzu na ich blogu... Miłego słuchania i wspominania...

I moją odpowiedzią jest… George Michael i jego piosenka z lat 90-tych pt. Freedom :-) Pewnie dlatego, że w jej rytm świetnie się chodzi i tańczy, poza tym wprawia mnie w dobry nastrój ;-D I tyle!
Do wspominek wywołuję Festoon, Globalistkę i Kopciuszka :-)

PS. tę samą piosenkę wybrał też Robbie Williams ;-D

wtorek, 6 stycznia 2009

176. Nocne odkrycia :-)

Reeeety! Noc, a ja znów ślęczę nad książką :-/ No ładnie się ten rok zaczyna... Ale miałam nie narzekać :-) i żeby mi się to udało, tzn. żebym była nastawiona optymistycznie do świata, słucham nowej płytki. Uwielbiam szperać w necie w poszukiwaniu nowych dla mnie brzmień, bardzo lubię mieć coś nowego w odtwarzaczu, na zasadzie przerywnika odsłuchiwanych sto razy pod rząd tych samych, ulubionych płyt... A ten zespół to kolejne odkrycie po niezbyt udanym tzw. „pierwszym kontakcie”. Wśród różnych podsumowań muzycznych zeszłego roku wynalazłam kilka zespołów, których nie znam, same „świeżynki” dla mnie ;-) Jeden wręcz „wbił mnie w fotel”... Kings of Leon. No co tu dużo mówić: objawienie dla mnie! Bardzo mi odpowiada ich muzyka [na fotce u góry okładka płyty z 2004 roku Aha Shake Heartbreak], ale to dopiero po którymś przesłuchaniu płyty, bo po pierwszym utworku [King of the Rodeo], który gdzieś tam u kogoś usłyszałam, to tak sobie było... OK ale bez zachwytu. Hmmm... A to rewelacja jest! Polecam, bardzo, bardzo, ale wstrzymajcie się z oceną do czasu, gdy kilkakrotnie odsłuchacie płytkę... Warto, zapewniam :-)

niedziela, 4 stycznia 2009

175. Postanowienia

za oknem mróz i śnieg :-)

Moja noworoczna „dziesiątka”:
1. zadbać o linię [to jak co roku i od lat numer jeden ;-D ];
2. odwiedzać, dzwonić do znajomych, nie wymigiwać się pracą;
3. mniej gadać, więcej myśleć;
4. przynajmniej raz w miesiącu wybywać na weekend z aparatem;
5. minimum trzy książki w miesiącu czytane dla przyjemności [wiem, mało, ale to i tak optymistycznie];
6. …no i powrót do kina [kiedyś co weekend były dwa, trzy filmy :-/ w tym roku postaram się choćby jeden raz w miesiącu być w kinie];
7. „popchnąć” wreszcie naukę szwedzkiego… i „wyszlifować” solidnie angielski i niemiecki :-) ;
8. zrobić porządek wśród książek, gazet, płyt i filmów [mam ich zdecydowanie za dużo ;-D ];
9. zapomnieć o allegro [he, he, he…];
10. zaplanować wielką wakacyjną podróż marzeń…

Więcej nie pamiętam, albo też nie chcę się przyznać ;-D [niepotrzebne skreślić]. A jak z waszymi postanowieniami? Dadzą się zrealizować, czy to tylko sfera marzeń? W tym roku postarałam się, żeby więcej było tych do zrealizowania…

czwartek, 1 stycznia 2009

174. Bogusław Kaczyński

2007 © Ireneusz Sobieszczuk - fotografia z Europejskiego Festiwalu im. Jana Kiepury; Bogusław Kaczyński na zdjęciu z Grażyną Brodzińską

Jednym z najwspanialszych pasjonatów na tej Ziemi jest p. Bogusław Kaczyński. Niech sobie mówią, co chcą, ale to wielki sercem człowiek. Prawdziwa ikona! Jak co roku czekam na noworoczny koncert z Wiednia z jego właśnie komentarzem [walce braci Strauss]. Erudycja, elegancja, znawstwo, pasja, piękno języka polskiego, jakiego używa oczarowują mnie od małego dziecka, od kiedy pierwszy raz zobaczyłam i usłyszałam p. Bogusława.
W żadnym wypadku nie jestem znawczynią muzyki klasycznej, opery czy operetki, zupełnie nie, ale dzięki niemu właśnie chętnie odwiedzam Poznańską Filharmonię, obserwuję relację z Łańcuta czy z Krynicy Zdroju, wypatruję w TV firmowanych jego nazwiskiem przedstawień, relacji czy wielkich wydarzeń ze świata muzyki. Złota dwunastka baletów wybrana przez p. Bogusława to pozycja obowiązkowa! :-) „Gazeta wyborcza” w dodatku „Na święta” opublikowała obszerny wywiad z p. Bogusławem pt. „Ja, Maria Callas” [wywiad przeprowadził Dariusz Zaborek]. Ze łzami w oczach można go czytać, bo mnie to wciąż zadziwia, że tacy ludzie istnieją. Kto dziś, jako nastolatek, pojechałby z 10 dolarami w kieszeni, by obejrzeć wykonanie opery w Mediolanie, spałby na ławce i żywił się zaledwie pół bagietką? Kto ubiera się codziennie w garnitur, i to nie z przymusu, a z poczucia elegancji? I popatrzcie, ile siły on musi mieć w sobie: szykany ze strony władz siermiężnego, szaro-burego PRL-u, do którego p. Bogusław wręcz nie pasował, jego „iskrzenie” na scenie, które wzbudzało i chyba do dziś w wielu wzbudza zawiść, później udar, śmierć ukochanej siostry niemal w tym samym czasie... Ja jestem pod wrażeniem.
Wszystkiego najlepszego, p. Bogusławie!