sobota, 30 maja 2009

235. Losowanie nr 10

Zacznę od podziękowań... Bardzo gorąco dziękuję za liczne wpisy pod postem konkursowym! Cieszę się, że jesteście :-) I już bez dalszej zwłoki informuję, że po wydrukowaniu i dokładnym wymieszaniu losów [wraz z szyszkami ;-D jak widać] w „maszynie losującej”, wyciągnęłam los z imieniem szczęśliwca, do którego rąk trafi albumowe wydanie poezji Wisławy Szymborskiej. A tą osobą jest...


Gratuluję! :-)
Poproszę na mój mail [jest u dołu strony] o adres pocztowy potrzebny do wysyłki paczki z książką i stempelkiem. Jak zawsze zapewniam, że jestem osobą prywatną, album pochodzi z mojej kolekcji, a Twój adres jest bezpieczny - zaraz po wysłaniu paczki zostanie zniszczony i nigdy przez nikogo, nawet przeze mnie, nie będzie przetwarzany.

A za miesiąc kolejna konkursowa zabawa! Tym razem uszykuję coś lekkiego do poczytania - lato idzie, lato! :-) Zapraszam!

czwartek, 28 maja 2009

234. Zielono mi :-)

Kolejne „olympusowe” fotki z zeszłego tygodnia ze spacerku po Ogrodzie Dendrologicznym – tym razem więcej zieleni w połączeniu z różem [którego to koloru specjalnie nie lubię, wyjątkiem :-) jest ten w przyrodzie]. Na ostatnim ze zdjęć widać miłorząb [łac. Gingko] – relikt ery mezozoicznej – o przecudownych liściach w kształcie wachlarzy. Uwielbiam!

Przypominam wszystkim zastanawiającym się, że jutro ostatni dzień na wpisywanie się pod postem konkursowym :-) Książeczka już zapakowana, czeka na szczęśliwca, którego wylosuję w sobotę :-D Zapraszam!

wtorek, 26 maja 2009

233. Rododendrony

Rododendrony pięknie i przebogato zakwitły w Ogrodzie Dendrologicznym w Poznaniu :-) Aż nie wiedziałam, które pierwsze fotografować: te w kolorze maślanym? A może najpierw te wściekle różowe? O nie, nie! Najlepiej te fioletowe! A może... Eh! Dylemat ;-D

Wszystkie fotki zrobione Olympusem E-510 z podpiętym - tak! pierwszy raz od roku! - długim kitem: 42-150 mm. Efekt, jak sądzę, niezły :-) Chwalę się!

piątek, 22 maja 2009

232. Konkurs nr 10

Piękny ciepły miesiąc maj nieubłaganie zmierza ku końcowi, a zatem czas najwyższy na kolejny konkurs :-) Tym razem, zgodnie z obietnicą, do wygrania książka „z poezją i nutką lata”, jak obiecałam w kwietniu. Na obrazku u góry wszystko pięknie widać.

To edytorska „perełka” z wydawnictwa Bosz - Wiersze Wisławy Szymborskiej cudownie uzupełnione ilustracjami-zielnikami Elki Hołoweńko-Matuszewskiej. Duży format, twarda okładka, kolorowe strony na kredowym papierze - niemal album! Dodatkiem będzie ciekawy, nietypowy stempelek z firmy Miranda, który przyleciał prosto z Japonii, oraz poduszeczka tuszu w kolorze Copper [złotobrązowy] z firmy Color Box, żeby można było się nim od razu nacieszyć :-)

A zatem - do boju! ;-) Macie czas na wpisy w komentarze od dziś do następnego piątku do północy, a w sobotę 30 maja losowanie jednego jedynego szczęśliwca! Powodzenia!

231. Ogród Dendrologiczny

Białe ;-) zdjęcia © z majowej wyprawy do ogrodu zrobiła moja serdeczna przyjaciółka E. [aparatem Konica Minolta Z5], której baaardzo dziękuję i mam nadzieję, że się nie pogniewa, że je tu wrzucam :-)

Od lat wybierałam się i wybierałam, ale... jakoś mi się to nie udawało :-/ W środę jednak moja droga E. wyciągnęła mnie [za co jej ogromnie dziękuję, bo moje stany depresyjno-lękowe ostatnio się wzmogły :-/ i bardzo potrzebowałam takiego odświeżającego spojrzenia na świat] na cudowny spacer do Ogrodu Dendrologicznego :-) Ten „park” przy Uniwersytecie Przyrodniczym w Poznaniu zajmuje nieco ponad 4 hektary w dzielnicy Sołacz, wejście od ulicy Dąbrowskiego, i służy między innymi jako pomoc w kształceniu studentów. Organizuje również spotkania z przyrodą dla dzieci w wieku przedszkolnym i szkolnym. Przede wszystkim jednak – jest to jedno z najwspanialszych zielonych miejsc w mieście, gdzie można odpocząć na łonie przyrody :-) I tylko szkoda, że nie zabrałam aparatu fotograficznego, bo pogoda była przepiękna, roślinki się wdzięczyły [rododendrony! paprocie! sosny! miłorzęby! kosaćce! itd. itp], a ptaki głośno świergoliły... Ze spacerku przyniosłam do domku trochę całkiem dużych szyszek sosnowych, które zdobią teraz parapet :-)

czwartek, 21 maja 2009

230. Święto kejtrów

Na przystankach komunikacji miejskiej wiszą od kilku dni plakaty, zapraszające na nową imprezę, którą szykuje Miasto Poznań. Sympatyczna mordka pieska - a raczej Poznaniaka ;-D - zaprasza na sobotni festyn pod znamiennym tytułem „Kejter też Poznaniak” na Łęgach Dębińskich. Darmowe bezbolesne chipowanie piesków, porady weterynarzy ze Schroniska dla Zwierząt w Poznaniu oraz hodowców ze Związku Kynologicznego w Polsce oraz pokazy tresury i umiejętności psów policyjnych i strażackich, psów asystujących i wykorzystywanych w dogoterapii powinny skusić niejednego miłośnika kejterków do odwiedzenia tego pięknego zielonego parku niemal w centrum miasta. Impreza jest zapowiedzią programu miejskiego pod tym samym tytułem, której celem jest m.in. zwiększenie świadomości Poznaniaków i przekonanie ich o konieczności sprzątania po swoich pieskach :-)
Wśród partnerów akcji i festynu są: Fundacja Mały Piesek Zuzi, Akademia Psa Pracującego i Stowarzyszenie Czysty Świat. Na zakończenie festynu wystąpi zespół r.a.g.a. SQUAD.

PS. wyjaśnienie dla nie-Poznaniaków: „kejter” to w naszej poznańskiej gwarze „pies” :-)

niedziela, 17 maja 2009

229. Balkony

Codziennie rano... baaardzo rano... budzi mnie sroczka... i to nie jedna :-) Na dorodnej brzozie tuż pod moim oknem usadowiła się cała ich rodzinka. Mają piękne gniazdo z gałązek, aż koty nie mogą się napatrzeć ;-) przez co na okrągło jest hałas, bo kociaki lubią drażnić ptaki, a sroczki kochają wręcz skrzeczeć ;-D W gruncie rzeczy, nie przeszkadza mi to, a raczej cieszy – przyroda w samym centrum blokowiska? A jakże!

A na przysłowiowej balkonowej „grzędzie” ;-D usadowiły się nowe doniczkowe kwiatki prosto z giełdy na poznańskiej Dębinie – różowa angielska pelargonia i łososiowa chryzantema. Naszych domowych kwiatków – paproci, kaktusów, grubosza, kalanchoe, hoi itd. – jeszcze nie wystawiamy na balkon, bo po prostu jest jeszcze ciut za chłodno i szkoda by ich było. To taki wielki plus, moim zdaniem, kwiatki na balkonach betonowych blokowisk. Późną wiosną i latem nawet tu potrafi być pięknie, a jeśli doda się do tego zazielenione bujne drzewa, wypielęgnowane trawniki i ogródki przydomowe to... da się tu całkiem przyjemnie żyć, prawda? :-)

czwartek, 14 maja 2009

228. Globus :-/

„Globus” mnie męczy od dwóch dni :-/ Raz deszcz, raz słońce, raz wiatr, a jeszcze innym razem skwar... Ciśnienie w górę, za chwilę w dół... Łepetynka ma dość! Poza tym - co najważniejsze - za namową serdecznej przyjaciółki E. właśnie odkryłam serial [których - jak i w ogóle TV - totalnie nie trawię!] „Dr House” i... nie śpię po nocach, bo oglądam odcinek za odcinkiem, sezon za sezonem :-D Co za facet! A te teksty... Genialne!

Na fotkach przyroda Szwecji, w gruncie rzeczy taka sama jak i u nas ;-) tylko jakby bardziej zielona, bardziej gęsta i bujna, i jakby w ogóle było jej więcej... Ale to pewnie tylko moja wyobraźnia :-D

niedziela, 10 maja 2009

227. Szwecja weekendowo

Trzy dni w Szwecji :-) To jak marzenie, prawda? Na dodatek się spełniło! :-D I tylko szkoda, że byłam tak krótko...
Na fotkach dzień drugi, piątek 08 maja br.: hotelik SKEBO HERRGÅRD w miejscowości Skebobruk [ok. 85 kilometrów od Sztokholmu w kierunku północnym, lekko na wschód] - wczesny ranek, bardzo ostre słoneczko [stąd ta poświata na zdjęciach], widok od strony wjazdu [słup z szyldem] oraz od strony parku i z pokoju, w którym spałam [okno wychodziło na parkowe ścieżki, w oddali jezioro]. Na zdjęciach od strony parku po prawej stronie głównego budynku widać niski kwadratowy budyneczek pomalowany na żółto - to tzw. Kavaljern, w którym pokoje noszą imiona znanych postaci [zresztą jak w całym kompleksie] - np. nr 37, gdzie spałam, to pokój pisarza Lasse Strömstedta. Hotelik słynie z własnej farmy, skąd pochodzi większość produktów, z których przygotowywane są posiłki [mięsa, warzywa, jajka i mleko itd.]. Tutejsi kucharze potrafią wyczarować naprawdę fantastycznie smakujące i absolutnie perfekcyjnie wyglądające bajeczne posiłki [pierwszy raz w życiu jadłam kawior :-) podany na podgrzanych porach z orzechami i śmietaną... mmm... cudo!].

niedziela, 3 maja 2009

226. Pieczątki

Jak wykorzystać samodzielnie wycięte pieczątki? Oto przykład :-)
Copyright © Geninne’s Art Blog


Mam fioła na punkcie stempelków ;-D To „strasznie fajna” sprawa [lubię takie połączenie przeciwstawnych znaczeniowo słów – choć moja polonistka zawału serca ;-) dostawała] – tzn. takie ozdabianie np. listów i kartek do przyjaciół. Oryginalnie wygląda, a poza tym robi się tak jakoś „ciepło”, gdy dostanie się, czy też samemu wyśle, taką samodzielnie wykonaną kopertkę :-)
O Geninne z Meksyku chyba już pisałam, a na 100% wspominałam. Bardzo lubię jej prace – kolorowe akwarelowe ptaki i inne zwierzątka wraz z roślinkami. Szczególnie podobał mi się cykl ptaków na kartach pocztowych z recyklingu – fantastyczny pomysł i wykonanie [do kupienia na etsy]. Kilka dni temu Geninne pokazała, jak samodzielnie zrobić pieczątkę. Nakręciła około 10-minutowy filmik, ukazujący jej sprawne paluszki wycinające piórko w… Mastercarve Artist Carving Block ;-D Od razu pragnę uprzedzić – nie do kupienia w Polsce :-/ Już szukałam, próbowałam, namawiałam przedstawiciela Staedtlera, ale nic z tego. Nam pozostają gumki „myszki” lub coś podobnego [znacznie, niestety, mniejszych gabarytów], ale „jeśli się nie ma tego, co się lubi, to się lubi to, co się ma” ;-D Powodzenia!

225. Przed i po ;-D

Przedpołudniowe słoneczko, bezchmurne niebo...
Ponownie ulubiony Olympus E-510 z krótkim kitem.

224. Kasztan

Kwitnący kasztan :-)
Olympus E-510 z krótkim kitem.