sobota, 29 sierpnia 2009

264. Losowanie nr 14


Sobotę czas zacząć ;-D
Na początek chciałabym bardzo podziękować za wszystkie Wasze wpisy – pobiliście rekord! Po raz pierwszy w komentarzach Zacisza wyśnionego... pojawiło się ponad 100 wpisów! Dziękuję!!! Straaasznie się cieszę ;-D I nie nadwerężając już dłużej Waszej cierpliwości, podaję, kogo „wymerdałam” z miseczki pełnej losów…

--- miodo_oka
--- nayanka
--- barbaratoja
--- Himilika
--- Sara_Deever
--- Trzpiot

Serdecznie gratuluję zwycięzcom! :-D
Poproszę o przesłanie na mój mail [jest u dołu strony] adresów pocztowych do wysyłki książek. I obowiązkowy dopisek: zapewniam, że tu, na blogu, jestem osobą prywatną, Wasze adresy są absolutnie bezpieczne - zaraz po wysłaniu paczek zostaną zniszczone i nigdy przez nikogo, nawet przeze mnie, nie będą przetwarzane.

A za miesiąc? We wrześniu do wylosowania będą kryminałki z różaną niespodzianką. Zapraszam!

poniedziałek, 24 sierpnia 2009

263. Linki takie i inne


Na fotce © mojej :-) pień brzozy w lekkim zbliżeniu.

Aby umilić wam czas do sobotniego losowania ;-D poblubram* sobie, ot tak, dla „zabicia czasu”...

Jak pewnie większość z was, uwielbiam buszować po Internecie :-) Czasem, ciągnięta przez linkę z innej strony, trafiam w naprawdę paskudne miejsca, z których uciekam, gdzie pieprz rośnie, ale niekiedy daję się prawdziwie oczarować – kolory, grafika czy zdjęcia, muzyka lub intrygujące dźwięki [choć akurat ten argument najmniej mnie przekonuje], dopracowany, mądry czy też intrygujący design pasujący do zawartości strony... Na wszystkie te elementy zwracam uwagę – mogę nie znać języka, w którym jest napisana strona, ale obrazy zawsze mnie fascynują, poza tym często „mówią” równie dużo, co i same słowa ;-)
Tym razem trafiłam na stronę szwedzkiej [a jakże! ;-D ] firmy kosmetycznej – Björk & Berries [czyli „brzoza i jagody”], nowo powstałej, o bardzo przemyślanej strategii. Wszystkie oferowane kosmetyki są z naturalnych produktów, w większości z pól, łąk i lasów pięknej, nieskażonej Szwecji [poza lawendą, która jest z Francji z rejonu Grasse... oraz mistrzem zapachów, zwanym popularnie „Nos”, również z Francji :-) ], oczywiście nie testowane na zwierzętach, „ekologiczne”, przyjazne dla środowiska...
Ale nie to mnie zaciekawiło, a wykonanie strony! Piękne zdjęcia, odgłosy natury [jeśli irytują, można wyłączyć], ruchome dekoracyjne ozdóbki, płynnie przesuwające się elementy poszczególnych stron, krótko i zwięźle opisane produkty. Polecam zajrzeć, chociażby dla samej przyjemności :-)


* blubry, blubranie – to po poznańsku gadanie bzdur, bredni, często marudzenie ;-D

czwartek, 20 sierpnia 2009

262. Konkurs nr 14


Ponieważ dopadł mnie brak weny twórczej oraz dodatkowo letnie przegrzanie, przyspieszam ulubiony konkurs :-) Zatem...

Czas na konkurs nr 14 – obiecany wakacyjno-romansowy :-) Trwają letnie kanikuły, więc lekturka jak znalazł – na plażę, na działkę, na leniwe słoneczne popołudnie przy kawce i pysznym, domowej roboty placku ze śliwkami... ;-D A do zgarnięcia jest aż sześć książek – po jednej losowo wybranej dla każdego szczęśliwca! Pierwszą książkę [trzy egzemplarze] sponsoruje K. z poznańskiej Repliki, za co jak zawsze :-) serdecznie jej dziękuję; drugą sponsoruję ja [również trzy egzemplarze]!
A oto co można zdobyć w konkursie nr 14...

--- Mirosław Salski Między słowami z wydawnictwa Replika
--- Debbie Macomber Skrawki życia z wydawnictwa Mira

Mam nadzieję, że się wam spodobają wybrane przeze mnie letnie lektury :-)
Proszę jak zawsze o wpisywanie się w komentarze od dziś do przyszłej piątkowej północy. Losowanie tradycyjnie odbędzie się w sobotę – 29 sierpnia br. Książki wysyłane będą „przypadkowo” :-) a to dlatego, że chyba bym się pogubiła w kilku losowaniach na zamówienie ;-D Zapraszam serdecznie i życzę wszystkim powodzenia!


PS. Sabinka – odezwij się!!! :-) Książka z konkursu lipcowego czeka na wysyłkę...

sobota, 15 sierpnia 2009

261. A propos motylków


Peanuts 18.VIII.1968 © by Charles M. Schulz

Uwielbiam tego psiaka ;-D

czwartek, 13 sierpnia 2009

260. Na żółto




Fotki © moje :-) Olympus E-510 z długim kitem.

Od kilku dni nie daje mi normalnie funkcjonować migrena :-/ Dzwonienie w uszach, ból szczęki, światłowstręt są koszmarne... Dawno już nie odczuwałam bólu głowy, ale we wtorek w nocy obudziło mnie kłucie tuż za oczami oraz cała gama innych przypadłości z nim związanych... Całe szczęście, że trwa sezon urlopowy i w pracy wszystko zwolniło do naprawdę „żółwiego” tempa. Nie muszę nadganiać z redakcją tekstów po kilkanaście godzin dziennie ;-)

Dziś fotki w żółtym kolorku – taką ładną roślinkę mijam w drodze do pracy. Przypomina kwiatki jabłoni, tyle że w żółtym kolorze, no i to krzak a nie drzewko ;-)

niedziela, 9 sierpnia 2009

259. Weekendowo





Fotki © moje – Olympus E-510 z długim kitem.

Wczorajszy skwarny sobotni ranek spędziłam - no gdzieżby indziej? - w Ogrodzie Botanicznym. Jednak tym razem, dość niespodziewanie dla mnie, na tropieniu zwierzątek - miejscowych rezydentów ;-) a nie roślinek. Trafiłam na gołębicę - chyba dopiero się budziła, bo dość łatwo ją „podeszłam” - a krótko potem, tuż nad żabim stawem, spotkałam kocurka, który oprowadził mnie leniwym krokiem po swojej części ogrodu. Było przesympatycznie!

A dziś zagłębiam się w lekturę książki, na której polskie wydanie czekałam z niecierpliwością od dawna. Pięć lat temu Ian Baker opisał swoją wyprawę do Pemako w Tybecie, do legendarnych „ukrytych” wodospadów na dnie Cangpo, zwanych Świętym Graalem podróżników z Zachodu i tybetańskich poszukiwaczy. To niezwykła podróż poprzedzona wieloletnimi badaniami, rozmowami z lamami i studiowaniem tajemniczych tekstów tantrycznych. Wspaniale ilustrowana i, muszę to przyznać, bardzo ładnie wydana przez Świat Książki pod tytułem Serce świata, w twardej oprawie ze zdjęciami [czarno-białe - no za dobrze to nie może być ;-) ]. Polecam gorąco wszystkim pasjonatom buddyzmu tybetańskiego i nie tylko, również tym, którzy kochają z pasją opisane podróżnicze wspomnienia z najbardziej egzotycznych rejonów naszej planety.

środa, 5 sierpnia 2009

258. Karteczki


Powiem tak: świat i ludzie czasem mnie szalenie miło zaskakują :-D
Dziękuję za przecudne, niespodziewane, a zatem tym bardziej cenne karteczki od Matylda_ab i hundredacrewood. Dziewczyny! Jestem zachwycona i ślę internetowo całuski i gorące podziękowania! Dziękuję!!!

poniedziałek, 3 sierpnia 2009

257. Wakacje?


Zdjęcie © Mari Eriksson [niestety nie pamiętam, skąd je ściągnęłam, zapisałam sobie tylko nazwisko autorki]

Osiołkowi w żłoby dano,
w jeden owies, w drugi siano.
Uchem strzyże, głową kręci
i to pachnie, i to nęci.
Od którego teraz zacznie,
aby sobie podjeść smacznie?
Trudny wybór, trudna zgoda.
Chwyci siano, owsa szkoda,
chwyci owies, żal mu siana.
I tak stoi aż do rana,
a od rana do wieczora;
aż nareszcie przyszła pora,
że oślina pośród jadła
z głodu padła
.
[Aleksander Fredro]

Wiecie, mnie czasem zajmują strasznie durne problemy. Jak tak sobie pomyślę, jaki człowiek potrafi być głupi... :-/ Eh! Otóż, w nocy waliło, grzmiało i lało, piorunami, deszczem i czym tam jeszcze od godz. 4.25. Nie spałam, bo i jak, gdy po oczach białym światłem z nieba wali? Głowa więc mi „parowała” od głupich myśli pt. wakacje! „Osiołkowi w żłoby dano / w jeden owies, w drugi siano...”, a konkretnie – po pięć kilo katalogów biur podróży :-( bo jak co roku mam problem z wakacjami... Może tu pojechać? A może tu, a może... To się robi tragikomiczne wręcz :-/ ale chciałabym - chociaż raz! - w jakieś nowe miejsce pojechać, nie wciąż w to samo... [normalnie rozkapryszony bachor ze mnie, nie? ;-D ]. Na razie nic nie zapowiada wolnych dni, ale sądzę, że pod koniec września, lub na początku października uda mi się wyskoczyć na przynajmniej dwa tygodnie. No i tu zaczyna się tradycyjny problem: „W co ja mam się ubrać?”. Eee... Sorry, to nie ten temat ;-D Miało być: „Gdzie tym razem?”. Finanse ograniczają, ale powiedzmy, że mogę zerknąć gdzieś dalej na mapę... ale gdzie? :-/ Jeśli bym chciała pojechać tam, gdzie mi się marzy [Daleka Azja!], to bym musiała bank obrabować... bogaty bank dodajmy... A tu w Europie to jakoś poza Szwecją nic mnie nie ciągnie. Wiecie już, że za miastami to ja nie przepadam, plaża to dla mnie istna kara za grzechy, więc... Białowieża? Ale teraz tam tłumy walą – w końcu w półfinale najpiękniejszych zakątków świata był ten region. Eh! Oby ludzkość tylko takie problemy miała ;-)

A wy gdzie lubicie jeździć? :-)

PS. muszę odstawić tę butelkę białego słodkiego australijskiego winka ;-) Co za dużo, to niezdrowo...