czwartek, 31 grudnia 2009

Noworocznie


Szampańskiej zabawy sylwestrowej
oraz cudownego Nowego Roku!

życzy, M.
:-)



= = = = =
Fotografia © Cox & Cox

środa, 30 grudnia 2009

326. Polarny


© Balic Travel Company

Dziś trochę bardziej rozrywkowo, choć wciąż wokół zimy ;-D
Czytujecie czasem Polarnego? Ja po prostu rechoczę za każdym razem, gdy do niego zaglądam. I choć używa słów niecenzuralnych, i choć czasem gada głupoty ;-) [na ogół w słusznym celu], to z przyjemnością go podczytuję - i to nie tylko dlatego, że to „dźwiedź” polarny, które tak bardzo lubię ;-D ale przede wszystkim dlatego, że pod płaszczykiem ironii i szyderstwa jest naprawdę przemyślany tekst, który zmusza do refleksji. Polecam odważnym! ;-D

wtorek, 29 grudnia 2009

325. Światełka




© BHG

Od rana męczę się dziś „redakcyjnie” nad kolejnym tekstem, i to tak bardzo, że postanowiłam wyrwać się sprzed biurka i ruszyć na krótki choć spacerek wieczorową porą. Dobrze mi się śpi po energicznym chodzie ;-) Powinnam wprowadzić takie spacery do codziennej rutyny, a nie tylko od czasu do czasu... A jest naprawdę pięknie na dworze! Ciemność rozjaśnia tylko bardzo jasny, choć jeszcze nie w pełni, księżyc, jest też zimno [na termometrze minus cztery stopnie], ale na szczęście bezwietrznie, pod butami łamał się lód na zamarzniętych kałużach, resztki śniegu skrzyły się z trawników :-) Ponieważ mieszkam na dużym osiedlu, wszędzie dookoła mrugały do mnie kolorowe światełka – i te choinkowe w pokojach, i te wiszące na zewnątrz balkonów, a nawet sznury światełek z najprawdziwszych przydomowych świerków. Lubię tę porę roku również za te kolorowe wesołe światełka :-D

= = = = =

PS. po raz pierwszy od bardzo dawna „zarwałam” nockę dla książki ;-) Wydawnictwo Czarna Owca [dawniej Santorski – co mało elegancko moim zdaniem i wręcz do znudzenia powtarza wydawca] wydało już jakiś czas temu szwedzki kryminał pt. Księżniczka z lodu Camilli Läckberg. Dopiero teraz, w czasie krótkiego świątecznego urlopu, miałam czas, by ją przeczytać. Książka niezła, choć przyznaję, że tylko dla tych, którzy kochają literaturę północnych narodów. Dla osób, które nie dały się porwać skandynawskiej modzie, jaka obecnie u nas panuje, postaci wydadzą się przerysowane, a intryga mało oryginalna. Dla mnie, mimo że historia mnie zaintrygowała i dość szybko ją pochłaniałam, najtrudniej było przejść książkę z powodu... słabego przygotowania technicznego :-/ Eh! To właśnie wada pracy w tej branży – widzisz to, co innym w ogóle nie przeszkadza, albo – co bardziej prawdopodobne – w ogóle tego nie widzą! :-/ A mnie męczyły... kretyńskie kreski przy paginach, które wręcz przyciągały wzrok, zamiast główny tekst; nierówne odległości przy dialogach [tragedia, normalnie!]; dziwaczne opuszczenia od góry kolumny akapitów wyróżnianych inicjałem [po jaką chol..., jeśli już jest inicjał?] i tym podobne „drobiazgi”. Mimo wszystko – polecam! Wciągająca historia obnażająca zaściankowość małych miasteczek. Czekam na tom drugi z niecierpliwością ;-)

poniedziałek, 28 grudnia 2009

324. Poznańskie ścieżki


© Caroline Zoob

Chciałabym się czuć tak rześko, jak ten reniferek na fotce u góry. Niestety, moje „pierwsze” dłuższe wyjście na świeże powietrze ;-D po świątecznym ucztowaniu okazało się bardzo ciężkie... Aż ledwie się dowlokłam do domku :-/ Totalny brak formy! Choć to może dlatego, że zamierzyłam sobie na dziś aż za dużo do zrobienia? Poczta [to dla Was, zwycięskie konkursowe aniołki ;-D ], salonik prasowy i zakup styczniowych już magazynów wnętrzarskich, winiarnia [tak, tak, sylwester się zbliża :-D a Nowy Rok należy przywitać tradycyjnie, z hukiem odkorkowywanego szampana!], sympatyczna kawiarenka i kawka dla dodania animuszu, fryzjer [cóż... te siwe włoski nie dają mi spać...], oczywiście księgarnia i antykwariat [musiałabym być ciężko chora, żeby nie zajrzeć ;-D ], Stary Rynek [jakiś taki pusty, smutny?]... Więcej nie pamiętam, ale i tak się cieszę, bo Poznań to naprawdę cudowne miejsce i zdążyłam zapomnieć, jak wspaniale jest przejść się tak po prostu, niespiesznie, jego ulicami :-D

niedziela, 27 grudnia 2009

323. SIA





© Sia

Sia powstała w Szwecji w 1963 roku, a jej założycielką była Sonja Ingegerd Andersson, projektantka słynąca z wyrobu sztucznych kwiatów, które są tak doskonałe, że dopiero po ich dotknięciu można się zorientować, że to jednak nie są żywe kwiaty. Osobiście nie przepadam za sztucznymi kwiatami, w żadnej postaci :-/ Ale w swej ofercie Sia ma też i naprawdę piękne, choć zupełnie proste przedmioty. Wypatrzyłam m.in. takie oto świąteczne szklane osłonki na świece :-)

sobota, 26 grudnia 2009

322. Florence + the Machine


Okładka debiutanckiej płyty Lungs

Zdecydowałam się na oddzielny wpis - co prawda nie świąteczny, ale jeśli sobie zrobicie prezent, to będzie świąteczny ;-D - o zespole utalentowanej Brytyjki Florence Welch :-)

Polecanka z mojej strony to Florence + the Machine. Znacie? Jeśli nie, to musicie nadrobić zaległości ;-D Co za głos! Co za wyobraźnia! Koniecznie zajrzyjcie na My Space i posłuchajcie i pooglądajcie jej wersję [cover] klasycznej już piosenki Candi Stanton pt. You’ve Got the Love. Dla mnie muzyczne odkrycie roku! :-) A na dodatek 6 marca 2010 zespół zagra w Warszawie! Zobaczymy się? ;-D

321. Duże brzuszki ;-)


© In Forum

Żyjecie? Dychacie? A jak brzuszki? ;-D Mój jest duży i ciężki... prawie taki, jak ma Puchatek ;-D Ale jak się opanować, gdy na stole takie pyszności? I do tego raz w roku?

W IKEA w okresie przedświątecznym w dziale z produktami żywnościowymi można kupić przepyszne ciasteczka imbirowe [oraz wiele innych wartych zauważenia produktów, np. kawę Gevalia, sok ze szwedzkich borówek lub czarnego bzu, czekoladę Marabou lub batoniki DAIM]. Do wyboru: po prostu imbirowe ;-) które lubię najbardziej, oraz cappuccino i pomarańczowe. Ciasteczka – cieniutkie, okrągłe, kruche „płatki” pakowane w zwyczajne kartoniki – są niedrogie, wyjątkowo dobre i świetnie pasują do kawki :-) Polecam spróbować.

Muszę się przyznać, choć pewnie i tak już o tym wiecie, że bardzo lubię IKEA i styl skandynawski we wnętrzach. Jest jasny, prosty, czysty, bardzo przyjazny i inspirujący. Gdyby to było możliwe - praca, dom itp. codzienne obowiązki - bez chwili zastanowienia zapakowałabym najpotrzebniejsze rzeczy i wyjechała do Szwecji :-) No ale życie nie jest takie proste, by samemu sobie wybierać drogę... Dlatego też z przyjemnością odwiedzam, szczególnie w okresie świątecznym, szwedzkie sklepy i blogi [warto zajrzeć i dać się „pociągnąć” kolejnym linkom ;-D ]. Dobrze mnie to nastraja :-D Polecam!

Jeszcze jedna polecanka tego dnia to Florence + the Machine. Jednak o pięknej Brytyjce warto napisać więcej, zatem zapraszam do następnego posta... ;-)

piątek, 25 grudnia 2009

320. Losowanie nr 21


Moi drodzy! :-) Dziękuję za wszystkie życzenia i wpisy pod jubileuszowym postem konkursowym. Jest mi bardzo miło :-) Będę się dalej starać, aby ten blog nie był tylko „laniem wody”, a jednak coś sobą wnosił.

Losowanie się odbyło, co widać na fotce ;-) Wyciągnęłam – tym razem osobiście, z zawiązanymi oczami – dwanaście karteczek z imionami, a oto one:

dorota
Gosia
Jeniulka
Miss Jacobs
weisse_taube
klamaja
moni
joanna
aulik
iwjardim
Elenoir
Amalena

Gratuluję! :-D
Poproszę o przesłanie na mój mail [jest u dołu strony] adresów pocztowych, które będą mi potrzebne do wysłania książek. Oczywiście, jak zawsze solennie zapewniam, że tu na blogu jestem osobą prywatną, a Wasze adresy są bezpieczne – zaraz po wizycie na poczcie niszczę je i nikt nigdy na pewno ich nie wykorzysta [a przynajmniej nie z mojej strony ;-D].


= = = = =
Zapowiedź: kolejny konkurs już niedługo, bo w pierwszy weekend nowego roku :-) Zapraszam!

czwartek, 24 grudnia 2009

Świątecznie


Z okazji świąt
życzenia wszystkiego co najpiękniejsze,
a zwłaszcza tej jednej jedynej gwiazdki z nieba :-)

życzy M.




= = = = = = =
drewniany stempelek
© Character Gallery
[projekt: Rob Scotton dla Stamps Happen, Inc.]

niedziela, 20 grudnia 2009

319. Konkurs nr 21 - jubileuszowy!


Krótka przerwa w świątecznym nadawaniu ;-D bo...

...w najbliższy piątek – drugi dzień świąt – Zacisze wyśnione... będzie obchodziło swoje drugie urodzinki :-) Tak, latka lecą, rączki zaczynają się trząść [to z emocji, a czasem stresu...], a główka przyprószyła się siwizną [to akurat dosłownie – w tym roku nie mogę powiedzieć, że zdarzył mi się jeden bielutki włos, bo moje skronie pokryły się wręcz białymi niteczkami :-/ ]. Jedni Zacisze kochają, a inni wręcz odwrotnie ;-D ale... tu i teraz, z tego miejsca pragnę serdecznie wszystkim podziękować, że do mnie zaglądacie! Za wszystkie spotkania, wpisy w komentarzach, maile i listy oraz przeurocze kartki i inne liczne drobiazgi, które sprawiają radość mnie i mojemu serduszku serdecznie DZIĘ-KU-JĘ!!!

A teraz czas na prezenty!!! I to dla Was!!! Oto przecież kolejna okazja, żeby rozesłać książeczki do poczytania :-D

Konkurs nr 21 oficjalnie zatem rozpoczęty!

Do wylosowania są książki ze słupka widocznego na zdjęciu. Jest ich 12 – kryminały, horrory, wspomnienia i romanse – po jednej, losowo wysyłanej do zwycięzców. Zapraszam zatem do wpisywania się w komentarze [do północy w czwartek]. Losowanie odbędzie się w piątek 25 grudnia! Życzę wszystkim szczęścia!!!

sobota, 19 grudnia 2009

318. Biegun północny [i południowy]



Dziś wstawiam „ilustracje” z nieco przewrotnych pobudek ;-) ale na dworze jest tak zimno, że wciąż do głowy przychodzi mi nazwa „biegun”. Obie powyższe mapy biegunów [u góry północny, u dołu południowy] pochodzą z ok. 1906 roku [mam słabość do starych map; jeśli wyciągnę z półki olbrzymi atlas geograficzny z lat 60-tych zeszłego wieku, który dostałam od mojego taty, to na pewno „zatopię” się w nim na kilka godzin ;-D ]. Zawsze podobała mi się myśl, że będąc na geograficznym biegunie północnym, bez względu na to, jaki kierunek bym obrała – zawsze będzie to południe :-) Poza tym, jak pewnie pamiętacie, na biegunie północnym mieszka Święty Mikołaj ;-) Ja listę prezentów i serdeczne życzenia do niego wysłałam, a wy? ;-D

piątek, 18 grudnia 2009

317. Sanki!


Pocztówka z początku XX wieku z kolekcji Heidi.

W drodze do pracy... Godzina 6.00 rano, ciemno, zimno, śnieg skrzypi pod nogami, nos i policzki szczypią od mrozu... Wsiadam jak co dzień do autobusu i wyglądam przez szybę na zewnątrz, a tam... nie uwierzycie! Babcia ciągnie po bielutkim śniegu sanki z wnusiem [zakładam, że pod licznymi warstwami ciuszków i kocyków był chłopczyk – „zdradził” go niebieski kolor kocyka – ale ręki nie dam sobie odjąć ;-D ]. I nie chodzi o to, że jest bardzo wcześnie, ale o... SANKI! Tak! Sanki! Najprawdziwsze, drewniane, model z oparciem dla małego dziecka! SANKI!!! Z powodu zaniku – niemal ;-) – zimy w naszym kraju zdążyłam zapomnieć, że coś takiego w ogóle istnieje! Piękny początek dnia! :-D

czwartek, 17 grudnia 2009

316. Śnieżek sypie :-)


© BHG

Za oknem śnieg sypie :-D Biało jest i ziiimno! I przytulnie się tak zrobiło :-) Ale pewnie dlatego... zaspałam :-/ oj, zaspałam dziś do pracy okrutnie... Nie pamiętam, co takiego mi się śniło, ale musiało być miłe, bo... zaspałam ;-) Stąd dziś w nadmiarze wręcz piję kawkę za kawką, zapaliłam też pobudzającą zapachem limonki z wanilią świeczkę, słucham mocnej muzyki [najnowsze 30 Seconds to Mars – świetne!] i próbuję nie uderzyć główką w klawiaturę ;-D Daaam raaadę!

środa, 16 grudnia 2009

315. Fabergé w wydaniu grudniowym


Fotografię wykonano specjalnie na wystawę „Fabergé in America” w 1997 roku dla Cleveland Museum of Art: © Prudence Cuming Associates.


Poprószyło dziś śnieżkiem :-D i zimno jest na dworze przeokrutnie! Wiem, bo właśnie wróciłam ze spacerku i grzeję rączki o kubek z herbatką z cytryną i miodem ;-) Wymarzłam, ale to nic, bo warto było wybrać się po ciemku na ten krótki spacerek choćby dlatego, by popatrzeć, jak się te drobinki, śnieżynki, skrzą w świetle latarni ulicznych. A skrzą się super!!!

Dlatego też dziś coś dla „oka” ;-) Biżuteryjne cacko z fotki powyżej to płatek śniegu z platyny i diamentów projektu legendarnego złotnika i jubilera Petera Carla Fabergé’a [1846-1920] z ok. 1900 roku. Znajduje się w rękach prywatnych i... niestety, ale nie są to moje ręce ;-D

wtorek, 15 grudnia 2009

314. Poinsecja




© BHG

Ekhm... Słucham? Jak to nie macie jeszcze poinsecji [wilczomlecz nadobny, zwany też popularnie gwiazdą betlejemską] w domku? Co to za niedopatrzenie, co? ;-) Już, już! Do kwiaciarni albo na ryneczek po doniczkę tego przecudnie zdobnego kwiatka. Będzie przepięknie wyglądać na stole świątecznym, czy też na parapecie tuż obok choinki, gałązek świerku itp. ;-D

poniedziałek, 14 grudnia 2009

313. Dziko




Oko w oko z dzikimi zwierzakami zimą ;-D
© Wallpaper Stock

Coraz częściej myślę sobie, że brakuje mi psa w domu. Wiem, oczywiście, że z kilku powodów nie uda się przeforsować takiego pomysłu [mieszkanie w bloku, ciężkie przypadki alergii, moje wieczne niebywanie w domu z powodu pracy...], ale czasem tak sobie marzę ;-) że mam niezmordowanego psiego towarzysza długich wieczorno-nocnych zimowych spacerów. Póki co pozostaje mi podziwianie fotografii / tapetek komputerowych ze zwierzakami w zimowej odsłonie :-) [i tak, ten pierwszy zwierzak - psiak to właśnie TA (lub TA) wymarzona rasa :-D ].


= = = = =

PS.1. Wszystkim, od których dostałam prześliczne świąteczne kartki i prezenciki pragnę baaardzo serdecznie podziękować... [uszykuję zbiorcze zdjęcie w same święta :-D ] ...i poinformować, że – jeśli tylko był Wasz adres zwrotny – ode mnie też możecie się spodziewać „stempelkowej” karteczki! Raz jeszcze dziękuję!

PS.2. Ponieważ platforma o2 od kilku dni ma kłopoty z pocztą elektroniczną :-/ u dołu strony jest nowy adres mailowy. Jeśli w weekend ktoś do mnie pisał, będzie niestety musiał taki mail powtórzyć na ten nowy adres. Przepraszam za niedogodność, ale nie ode mnie to zależy :-/

niedziela, 13 grudnia 2009

312. Orzechy



© Cox&Cox

Kiedyś – w ramach usprawiedliwienia ;-) dodam, że jako mała dziewczynka – żeby rozłupać orzecha, wkładałam go pod nogę krzesła i gwałtownie siadałam. Byłam pomysłowa, co? ...choć możecie sobie wyobrazić, co zostawało z tak brutalnie potraktowanego orzecha włoskiego ;-D Dziś jestem ciut mądrzejsza i, żeby dostać się do pysznego i zdrowego wnętrza tego owocu, używam specjalnego drewnianego dziadka do orzechów. Wam też to polecam ;-)

sobota, 12 grudnia 2009

311. Poznański Stary Rynek



W Poznaniu władze miasta zorganizowały po raz kolejny – tym razem jubileuszowy, bo dziesiąty – „Poznańskie Betlejem”. Jest to sympatyczna, trwająca kilka dni impreza na Starym Rynku. A dzieje się bardzo dużo :-) Na scenie tuż przed wejściem do Ratusza występują mali i duzi artyści [zespoły folklorystyczne, żonglerzy, akrobaci, iluzjoniści... i Ray Wilson ze swoim zespołem ;-) ]; małe drewniane „domki” dookoła rynku zapraszają na świąteczne zakupy od poznańskich rzemieślników [ozdoby choinkowe, ceramika, biżuteria, kowalstwo artystyczne i wszelka inna „ludowizna”...]; oczywiście jest też mnóstwo jedzenia – kiełbaski, smażona cebulka, smalec, świeży chleb na zakwasie... Tradycyjnie też stoi drewniana szopka z żywymi zwierzętami oraz Dzwonek Życzeń, którego dźwięk dziś królował na Rynku ;-D

Główną imprezą pierwszego dnia – obok uroczystego zaświecenia lampek na niebotycznie wysokiej i kolorowej choince – jest IV Międzynarodowy Festiwal Rzeźby Lodowej. Panowie [nie zauważyłam pań, ale mogę się mylić] z elektrycznymi piłami cięli i gładzili lodowe bryły. A ponieważ za oknem panuje ujemna temperatura, jest duża szansa, że efekty ich pracy wytrzymają choć kilka dni :-D Wieczorem mają być oświetlane dla większego efektu.

I tak oto naprawdę poczułam, że oto święta zbliżają się wielkimi krokami ;-D

piątek, 11 grudnia 2009

310. Opakowanie






© BHG

Ponoć nie liczy się opakowanie, a wnętrze ;-) Ja jednak uwielbiam pakować [i dawać] prezenty! Zawsze mam w domu mnóstwo kolorowych papierków, wstążeczek, kokardek, naklejek i kolorowych kartoników, z których samodzielnie robię zawieszki do już zapakowanych prezentów [ale mam i gotowe zawieszki, które w ciągu roku wypatruje na przeróżnych jarmarkach i festiwalach i tylko potem czekam, do czego by tu je przywiesić ;-D ]. Ta czynność i mnie uspokaja, i wprawia w doskonały nastrój. Na fotkach u góry kilka tylko propozycji, wraz z zawieszkami [tagami], które można zrobić samemu :-)

czwartek, 10 grudnia 2009

309. Czekolada




Zdjęcie 1 i 2 © Living at Home
Zdjęcie 3 © Janne Peters dla Living at Home

„Ręce precz od czekolady, a nikomu nie stanie się krzywda” – takiej treści :-D stempelek ostatnio znalazłam i próbowałam wylicytować na eBay-u. Straaasznie mi się to spodobało ;-D . Od razu pomyślałam o mojej „nauczycielce”, Pani Redaktor H., której myślą przewodnią było: „Dzień bez czekolady jest dniem straconym”. Cóż... też tak uważam ;-D W grudniu, zimą, czy też przed świętami można spróbować czekolady na gorąco, która wspaniale nas rozgrzeje i utuli do snu [wyczytałam, że na zdrowy sen dobra jest właśnie kostka czekolady lub gorące kakao na mleku]. Polecam!

środa, 9 grudnia 2009

308. Piernikowa chatka


© Living at Home

Jeszcze w temacie słodyczy... ;-D Aż się uśmiechnęłam, gdy natknęłam się na ten lukrowany zimowy domek! Widziałam coś podobnego u Bakerlady i nie mogę wyjść z podziwu nad precyzją wykonania jej domku [pałacu!] z białymi balustradami... Te szczególiki! Coś nieprawdopodobnego! Ale tego się chyba nie je, prawda? W każdym razie mnie by było szkoda ;-D

wtorek, 8 grudnia 2009

307. Słodkości






© BHG

We wczorajszym poście wspomniałam o ciasteczkach maślanych i... nie mogłam zasnąć, takiego „smaku” sama sobie narobiłam ;-D I tu potrzebna głośna, choć wstydliwa deklaracja: „Niespecjalnie potrafię piec ani gotować” :-( Cóż... Jakoś nie było okazji, żeby w kuchni czegoś na poważnie popróbować, a i mamine uwagi, co do tych moich prób, nie zachęcały do pilnej nauki pichcenia. Pozostaje mi podziwiać i – jeśli mam takie szczęście!, a muszę przyznać, że mam koleżankę, która jest najprawdziwszą mistrzynią tego fachu :-) – smakować wszystkie wspaniałe wypieki utalentowanych gospodyń :-D którym zazdraszczam talentu!

A na fotkach kilka słodkości z akcentem świątecznym. Na moim świątecznym stole obowiązkowo musi zagościć absolutnie ukochany sernik [maminy oczywiście!]. Mniam! ;-)

poniedziałek, 7 grudnia 2009

306. Zapachy


© Yankee Candle o zapachu „Jack Frost” – orzeźwiająca mieszanka chłodnej mięty pieprzowej ze słodką kremową wanilią :-D


Nie wyobrażam wręcz sobie świąt bez ozdób w domu! I to wszelkiego rodzaju – światełka, świeczki, bombki, papierowe gwiazdki, koszyczki i łańcuchy, pachnące ciasteczka... Sami wiecie, że to chyba najradośniejszy czas w roku, a przynajmniej jeśli chodzi o sposoby dekorowania domu :-D

Jednym z głównych elementów u mnie w pokoju są zawsze świece, a zwłaszcza te zapachowe. W tym roku, za namową pewnej zaprzyjaźnionej poznańskiej redaktorki, wybrałam firmę Yankee Candle – America’s Best Loved Candle – jak się sami reklamują :-) W Polsce ich produkty rozprowadza warszawski sklep Świat Zapachów. Kupowałam już u nich online [mają też sklep stacjonarny – obym tam kiedyś dojechała! To pewnie raj na ziemi ;-D dla takich maniaków zapachów jak ja!] i muszę powiedzieć, że dawno nie zostałam tak cudownie obsłużona – super szybko, miło, konkretnie! Reklamuję sklepik, ale naprawdę warto!

„No a co wyróżnia akurat tę firmę?” – zapytacie. Ogromny wybór zapachów – również bardzo zaskakujących [aromat ciasteczek maślanych – na przykład ;-D – albo zapach wiatru na pustyni, woń ajerkoniaku itp. itd. ], każdy w kilku dogodnych kształtach [charakterystyczne właśnie dla tej firmy zamykane słoiczki w trzech wielkościach (duże słoiczki oferują do 150 godzin wypalania! – no dajcie przykład, że ktoś ma lepsze produkty! Poza tym – co bardziej pomysłowi – mogą je wtórnie wykorzystać, gdy już się wypali wosk), „babeczkowe” kształtem woski do kominków aromaterapeutycznych, standardowe tealight-y, większe świeczki w kształcie walca wkładane do „kieliszków”, zapachowe saszetki i drewniane pałeczki, tradycyjne zawieszki do samochodów i elektryczne zapachy do domów]. Wszystkie zawierają naturalne składniki oraz olejki aromaterapeutyczne, a to zapewnia niepowtarzalne wręcz wrażenia. Polecam szczególnie!

niedziela, 6 grudnia 2009

305. Kartki




© Graphics 3 Inc.

Dziś Mikołajki :-D Żeby zrobić sobie przyjemność i może nawet kupić sobie samej mikołajkowy prezent [niestety, rano nic nie znalazłam w świeżo wypastowanych butach, ustawionych tuż przed drzwiami ;-D widać zbyt „wiekowa” już jestem...] wybrałam się, jak co roku, na Targi Poznańskie na kolejną edycję Festiwalu Sztuki i Rękodzieła Artystycznego. Dla odmiany tym razem z przyjemnością przedzierałam się przez tłum [zwykle za tym nie przepadam], by pooglądać, co ciekawego potrafią niektórzy zrobić własnymi rączkami oraz co wspaniałego oferują sklepy z półproduktami pomocnymi przy decoupage, scrapbookingu itp. itd. Nic nie kupiłam, ale jak to się mówi: „Osiołkowi w żłoby dano...” – za dużo [i niestety ciut za drogo :-/ ], żeby się zdecydować na jedną rzecz ;-)

A jeśli chodzi o fotki u góry... Buszując dziś w sieci za wzorami do skopiowania, znalazłam stronę o kartkach typu „pop-up”. Bardzo mi się spodobały. Są to kartki, które po rozłożeniu tworzą trójwymiarowy „obrazek”. Moim zdaniem, efekt jest niesamowity :-) Niestety nie widziałam ich w Polsce, za granicą zresztą też nie, ale pooglądać, a może nawet spróbować takie wykonać – można ;-)

sobota, 5 grudnia 2009

304. Fotel




© Living at Home

Bardzo lubię soboty! To chyba mój ulubiony dzień tygodnia :-) Kiedy jednak na zimę ogród botaniczny jest zamknięty i kiedy nie wyjeżdżam za miasto z aparatem foto, by łapać promyki słoneczka odbijające się w lodowych kałużach, wtedy najchętniej zaszywam się w domku i zasiadam do czytania :-D . Najlepiej czyta mi się późnym wieczorem i to właśnie zimą. Siadam wygodnie w starym fotelu blisko okna [żeby od czasu do czasu nacieszyć się widokiem leniwie tańczących na wietrze płatków śniegu], owijam się puchatym kocem, a na stoliku obok, tuż przy lampce, koniecznie musi stać kubek z parującą kawą lub czekoladą [lub wymieszane ;-) czyli kawa o nazwie Borgia]. W pokoju niedługo zawisną sznury lampek w kształcie gwiazdek, więc nastrój będzie idealny! A wy w jakich okolicznościach i kiedy lubicie najbardziej czytać książki lub wertować kolorowe magazyny?

PS. À propos kolorowych magazynów. Koniecznie zakupcie świąteczne wydanie „Mojego mieszkania”! Na zdjęciach można obejrzeć cudowny bieszczadzki dom Jagody i Maćka. Gratuluję i... eh! Chciałabym zobaczyć to wszystko na żywo :-D