piątek, 31 grudnia 2010

Noworocznie


Każdy z nas wie, czego pragnie najbardziej...
Życzę Wam wszystkim, by te pragnienia się spełniły
w nadchodzącym nowym roku 2011!
Wszystkiego dobrego!


M. :-)


- - - - -
Foto © WallpapersWide

czwartek, 30 grudnia 2010

439. Wyprzedażowo






© Impressionen

Jeszcze tak dzień przed sylwestrem, wciąż zimowo i świątecznie, zanim jednak ogarnie nas szampański nastrój, chciałabym wam pokazać i zarekomendować pewien sklep, który uwielbiam odwiedzać w necie :-) Akurat mają wyprzedaże – jak pewnie wszędzie dookoła teraz ;-) – więc... zapraszam!

- - - - - - -
PS. Taka „karuzela” napędzana ogniem z T-lighta jak na pierwszej fotce marzy mi się od dawna. Gdzie to można w Polsce kupić? Widział ktoś? :-)

wtorek, 28 grudnia 2010

438. Zima :-)


© Emilia Dziubak (Szewczyk)

Zi-zi-ziii-iii-iiimno!!!!!
Właśnie wróciłam ze spacerku, który miał być znacznie... znaaacznie dłuższy, jednak tak mnie wymroziło po godzinie energicznego marszu [a powinno być odwrotnie, prawda?], że „czem prędzej” popędziłam do ciepłego domku ;-) Grzeję się teraz pod puchatym kocem w fotelu i tylko tęsknym wzrokiem zerkam za okno na skrzący się w świetle ulicznych latarni i kolorowych balkonowych lampek śnieg. Pięknie jest, oj, cudnie wręcz! Uwielbiam taką zimę – mroźną, szczypiącą w policzki i nos, gdy pod nogami chrzęści śnieg :-) Tym razem jednak wymiękłam ;-) Temperatura mnie pokonała!

A na obrazku śpiący niedźwiadek pod pierzynką śniegu [hmmm, podobną ilustrację już wam w tym miesiącu pokazywałam, ale ponoć „geniusze myślą podobnie” ;-) stąd pewnie zbieżność pomysłu dwóch graficzek]. Ten wyjątkowej urody obrazek jest autorstwa zdolnej ilustratorki, której blog z przyjemnością obserwuję. Polecam!

sobota, 25 grudnia 2010

437. Losowanie nr 36


Na początek składam serdeczne podziękowania za życzenia, i te świąteczne, i te jubileuszowe :-) Wam również ślę raz jeszcze same serdeczności!

Jak widać na załączonym obrazku, już po losowaniu ;-) Zatem, aby formalności stało się zadość, niniejszym ogłaszam, że pakiecik poleci do...

--- Colorina

Gratuluję! :-D
Potrzebne mi będą Twoje podstawowe dane do wysyłki książki [u dołu strony jest mail, na który poproszę przesłać adres pocztowy]. Zapewniam jak zawsze solennie, że tu na blogu jestem - tylko i wyłącznie! - osobą prywatną, a Twój adres jest całkowicie bezpieczny, gdyż wykorzystam go jedynie do wysyłki książki z tego jednego konkursu.

O styczniowych nagrodach jeszcze nie myślę, więc żadnych typów tu dziś nie przedstawię. Póki co rośnie mi brzuszek od świętowania, a umysł sobie odpoczywa ;-)

piątek, 24 grudnia 2010

Życzenia


Rok temu gwiazdkę z nieba z gracją łowił dla Was niedźwiedź polarny :-) W tym roku gwiazdka jest już spakowana w czerwony kartonik z zieloną wstążką, gotowa, by trafić w Wasze ręce... co widać na załączonym u góry obrazku :-)

Mnie pozostaje tylko życzyć Wam
radosnych, pysznych i pachnących
prawdziwie zimowych świąt!



= = = = = = =
drewniany stempel
© Character Gallery
[projekt: Rob Scotton dla Stamps Happen, Inc.]

niedziela, 19 grudnia 2010

436. Konkurs nr 36 - jubileuszowy


Czas na obiecany jubileuszowy konkurs, nr 36 w kolejności. A tym razem jest ku temu okazja szczególna :-D Trzy lata temu, 25 grudnia 2007 roku, zaczęłam swoje blogowanie :-) Jak mi idzie, to już Wy ocenicie. A ja, w ramach podziękowań, podaruję jednemu mojemu drogiemu sercu Czytelnikowi mały pakiecik: oczywiście będzie to książka [fotka u góry a opis poniżej] plus coś słodkiego [czekolada! ;-) bo jak wiecie: dzień bez czekolady, jest dniem straconym!] i coś zimowego [biżuteryjny upominek: kryształowe gwiazdki Swarovskiego w kolczykach; jeśli wygra chłopak, będzie miał prezent dla ukochanej :-)].

Bardzo lubię kryminały [czego się zupełnie nie wstydzę ;-) wiem, że to „lekka” lektura, nie wymagająca zaangażowania, choć oczywiście nie zawsze – jak na przykład w książce, którą chcę Wam polecić], historie nieco mroczne, zagmatwane, podejmujące trudniejsze tematy... Taka jest powieść wybitnego brytyjskiego pisarza Juliana Barnesa pt. Arthur & George. Bohaterem jest postać autentyczna – sir Arthur Conan Doyle, słynny twórca równie słynnej powieściowej postaci – detektywa Sherlocka Holmesa. Sama historia też oparta jest o fakty: to rekonstrukcja głośnej sprawy kryminalnej z początku XX wieku. Mam nadzieję, że się Wam spodoba :-)

Zapraszam wszystkich chętnych do wpisywania się w komentarze pod tym postem. Losowanie zwycięzcy odbędzie się w przyszłą sobotę, 25 grudnia. Zapraszam!

sobota, 18 grudnia 2010

435. Śnieżynki


Wybrałam się dziś z mamą do Areny :-) Powody były dwa:

1) bardzo lubię to miejsce, Arenę, mimo że nienajlepiej mi się kojarzy [gdy byłam bardzo mała babcia lub rodzice przywozili mnie tu na masaże i tzw. gimnastykę korekcyjną kręgosłupa; bolało i było mi bardzo źle :-/ ...ale lata minęły i pamiętam raczej dobre strony tych wizyt ;-) Pamięć ludzka bywa wybiórcza!]. To interesujące architektonicznie miejsce, z parkiem z górką do zjazdu na sankach obok, z dużą akustyczną halą widowiskową w środku, wykorzystywaną również jako „boisko” do gry, z licznymi salkami do rehabilitacji wokół głównej hali;

2) dziś i jutro odbywa się tu giełda kamieni szlachetnych i wyrobów jubilerskich. To impreza cykliczna, organizowana dwa razy do roku w okresach przedświątecznych. Ciekawe miejsce, by kupić oryginalny, niebanalny prezent :-)

Kiedy już nacieszyłyśmy się pięknem perełek, opali, bursztynów... laki, bloków soli i drewna... ruszyłyśmy w drogę powrotną. Było potwornie zimno i padał śnieg, ale tym razem nie zbite małe puchate „kuleczki”, a najprawdziwsze maleńkie śnieżynki :-D Oj, dawno nie widziałam na swojej czarnej kurteczce - poza zbitym śniegiem oczywiście! - tych drobnych symetrycznych płateczków :-) Piękny widok!


- - - - -
PS. Zapraszam jutro popołudniem na obiecany jubileuszowy konkurs :-D To będzie ostatni post przed świętami – dam wam ciut spokoju na przygotowania świąteczne ;-D

piątek, 17 grudnia 2010

434. Zimowe kociaki


© Vladimir Rumyantsev

Vladimir Rumyantsev, rosyjski artysta [rocznik 1957], słynie z portretowania... kotów :-) Bardzo mnie dziś rozbawiły jego akwarelki :-) Wybrałam jedną tylko ilustrację, ale ta najbardziej mi się spodobała. Poza tym... ależ bym sobie pojeździła na lodowisku na figurówkach :-D Póki co pozostaje mi przyłączyć się do kociaków z obrazka i obserwować, jak inni to robią. Polecam!

czwartek, 16 grudnia 2010

433. Wiejski jarmark :-)




© Countrystyle

W najbliższą niedzielę na terenie folwarku Muzeum Rolniczego w Szreniawie pod Poznaniem odbędzie się doroczny jarmark świąteczny! To wyjątkowa okazja, by...
--- samodzielnie wykonać i ozdobić kartkę świąteczną,
--- złożyć papierową szopkę bożonarodzeniową,
--- pomalować bombkę choinkową,
--- wylać świecę z wosku pszczelego
oraz
--- udekorować piernika, prosto z pieca Muzeum Żywego Piernika w Toruniu...
Szreniawskie Muzeum Rolnictwa tradycyjnie zorganizuje również pokaz prac twórców ludowych połączony z możliwością zakupu ich wyrobów, m.in. ludowych zabawek na choinkę i ozdób świątecznych. Poza tym: wierszyki, piosenki, kolędy i teatrzyki dla małych i dla dużych, koncert muzyki dawnej, żywa szopka i degustacja chleba, wędlin i... napojów wyskokowych ;-) I jak tu nie pojechać, co? :-D

środa, 15 grudnia 2010

432. Humorki



Dwa sowie oblicza ;-) © David Hemmings via Pixdaus

Wczoraj nie udało mi się zamieścić posta, niestety :-/ za co przepraszam, ale dzień w pracy okazał się dla mnie tak męczący – nie wspominając nawet o późno popołudniowym ponad dwuipółgodzinnym powrocie do domu! Niech nikt wam nie wciśnie kitu, że w Poznaniu, niezależnie od warunków pogodowych, mamy świetną i punktualną komunikację! Nieee-e! – że po prostu zaraz po wejściu do domu padłam na łóżko i zasnęłam :-/ Obudziłam się dopiero po północy i ostatecznie nawet nie włączyłam komputera... co jest najdziwniejsze, bo przecież jestem uzależniona od Internetu ;-D Zatem dziś lepiej do mnie bez kija nie podchodzić! Zła jestem jak osa [choć na fotce u góry śnieżna sowa ;-) ]. I to tyle jeśli chodzi o świąteczny nastrój :-/

poniedziałek, 13 grudnia 2010

431. Wspomnienia




Fotka chaty z © Living at Home
Fotka świeczek © Michael Henderson dla Wiki Commons
...i jedna fotka/tapetka z bombką free z netu


Dziś tylko krótka notka, wszystko „opowiedzą” fotki.

To dom/sień w drewnianej chacie z moich marzeń... Te kolory – czerwony odcień świec w połączeniu z zielenią świerku i brązem drewna – uwielbiam... Klimat, jaki tworzą razem żywe drewno, ustrojona choinka w kącie, mieniące się światełka, kosz jabłek i orzechy na stole... po prostu mnie rozaniela... A zapachy palących się świec i aromatycznego igliwia dodatkowo wywołują dobre wspomnienia... itd. itp.

Nie wiem, czy jeszcze wciąż lubię święta, choćby dlatego, że za szybko przychodzą i za szybko się kończą. Że nie zawsze są z nami ci, którzy powinni być. Od lat nie czuję tego „napięcia” przed świętami, a właśnie to, jako smarkaczowi, sprawiało mi największą radość – te szczęśliwe dni przygotowań przed wigilią i samo uwieńczenie: wspólny posiłek z najbliższymi, wieczór przy rozświetlonej choince, maminy głos mruczący kolędy, silne ramię taty... Nie jestem pewna, czy jeszcze wciąż lubię święta... :-/

Dziś trochę smutniej, ale życie nie zawsze jest miłe, nie zawsze nas rozpieszcza...

niedziela, 12 grudnia 2010

430. Światełka




© Cosas

Oj, zagrzebałam się w redakcji nowej książki... Ciężko, trudno i opornie mi idzie :-/ Cóż... nie wszystkie teksty, którymi się zajmuję, to arcyciekawe dzieła ;-) Ale nie o tym w grudniu chcę wam truć ;-) Robię sobie przerwę przed dalszym nocnym zagłębianiem tematu, by coś wam nowego zaproponować w cyklu: „Zimowo i grudniowo” ;-D

Dziś Mama zadała mi kluczowe pytanie, czy wybrałam już świeczki na uroczystą kolację i na całe święta, bo przecież: „To twoja działka!”. Fakt! Nie wyobrażam sobie świąt bez świeczek! Każdego roku to ja wybieram świeczuszki na stół i do przyozdobienia domu :-) Rok temu oszalałam na punkcie świec zapachowych, ale przyznam się szczerze, że mi się „przejadły” :-/ Chyba jednak wolę najprostsze świeczki, ale za to w ciekawym „opakowaniu” [jak na fotkach u góry], a jeśli coś ma pachnieć, to niech to jednak będą moje ukochane japońskie kadzidełka :-)

sobota, 11 grudnia 2010

429. Zawieszki




© Countrystyle

Dziś spędziłam nieco czasu – siedząc w fotelu z laptopem i pudłem chusteczek na kolanach, opatulona w ciepły koc, z gorącą herbatką z miodem i cytryną pod ręką ;-) – w poszukiwaniu ciekawych ozdób świątecznych. Mam tyle szklanych bombek i słomkowych ludowych ozdób, że pomyślałam, by w tym roku zawiesić na choinkowe gałązki coś całkiem innego. Bardzo podobają mi się ręcznie szyte serduszka z guziczkiem pośrodku, no ale sama szyć nie potrafię :-/ Zatem szukałam dalej i... spodobały mi się takie całkiem siermiężne, cynowe zawieszki na sznurku. Zupełnie proste, a jakie piękne!

piątek, 10 grudnia 2010

428. Uch...


© Virginia Lee

Przepraszam, ale mi dziś mowę odjęło – i to w sensie dosłownym! Ból gardła jest nie do opisania, o przełykaniu choćby gorącej herbatki z miodem i cytryną nie ma mowy :-/ Pół dnia przespałam [ponoć chrapiąc przeokrutnie ;-)], w głowie huczy, powieki się kleją... Do kitu dziś jestem, moi mili, po prostu... Popularnie mówiąc: „Coś mnie łapie”... A poza tym? Za oknem śnieg sobie sypie, a na biureczku stosik nowych książek :-) i to poprawia mi humor... Dobranoc!

czwartek, 9 grudnia 2010

427. Galeria




Fotki © BHG

Nie przepadam za marketami, domami handlowymi czy też popularnymi galeriami :-/ Dziki tłum skupiony na polowaniu na okazje mnie przeraża i tyle. Poza tym nie lubię tej wędrówki po sklepach, bo i tak nic konkretnego dla siebie nie znajduję... Najczęściej wracam z takich eskapad z siatką całkiem mi niepotrzebnych drobiazgów, a to do domu, a to na prezent, a to na biurko... Jestem beznadziejnym klientem sklepów stacjonarnych :-/ Dla mnie, ostatnimi czasy, ideałem jest bezpieczna, leniwa, bezstresowa internetowa wizja zakupów świątecznych [tak, to już uzależnienie ;-)], ale oczywiście nie zawsze się tak da...

Dziś zostałam siłą zaciągnięta do Malty – wieeelkiej, naprawdę wieeeeeeelkiej galerii handlowej [byłam pierwszy raz, stąd te wielkie oczy i nieskładny język]. Czego tam nie ma! Kino, kluby fitness, milion sklepów, mnóstwo restauracyjek na najwyższym piętrze, ruchome schody i... ruchome schody! ;-D Ale mnie najfajniejsze wydały się tam dwie rzeczy: na parterze kolorowa podświetlana fontanna z hipnotyzującymi „skaczącymi” kroplami wody [zrobiłam kilka zdjęć telefonem komórkowym, nawet udało mi się je zapisać na „dysk” telefonu, ale... nie umiem ich teraz znaleźć :-/ Ależ ze mnie gadżeciarka!] i pyszna kawa [ekhm... i czekolada, żeby was nie czarować, że niby tylko jedną kawkę wypiłam...] w jednej z kawiarenek :-D Ale nie pytajcie, której – nie spojrzałam na nazwę. Pamiętam tylko bardzo wygodne wściekle pomarańczowe fotele. Tak się opiłam, że koleżanka turlała mnie potem po schodach ;-D Ale dla tej chwili warto było się pomęczyć po sklepach w... pogoni za prezentami! Nie było w końcu tak źle, a nawet było zabawnie i pysznie ;-D

środa, 8 grudnia 2010

426. Dźwiedź!


- Cześć, Misiek! Jak się masz? :-D
© Petra Varga

Jeszcze w temacie niedźwiedzi polarnych ;-) które uwielbiam! Polecam stronkę światowej organizacji edukacyjnej, chroniącej ten gatunek – Polar Bears International. Cudne fotki i mnóstwo informacji. W sam raz na arktyczno-zimowe wieczory! :-)

wtorek, 7 grudnia 2010

425. Zapach papieru


Ilustracja z zimowym akcentem: niedźwiedź i lis, polarni mieszkańcy.
Z książeczki Canadian Content © Charles van Sandwyk

Nie wiem, czy wy też to macie, ale ja lubię powąchać nową książkę ;-) Zapach farby drukarskiej i papieru działa na mnie uspokajająco, no a poza tym: to takie małe zboczenie niektórych „ludzi książki” ;-D A tak mi się to nasunęło, gdy trafiłam na polecankę u Aputsiaq na jej blogu. Pomyślałam sobie, jak też te książeczki mogą pachnieć? ;-) Papierem, akwarelkami, tuszem...

Savuti Press to prywatne zarejestrowane w Kanadzie wydawnictwo dwójki przyjaciół: Charlesa van Sandwyka [ilustrator i autor tekstów] i Waisiki Doughty [autor, ale również zajmuje się m.in. doborem papieru, przy limitowanych wersjach zszywa książeczki ręcznie itp.]. Zachwycił mnie sam pomysł wydawania bogato ilustrowanych i zdobionych książeczek w bardzo niewielkim nakładzie, takich „dopieszczonych”, bez oszczędzania, na ekskluzywnym papierze, gdzie niejednokrotnie część jest drukowana, a część to oryginalne odręczne ilustracje i sygnatury. Piękne! Polecam!

poniedziałek, 6 grudnia 2010

424. Mikołajki


„Do lat 30. XX wieku we Francji prezenty roznosił Święty Mikołaj ubrany w niebieski strój. W Holandii odziany był w tradycyjne holenderskie szaty. W Rosji istniała legenda o siwobrodym Dziadku Mrozie. Wyobrażenia różnych kultur i legend z czasem zaczęły się ze sobą mieszać, dając specyficzną wersję Świętego, który już w niczym nie przypominał legendarnego biskupa z Miry. [...]

Jeszcze do niedawna w Wielkopolsce podarki przynosił Gwiazdor, czyli kolędnik niosący gwiazdę. Ponoć miał umazaną twarz i odziany był w brązowe futro. Odpytywał dzieci z pacierzy i, w zależności od trafności odpowiedzi, otrzymywały prezent albo rózgę.

Dziś w Wielkopolsce nadal przychodzi Gwiazdor, ale ma postać popularnego grubaska rodem z amerykańskich filmów. W ręku trzyma worek z zabawkami, a o rózdze nigdy nie słyszał. Zatem obecnie żadne dziecko nie ma się czego bać, a rodzice... cóż, czują się sterroryzowani przez poprzebieranych w sklepach Świętych Mikołajów, dobrodusznie pokazujących dzieciom najnowszy asortyment sklepu z zabawkami. Tego chyba nie przewidział biskup z Miry...”*.


- - - - - - - -
* fragment tekstu zaczerpnięty z sieci.

niedziela, 5 grudnia 2010

423. 350.org


© Christopher Lund

350.org to jedno z bardzo wielu globalnych przedsięwzięć, które próbuje uświadomić nam, mieszkańcom Ziemi, że musimy dbać o środowisko, by przeżyć. 350.org zorganizowało w dniach 20-28 listopada br. „wystawę sztuki wystarczająco dużej, by można ją było obejrzeć z kosmosu”. ;-) Udało się! Większość projektów/instalacji można podziwiać TU – m.in. króla Canute na promenadzie w Brighton Hove zaprojektowanego przez Toma Yorka z Radiohead, czy niesamowitego skarabeusza wyrysowanego przez studentów z Kairu w Egipcie.

Czerwony niedźwiedź polarny”, widoczny u góry, powstał na skutej lodem Islandii. Artystka Bjargey Ólafsdóttir, używając czerwonego organicznego barwnika [bezpiecznego dla środowiska i dopuszczalnego do ogólnego wykorzystania], wymalowała kroczącego niedźwiedzia na lodowcu Langjökull na Islandii. Piękny, prawda? :-) Zwróćcie uwagę na grupkę ludzi stojących obok – to unaoczni wielkość malunku niedźwiedzia – są mali niczym mróweczki ;-)

sobota, 4 grudnia 2010

422. Anna Wadham


© Anna Wadham

Anna Wadham jest ilustratorką nagradzanych książek dla dzieci oraz... projektantką wzorów m.in. tkanin. Niektóre jej prace można kupić na Etsy. Z okazji zbliżającej się Gwiazdki na pewno będzie kilka pięknych kartek świątecznych :-)

À propos! Wciąż nie myślę, żeby się za nie zabrać, choć już najwyższy czas, tzn. za kartki świąteczne, a mam takie ładne nowe stempelki do wykorzystania ;-) Tylko skąd wziąć wolną chwilę na ich uszykowanie? No i gdy pomyślę, jak stół wygląda po pięciu sekundach od rozpoczęcia cięcia i stemplowania, to aż mi ręce opadają... :-/ Wy też tak macie? Że miejsce prac ręcznych jakoś tak samo staje się górą skrawków papieru, rozwiniętych wstążeczek, rozsypanych cekinów i bradsów... no i gdzie te nożyczki? A dlaczego moja dłoń przykleiła się do tej kałuży... kleju? Czy ten pędzel stoi w kubku z kawą zamiast w tej specjalnie uszykowanej szklance z wodą? :-/ Ot, uroki pracy niedoświadczonej „niedzielnej” skraperki ;-)

piątek, 3 grudnia 2010

421. Tapetka


© Geninne D. Zlatkis

Niezwykle utalentowana i zawsze pogodna Geninne z Meksyku udostępniła na swoim blogu cudną grudniową tapetkę na desktop :-) Kopiuję ją tu - ku naszej uciesze :-D - bo to piękny zimowy akcent! Poza tym uwielbiam jej prace! Pewnego dnia zanabędę choćby jedną reprodukcję jej kolorowych ptaszków :-D

czwartek, 2 grudnia 2010

420. Zimowe opowieści


© Elżbieta Wasiuczyńska

Najpiękniejszą zimową baśnią – moim zdaniem – jest Królowa Śniegu Christiana Andersena. Historia Gerdy i Kaya, ubogich dzieci rozdzielonych przez złą czarodziejkę, Królową Śniegu, opowiada o prawdziwej przyjaźni, miłości i wierności, o pokonywaniu trudności, o nie poddawaniu się... Wszyscy chyba tę baśń znamy i kochamy :-) a zima to najlepsza pora, żeby ją sobie przypomnieć! Ja nierozłącznie wręcz kojarzę ją sobie z klasycznymi już ilustracjami Jana Marcina Szancera – przepiękne! Ale ilustratorów, w Polsce i na całym świecie, jest oczywiście znacznie więcej. U góry dzisiejszego postu, dla przykładu, najnowsza królowa o sercu z lodu pędzla autorki „wizerunku” ;-D Pana Kuleczki.

Innym ilustratorem baśni [m.in. Królowej Śniegu], którego bardzo lubię, a o którym koniecznie chcę tu wspomnieć jest Edmund Dulac. Jego rysunki są nieco mroczniejsze, niż Szancera, ale w podobnej „manierze”. Warto się z nimi zapoznać :-)

środa, 1 grudnia 2010

419. Grudniowe odliczanie


© LDH

Rok temu, zaczynając od 01 grudnia, dzień po dniu pokazywałam ciekawostki związane ze świętami i panującą zimową aurą za oknem. Nie wiem, czy wystarczy mi pomysłów i wytrwałości w tym roku, ale też się postaram :-)

Każdy pamięta z dzieciństwa jakiś np. choinkowy drobiazg, który nieodłącznie kojarzy się ze świętami. Ja z przyjemnością wspominam samodzielnie robione łańcuchy choinkowe, lepione z podłużnych pasków zwyczajnego papieru kolorowego czy pociętej gazety. Tyle sama umiałam zrobić ;-) Ale najpiękniejszą rzeczą z tamtych szczenięcych lat, jaką z rozrzewnieniem sobie przypominam, są papierowe gwiazdki, które robił mój tato. Wiem, że nas, dzieciaki, nauczył, jak je zrobić, ale... nie praktykowałam od lat ;-) Mówi się, że wymyślił ją Friedrich Wilhelm August Fröbel, luterański pastor z niemieckiej Turyngi, ale te gwiazdki nazywa się różnie: niemieckie, polskie, szwedzkie... Robi się je z podłużnych pasków kolorowego nieco tylko sztywniejszego papieru lub taśmy kwiaciarskiej. W sieci znalazłam kilka stron, gdzie można prześledzić krok po kroku, jak wykonać taką gwiazdkę. A gdyby dla kogoś było to za trudne [cóż, moje paluszki też już nie są aż takie sprawne jak kiedyś...], to wystarczy zajrzeć na grudniowo-świąteczne jarmarki urządzane na rynkach miast i miasteczek całej Polski, czy na Festiwal Przedmiotów Artystycznych, który rozpocznie się w ten weekend w Poznaniu, czy do sklepików Cepelii, czy też do sieci [choćby na allegro]... Polecam!

wtorek, 30 listopada 2010

418. Sentyment


Ray Winston
Foto © Nicky Johnston

Ray Winston to jeden z najfantastyczniejszych aktorów brytyjskich starszego pokolenia [bez obrazy ;-D To akurat komplement!]. Jest bezkompromisowy, błyskotliwy, ma „cięty język” i niezaprzeczalny talent. Wystąpił m.in. w reżyserskim debiucie Gary’ego Oldmana pt. Nic doustnie i w Sexy Beast Jonathana Glazera – by przypomnieć zaledwie dwie, ale moim zdaniem wyróżniające się, wielkie jego role! A wspominam Raya, bo w „Daily Express” – przy okazji londyńskiej premiery kolejnego filmu z jego udziałem – znalazłam wywiad, w którym tak oto się wypowiedział:

„Urodziłem się dwanaście lat po zakończeniu drugiej wojny światowej. Nikt nie miał wtedy zbyt dużo pieniędzy, ale ludzie troszczyli się o siebie nawzajem. Wszyscy byli wobec siebie uprzejmi i mieli poczucie jedności. To minęło i zostało zastąpione przez świat bez wartości. Wiele osób uważa, że nie musi pracować, bo należy im się wsparcie od świata. Dlaczego ciężka praca nie jest już powodem do dumy? Kiedy byłem młody, ci, którym nie chciało się pracować, byli słusznie krytykowani, a dziś ludzie pracujący są traktowani jak głupcy przez leni żyjących na zasiłkach”*.

Cóż... Nie jestem jakąś staruszką, urodziłam się nieco później niż Ray, ale też pamiętam szarmanckość panów i [rozumianą w archaicznym stylu] elegancję i skromność pań na ulicy, w kolejkach do sklepów, w domach... Częściej słyszałam i jednocześnie bezwiednie wpajałam sobie najprostsze słowa wyrażające uprzejmość: „Dziękuję”, „Proszę”, „Przepraszam” itp. itd. Muszę powiedzieć, że brakuje mi tego, tej prostej przyjemności z obcowania z przyzwoitymi ludźmi. Nie powiem, że „za komuny było lepiej”, bo nie o to chodzi – wcale nie było lepiej, ale było... milej, spokojniej, wolniej i bezpieczniej. Ludzie byli bardziej otwarci na innych, szczerzy. Z tą pracą Ray też ma rację – dziś nie szanuje się pracowitych ludzi, podśmiechuje się z nich i wytyka palcami, że niby wypruwają sobie flaki dla bezdusznych kapitalistów i że nie warto tego robić. Cwaniactwo i – co tu dużo mówić! – zwyczajne lenistwo jest wszechobecne. To nie reguła, nie generalizuję, ale zauważam, że – już nie marginalnie – ale tak jest. Przepraszam, że marudzę w Andrzejki, ale jakoś mnie tak naszło po tym wywiadzie...


- - - - -
* przekład za Onet.

niedziela, 28 listopada 2010

417. Wielki Kaliber


We Wrocławiu trwa Międzynarodowy Festiwal Kryminału. Tegoroczną Nagrodę Wielkiego Kalibru za najlepszą powieść kryminalną roku 2009 dostała... Joanna Jodełka i jej debiutancki kryminał Polichromia! :-) Gratuluję z całego serca, zwłaszcza że z zapałem promowałam wśród was tę książkę, więc cieszę się podwójnie! Teraz to będzie bestseller - tuż obok wcześniej nagrodzonych powieści Krajewskiego, Czubaja, Świetlickiego... - czego życzę autorce i wydawcy z radością :-D

PS. Wiki już odnotowała zwycięstwo :-)

sobota, 27 listopada 2010

416. Weranda Country


Posiadłość w Gloucestershire
Foto © Andreas von Einsiedel / East News

Koniecznie musicie sobie kupić najnowszy grudniowo-styczniowy numer „Weranda Country” :-D Jest przecudowny! A co tak mnie zachwyciło w nowym numerze? Między innymi:
--- ciepła opowieść o alpaczym runie [wraz ze zdjęciami tych przeuroczych zwierzaków i ich właściceli];
--- leniwym zimowym spacerkiem oprowadzani jesteśmy po domu - jak wyjętym z moich marzeń! - Gloucestershire na angielskiej prowincji;
--- jest też przewodnik, jak pięknie w rustykalnym stylu zapakować prezenty świąteczne;
--- zimowa moda w stylu country;
--- kra, kraaa, kra... czyli opowieść o rodzinie krukowatych;
--- oraz kilka przepisów na pyszne polskie jadło...
Ale największą niespodzianką, taką miłą i rozgrzewającą serce, jest spotkanie z Jagodą i Maćkiem z bieszczadzkiej Chaty Magoda! Tak, tak! Tym pięknym domem wypełnionym miłością i radością życia, o którym Jagoda opowiada na swoim blogu.
Na samym końcu magazynu, dla bardziej praktycznych czytelników kolorowych gazetek, znajdzie się i kalendarz ścienny na nowy rok – tym razem z bogato ilustrowanymi przepisami kulinarnymi. Polecam!

415. Okładki cz.6






O Małgorzacie Strzałkowskiej mówi się, że jest „mistrzynią akrobacji słownych” – i coś w tym jest, bo słuchając dołączonej do jednej z jej książeczek płyt CD, ma się wrażenie, że lektor, aktor Jerzy Stuhr, podśmiechuje się, czytając, bo sam ma problemy z poprawnym i wyraźnym deklamowaniem wierszyków ;-D Pani Strzałkowska to też znakomita ilustratorka własnych wierszyków [choć nie zawsze, bo współpracuje też m.in. z Piotrem Fąfrowiczem czy Elżbietą Wasiuczyńską, których na pewno miłośnicy polskich bajek znają i kochają :-) ]. Jej wyklejanki są bajecznie piękne, nawet jeśli na czarnym tle – jak w przypadku Wiersze, że aż strach! Okładki – dzięki tym fantastycznym ilustracjom – są na ogół świetnie zakomponowane, przez co od razu przyciągają wzrok. Książeczki ukazują się w różnych wydawnictwach [Media Rodzina, Santorski, Nasza Księgarnia, Bajka...], zatem trzeba na bieżąco obserwować rynek nowości, by niczego nie przegapić – a zapewniam, że bez względu na wiek warto mieć pod ręką te rymowanki, czy to dla gimnastyki języka, czy dla radosnej zabawy. Tym razem polecam i ilustracje, i same książki! :-)

414. Losowanie nr 35 - mikołajkowe ;-)


W Poznaniu za oknem wciąż sypie śnieg :-) od dwóch dni! Mnie się pyszczek uśmiecha, bo zimę uwielbiam i już czekam na nią z utęsknieniem. I tak sobie dziś rano pomyślałam, jeszcze z łóżka wpatrując się w wirujące płatki śniegu za oknem, że oto idealnie się zima zgrała z losowaniem mikołajkowych bajeczek :-D Nie wylegując się już dłużej, wyskoczyłam z łóżka i zrobiłam losowanie sześciu szczęśliwców, do których polecą pozytywne i wesołe opowiastki Roba Scottona. A oto lista:

--- Katarzyna Piec Zaczyna
--- Kamila
--- dziurka
--- Joanna
--- silvana
--- Maleństwo

Serdecznie gratuluję! :-)
Potrzebne mi są Wasze podstawowe dane do wysyłki książeczek [u dołu strony jest mail, na który poproszę przesłać adresy pocztowe]. Zapewniam jak zawsze solennie, że tu na blogu jestem osobą całkowicie prywatną, a Wasze adresy są bezpieczne – wykorzystam je jedynie do wysyłki książek z tego jednego konkursu. A przesyłkę zrobię we wtorek, bo zapomniałam kupić taaakie duże koperty, żeby Bronek i Splotek się w nie mieściły ;-)

A co za miesiąc? Grudzień, Gwiazdka, zima i śnieg i... jubileusz mojego bloga :-D Jeszcze nie wymyśliłam, co Wam podaruję, ale postaram się, by była to atrakcyjna książka! Już teraz zapraszam na huczne obchody trzecich urodzin Zacisza wyśnionego…

poniedziałek, 22 listopada 2010

413. Konkurs nr 35 - Mikołajki


© Rob Scotton

No i znów niemal zaspałam ;-) Już za kilka dni koniec miesiąca, a ja nie ogłosiłam jeszcze tradycyjnego konkursu. Nadrabiam czym prędzej ;-D zwłaszcza, że zgodnie z zapowiedzią sprzed miesiąca, tym razem do rozlosowania będą bajeczki - w sam raz na Mikołajki. O autorze tychże opowiastek, Robie Scottonie, pisałam niedawno w samych superlatywach. Śmiem twierdzić, że to dzięki mnie ;-D pewne poznańskie wydawnictwo postanowiło wydać dwie książeczki tego rysownika. A zatem... do rozlosowania są po trzy egzemplarze bajeczek:

--- Baranek Bronek
--- Kotek Splotek

Zapraszam! Konkurs jak zawsze trwa do piątkowej północy. W sobotę losowanie sześciu szczęściarzy ;-) Czas - start!

niedziela, 21 listopada 2010

412. Czas przygotowań






Fotki z Etsy, artysta zwie się © DoorCountyWoodworks

Wracałam nocą do domu zmarznięta straszliwie, zakatarzona i z pulsującym bólem głowy, podwędzona ogniskowym dymem, najedzona [a raczej przejedzona ;-D ] i nieco... podchmielona, by użyć starego polskiego określenia na ów błogi stan ;-) Ale mniejsza o to, bo chcę wam opowiedzieć, jak niemal dostałam zawału serca... Noc była ciemna [jak to noc :-/ ...zaczynam bredzić!] i mglista, przez co dodatkowo bardzo cicha [kto lubi nocne jesienne spacery, będzie wiedział, o jaki rodzaj ciszy mi chodzi]. Osobiście lubię wtedy zwolnić kroku i delektować się tym na-granicy-klaustrofobii stanem, jednak nie tym razem. Byłam już blisko swojego bloku, gdy koło ucha śmignął mi jakiś mały ptak... I tylko proszę mi nie mówić, że w nocy nie latają ptaki tylko nietoperze, bo dostanę zawału na miejscu, dobrze? ;-) Umówmy się, że to był jakiś ptak! W każdym razie pomyślałam sobie, że oto nadchodzi zima i ptaki będą musiały gdzie się podziać, najeść, odpocząć, schować przed śniegiem... Słowem: czas na budkę dla ptaków :-) Na Etsy znalazłam stolarza, który szykuje nie tyle domki, co małe pałacyki dla naszych skrzydlatych przyjaciół. Kilka przykładów u góry na fotkach, resztę prac Johna można obejrzeć w jego sklepiku. Polecam!