niedziela, 17 stycznia 2010

330. Wielkopolski PN




Fotki © moje ;-) Olympus E-510 z krótkim kitem.

Wypad do Wielkopolskiego Parku Narodowego planowałyśmy z Em. już od dłuższego czasu. Tym razem pogoda dopisała i ranny wyjazd z Poznania do Puszczykówka, przecudownej podmiejskiej mieścinki, w której m.in. znajduje się arcyciekawe Muzeum Pracowania Literacka Arkadego Fiedlera, doszedł do skutku :-D To zaledwie 15 minut pociągiem od Poznania, a różnica krajobrazowa – kolosalna! Brnęłyśmy w śniegu pośród białych drzew ponad dwie godziny, mięśnie wręcz krzyczały z wysiłku [tak, forma w stanie tragicznym :-/ ale chęci miałyśmy wielkie!], ale warto było. Krótki piknik na zaśnieżonym obalonym konarze drzewa zrobiłyśmy sobie w rezerwacie ścisłym Pojniki, po czym ruszyłyśmy w drogę powrotną – tym razem poszło nam szybciej, mimo zmęczenia ;-) Po drodze oceniałyśmy ślady zwierząt [zajęcy, saren, dzików itp.], posłuchałyśmy ptaków i odgłosów ocierających się o siebie konarów drzew. Słoneczko nie grzało wprawdzie, ale dodawało blasku bezwietrznej pogodzie :-) Gdy dotarłyśmy na dworzec PKP posypał się śnieg, a po dotarciu do Poznania okazało się, że w mieście szaleje zadymka śnieżna – zatem pogodę w czasie spaceru miałyśmy wręcz idealną! I teraz, wieczorkiem, tylko czuję przyjemne zmęczenie i... zakwasy w mięśniach :-/ Jak powiedziałam – forma zerowa ;-) Ale warto było :-D Polecam!

3 komentarze:

holka polka pisze...

środkowe zdjęcie kojarzy mi się z Narnią i jest cudne. Z drugiej strony mam już dość tej bieli za oknem i przydałoby się trochę wiosennych kolorów:) pozdrawiam

Tucha pisze...

Zdjęcia piękne, ale ja też chcę już słoneczko, śnieg wykończy mnie i samochód :) W zeszłym tygodniu byłam na kuligu, frajda niesamowita i wtedy śnieg był ok, już nie jest :)

nayanka pisze...

Byłam tam :) Piękne, urokliwe miejsce, które widziałam jesienią. Pamiętam niesamowicie czerwony dąb. Tylko że to na pewno jest Puszczykowo :)