niedziela, 14 marca 2010

343. W marcu jak w garncu...


© AP / Al Grillo [via The Sacramento Bee]

...to przysłowie pasuje idealnie! W zeszłym tygodniu odświeżyłam lżejszą wiosenną kurtkę, wczoraj zafundowałam sobie nowe okulary przeciwsłoneczne, a dziś... pada śnieg! A właściwie to za oknem jest zadymka śnieżna ;-) Ze spacerku raczej nici, bo temperatura niestety nie-zimowa, więc wszystko od razu topnieje :-/ Wykorzystałam zatem ten czas, by odpisać na zaległe listy, zrobiłam porządki itp. drobiazgi. No i oczywiście nie odrywam wzroku od strony głównej Iditarod®. A tam... Lance Mackey pierwszy w Unalakleet! To niesamowite! Trzymam kciuki! To jedyny maszer, który dwukrotnie [2007 i 2008] wygrał w tym samym roku dwa największe wyścigi – Iditarod i Yukon Quest! Ten gość zwyciężył raka krtani [jest członkiem Livestrong – fundacji powołanej do życia przez Lance’a Armstronga, słynnego kolarza], jest chudy jak szczypiorek, ale siły ma za dziesięciu! Podziwiam! To będzie zażarta walka ;-)

6 komentarzy:

kpkacha pisze...

U mnie dokładnie to samo - po południu zadymka śnieżna przez 15 minut, potem deszcz i grad.... godzinka przerwy i poprószyło śniegiem ... na chwile obecną spokój - ale nosa nie wystawiam za drzwi ;)
http://kpkacha.blogspot.com/2010/03/komentarz-najwiekszym-wyroznieniem.html

pasiakowa pisze...

Heh.. u mnie też do wczoraj była wiosna, a dziś znowu biało za oknem.. aj, aj..
W tym roku stare polskie przysłowia się sprawdzają ;)

Poza tym dziękuję przeogromnie za popchnięcie pewnej sprawy do przodu :) (R. mi zdała krótką relację ;) )

Pozdrawiam ciepło!

Claudette pisze...

Dla mnie najważniejsze na razie, że śnieg leży tam gdzie powinien - tzn. na stokach narciarskich. Jakoś niespodziewanie obudziłam w sobie bowiem miłość do snowboardu (ja, zapalona narciarka).
Zaś w Krakowie śnieg topnieje zaraz po tym, jak spadnie. A dzisiaj nawet zaświeciło słoneczko.
I z tego też bardzo się cieszę :)

Oby do wiosny.

Pozdrawiam.

Amalena pisze...

Psie zaprzęgi.. super zainteresowanie :) Mało kto tak na prawdę u nas się tym interesuje, a szkoda, to cudowna dyscyplina! Jako miłośniczka psiaków, zdecydowanie jestem za :)

nati pisze...

śpieszę poinformować, że dotarły do mnie książeczki :) ślicznie dziękuję i pozdrawiam serdecznie :)

Zacisze wyśnione... pisze...

Pasiakowa: Drobiazg :-) Cała przyjemność po mojej stronie! Teraz wszystko zależy od Was :-)