sobota, 15 maja 2010

362. Kelis


© KELIS - okładka płyty z remiksami najnowszego singla Acapella.

Już kiedyś tu na blogu pisałam, że lubię buszować w necie za nowościami muzycznymi, ale tym razem polecę coś „starszego” i znanego mi od lat, a konkretnie od 1999 roku ;-) No i zaraz ktoś się zdziwi, jak mogę tego słuchać, a nawet lubić ;-) ale zamknijcie na chwilę oczy i wsłuchajcie się w głos Kelis – jest naprawdę piękny: lekko chropowaty, mocny, magnetyzujący... Moją ulubioną piosenką, a także klipem jest Get along with You z jej pierwszej płyty Kaleidoscope [ciekawi bez trudności znajdą teledysk na Youtube]. A na jej domowej stronie – KLIK – możecie posłuchać utworek i obejrzeć najnowszy klip Acapella. Baaardzo mi się podoba*, wizualnie też :-) Sama płyta Flesh Tone ma się ukazać już w ten poniedziałek [w Stanach dopiero 6 lipca i nie mam pojęcia, dlaczego taka kolejność, być może to pomyłka ;-) ]. Oczywiście, Kelis znana jest bardziej z utworków hiphopowych [za którymi szczególnie nie przepadam], chociażby z duetu z Busta Rhymes, ale wytrwali znajdą też balladki :-) Polecam, dla rozrywki, dla przyjemności, dla... co tam sobie wymyślicie! Zapewniam, że warto.


- - - - -
* I nie ma się czemu dziwić :-) Reżyserzy klipu to Rankin i Chris Cottam, o których też już – w zachwytach – nieraz pisałam.

4 komentarze:

Kaś pisze...

ja Kelis od dawna już lubię- czyli od pierwszej płyty:) przyciągnął mnie do niej właśnie jej głos:)

barbaratoja pisze...

No to sobie posłuchałam... spodobało mi się;-)
http://brbaratoja.blog.onet.pl/

Raincloud pisze...

A ja jej nie lubię, bo ubiera się w futra i bezczelnie oświadcza, że jak będzie chciała, to wytapetuje sobie nimi ściany :/

carrotparrot pisze...

no faktem jest- cieplutki i miły w barwie. Chociaż aranżacjami nie wojuje, to coś tam w sobie ma.

Zapraszam do siebie ;)