piątek, 18 czerwca 2010

372. José Saramago


„Piszę książki, żeby żyć, kiedy umrę” – José Saramago.
Foto © Getty Images [ze strony Daylife].
Diana Theater, 29.XI.2006, International Book Fair of Guadalajara w Meksyku.



Dziś zmarł pierwszy laureat literackiej nagrody Nobla z Portugalii, José Saramago. Dla mnie to bardzo smutna wiadomość :-/ Będzie mi brakować nowych intrygujących, gawędziarskich opowieści tego wyklętego w swoim kraju ateisty i oddanego komunisty – bo tak niestety najczęściej się kojarzył osobom nie znającym jego twórczości.

Opowiem wam anegdotkę z czasów, gdy prowadziłam literacką księgarnię, laaata temu. Pewnego dnia, w szale porządków, gdzieś na samym dole regału, pod kilkoma centymetrami kurzu ;-) znalazłam nieciekawe wydanie pewnej książki, która nikogo nie przyciągała i tak sobie zasłużyła na miano „cegły” [księgarze tak nazywają książki, które miesiącami, a nawet latami okupują półki, nie wzbudzając – czasem niesłusznie! – zainteresowania czytelników]. Miękka czarna oprawka, poszarzały papier, drobniutki druk, z tylnej okładki uśmiecha się, mrużąc oczy, pan w kaszkiecie i w wielkich niemodnych czarnych okularach... Tytuł: Baltazar i Blimunda [Puls, Londyn 1993]. Wtedy nie wiedziałam, kto to Saramago, ale pierwsze zdanie: Miłościwie nam panujący król Jan, piąty o tym imieniu, zamierza tej nocy udać się do sypialni królowej... – rozbawiło mnie :-) Sami powiedzcie, czyż nie brzmi intrygująco? ;-D Powieść wciągnęła mnie za uszy! Okazała się przewrotna, namiętna i przebogata. A to i tak zbyt mało powiedziane! Wciąż należy do moich ulubionych. Wciąż chętnie do niej wracam.

Od tamtego dnia w księgarni polecałam ją wielu swoim stałym klientom :-) Pamiętam, że się bardzo wszystkim podobała, bo nagle domawiałam po kilka egzemplarzy z hurtowni. Jeden egzemplarz podarowałam klientowi z Brukseli, polskiemu dziennikarzowi, który wtedy tam pracował. Zostawiałam dla niego książki w cyklicznym półrocznym odstępie czasu [dwa razy w roku bywał w Polsce i sobie je odbierał] – wybór był całkowicie subiektywny, bo mój, ale jakoś trafiałam w gust tego pana ;-) Tamtego roku, gdy odkryłam powieść [to musiał być 1996 rok], założyłam się z nim, kto zostanie laureatem nagrody Nobla. On stawiał na Amosa Oza, a ja – zauroczona książką, całkiem wtedy naiwnie i pod wpływem chwili – postawiłam na Saramago. Wygrałam z poślizgiem ;-) bo Saramago otrzymał nagrodę w 1998 roku za „wybitne walory artystyczne i humanistyczne”. Oz czeka do dziś ;-D

José Saramago miał 87 lat. Zmarł na kanaryjskiej wyspie Lanzarote, w swoim domu.

5 komentarzy:

Alegria pisze...

Zasmuciła mnie ta wiadomość. Moja pierwsza powieść tego autora to "Miasto ślepców", a potem kolejne .Nie przeczytałam jeszcze "Baltazara i Blimundy" ta czeka na mnie.

Malinkaa. pisze...

To smutne ; ((
Zajrzyj do mnie : www.joanna-frankiewicz.blogspot.com

greenlady39 pisze...

Wstyd- ale nie znam..Nadrobię zaległość.Jak to dobrze znależć takie miejsce w sieci,gdzie ,,wskażą palcem" co warto...Pozdrawiam i dziękuję ślicznie za przesyłkę...

bestyjeczka pisze...

Oj nie wiedziałam :-( czytałam tylko Miasto ślepców, ale zapadła mi ta książka w pamięć.

Makówka - pełna pomysłów pisze...

Och, ja przepadam za "Baltazarem i Blimundą" i mam chyba to wydanie, o którym mówisz:) Inne jego powieści już mi zdecydowanie mniej przypadły do gustu, ale niewątpliwie szkoda wielka, że już nic nowego spod pióra Saramago nie wyjdzie...