piątek, 2 lipca 2010

378. Okładki cz.2


Druga odsłona cyklu :-)

Lubię prostotę na okładkach, nie potrzebuję „dostać w twarz” zdjęciem dokładnie odzwierciedlającym treść książki, by ją zauważyć, polubić i kupić ;-) Dlatego też pod tym względem – prostoty! – seria Nike z warszawskiej Spółdzielni Wydawniczej „Czytelnik” należy do moich ulubionych... choć muszę uściślić: samą serię oczywiście uwielbiam, obserwuję, a nawet kupuję, ale jeśli chodzi o okładki, to po licznych liftingach ;-) obecnie nie do końca mi one odpowiadają...

Nike jest jedną z najstarszych serii książkowych wydawanych w Polsce i co najważniejsze: wciąż się ukazujących! Pierwsza książka – dwutomowe wydanie Opowieści o dwóch siostrach Arnolda Bennetta – ukazała się 20 września 1957 roku. Wyobraźcie sobie, że od tego czasu w serii wydano ponad 300 znakomitych tytułów! :-) Te charakterystyczne małe książeczki [od zawsze 9,5x15 cm] ze stylizowanym zarysem posągu bogini zwycięstwa w logo [początkowo, bo z czasem godło ciut ewoluowało graficznie] prezentują twórczość współczesnych pisarzy z całego świata. Pozycje były i wciąż są niezwykle starannie dobierane. Mają świetnych tłumaczy i doskonałych redaktorów. Są też przepięknie wydawane – kiedyś w płóciennej oprawie, często z obwolutą, i zawsze w twardej oprawie.

Grafika okładek serii Nike zmieniała się nieznacznie – na początku była nieco surowa, ale czysta i delikatna, z niewielkim logo pośrodku jednokolorowego tła. Moim zdaniem – ideał! [patrz: fotka u góry :-D] Z czasem jednak pojawiały się i/lub zmieniały drobne elementy, np. pionowe linie. Dodano „schodki”, potem je odjęto ;-) Logo urosło, stało się „cieniem”, a w ostatnim okresie wersję ilustracyjną zastąpiono zdjęciem rzeźby. Dodano drugi i kolejny kolor, potem był powrót do bardziej monochromatycznego wizerunku... Elementem niezmiennym serii jest rysunek bądź zdjęcie rzeźby z paryskiego Luwru – Nike z Samotraki.

Głównym projektantem graficznym serii był... :-/ No właśnie – nie mam pojęcia, ponieważ w kolejnych tomikach pojawiają się różne nazwiska, m.in. Jan S. Miklaszewski, kierownik Pracowni Graficznej w „Czytelniku” [ok. 1965 – ta najwcześniejsza i moim zdaniem najpiękniejsza wersja: drobny, centralnie umiejscowiony szkic Nike, zakładam zatem, że to ten pan jest pierwszym projektantem], Andrzej Heidrich [ok. 1980, duży zarys Nike z cieniutką ramką dookoła frontu książki; jeśli się nie mylę, to ten pan -> KLIK :-)], Zbigniew Czarniecki [ok. 2000, seria zdjęciowa z białym tłem w drobne pionowe paseczki oraz późniejsza wersja, również ze zdjęciem rzeźby, „ze schodkami”], Maria Drabecka [ok. 2008, to ta najnowsza szata graficzna – niejako powrót do wersji graficznej, duża postać Nike na gładkim kolorystycznie tle i czarny prostokąt obejmujący grzbiet i tylną górną część okładki].

Nie kupuję namiętnie całej serii, nie szukam jej po antykwariatach [przyznaję, miałam taki okres, ale mi przeszło ;-) głównie z powodu braku miejsca*], czytuję jednak, pożyczając czy to w bibliotece, czy od znajomych. Lektura znakomita, zawsze! Polecam! :-)



- - - - -
* Pod tym linkiem => KLIK <= możecie obejrzeć cudną tęczę stworzoną za pomocą grzbietów książek z serii Nike ;-) Zobaczcie, ile miejsca to zajmuje ;-D Instalację można było oglądać w warszawskiej Zachęcie w 2007 roku, podczas wystawy pt. „Kultura i beton”.

6 komentarzy:

Rybiooka pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Rybiooka pisze...

Przepraszam Pierwsza przeczytana książka "Władca much " Goldinga z tej serii lubię ją.... ....

Sara (sarusia5@onet.eu) pisze...

Dla mnie okładka jest ważna, ale nie najważniejsza:)

joanna pisze...

Pewnie nie ma domu w Polsce bez pozycji z serii Nike ;))

Pozdrawiam serdecznie i czekam na dalszy ciąg okladek :))

Raincloud pisze...

A może ktoś napisze o swojej ulubionej książce z tej serii? Ja mogę polecić "Przegranego" Bernharda.

hundredacrewood pisze...

To prawda ze im okladka skromniejsza, tym lektura zostaje na dluzej :)