wtorek, 7 września 2010

390. Isabella


Cudne zdjęcie! David Lynch ze swoją muzą – Isabellą Rossellini.
Foto © ... No niestety, ale nie mam pojęcia, kto jest autorem tej fotki :-/


Kocham kino, filmy oglądane w ciemnej sali projekcyjnej wraz z innymi pasjonatami... To moje „klimaty” ;-) Niestety już od dłuższego czasu [kilka lat, o zgrozo!], z racji mojej pracy przede wszystkim, nie mam na to czasu, a oglądanie filmów w TV, czy w ogóle na tym małym ekraniku, nawet jeśli nocą ;-) – to jednak nie to samo. Ale kino lubię, koniec, kropka. A kino włoskie to już absolutna uczta :-) Ale od początku...

Wczoraj nie mogłam zasnąć – nałożył się i wyjątkowo wysoki poziom stresu, i paskudna, niekochana przeze mnie bezsenność :-/ Podobny mix chyba nikomu nie pozwoliłby zasnąć... Zatem zabrałam się za poszukiwania relacji i opisów z festiwalu filmowego w Wenecji. Ucieszyłam się sukcesem Skolimowskiego – to mądry i oryginalny reżyser, bardzo lubię jego filmy i jego samego jako... aktora ;-) Najnowszy film SkolimowskiegoEssential Killing – zebrał owacje na stojąco :-D Wspaniała wiadomość. Czyżby Złoty Lew dla Polaka? Trzymam w każdym razie kciuki :-) W filmie gra Vincent Gallo – aktor, muzyk, reżyser, model... Słowem: wszechstronny chłopak ;-) Włoch. I tak, na zasadzie skojarzeń i krótkich przebłysków w moim chaotycznym mózgu: włoski – Włoch – kino – obraz... zapragnęłam... Isabelli Rossellini ;-D Tak, wiem, szaleństwo ;-D ale to jedna z moich ulubionych aktorek. Lubię filmy z nią w roli głównej. Lubię obserwować jej gesty, patrzeć jak się porusza, słuchać jej ciepłego, bardzo seksownego głosu. Lubię ją samą, jako najprawdziwszą, cudowną kobietę z wieloma pasjami i talentami: jest malarką, projektantką, dziennikarką, modelką... Jak do nikogo innego [no może do innej włoskiej bogini – Moniki Bellucci ;-) ], pasuje do niej określenie: posągowa piękność. Po prostu ideał :-) i do tego ze zwariowanym poczuciem humoru ;-) Patrz: Seduce Me. The Spawn of Green Porno – jej ostatni projekt ;-D

Obejrzałam zatem, po raz... hmmm... milionowy? ;-) Blue Velvet Davida Lyncha. Przewrotny, mocny, groteskowy, przerysowany... doskonały film. Nie będę pisać, o czym jest, bo chyba wszyscy już ten film widzieli [na fali popularności Lynchowskiego serialu o Laurze Palmer był wielokrotnie, oczywiście w późnych godzinach nocnych nadawany m.in. w polskiej ogólnodostępnej TV], ale warto go sobie raz w roku na przykład przypomnieć – świetny dobór aktorów, wybitne wręcz role Rossellini i Hoppera, wizualnie: majstersztyk! Polecam!

I tak, dzięki pięknej Isabelli, przetrwałam kolejną noc...

4 komentarze:

Balianna pisze...

Zdjęcie wykonał Helmut Newton :)

Matylda_ab pisze...

Zgadzam się: "Blue Velvet" jest rewelacyjny! ;)

kasjeusz pisze...

Widziałam "Twin peaks", serial mnie urzekł, do dziś utrzymuje się w czołówce moich ulubionych seriali, ale po inne dzieła Lyncha nie sięgałam. Może czas to zmienić.

Claudette pisze...

Zdjęcie wręcz hipnotyzuje swoją doskonałością.

Davida Lyncha znam jedynie z Miasteczka Twin Peaks, ale może już niedługo skuszę się na coś jeszcze...