sobota, 25 września 2010

396. 10 rzeczy, które lubię


Dostałam zaproszenie do zabawy pt. „10 rzeczy, które lubię” od Śnieżka gotuje. Dziękuję :-D i... postaram się odpowiedzieć. Szczerze mówiąc, głowię się już od paru dni, jak by tu skondensować to, co naprawdę lubię do - tylko! - dziesięciu punktów? To wcale nie jest takie proste, bo ja - mimo „posuniętego” wieku ;-D - wciąż jestem ciekawa świata i tego, czego naprawdę lubię, z dnia na dzień przybywa! Moja lista będzie ciut przewrotna [bo taka już jestem ;-) i dlatego jest w niej znacznie więcej, niż tylko te 10 rzeczy], a jednocześnie skondensowana, bez tłumaczenia się: „Dlaczego?”, bo dla osoby zaglądającej na mój blog, odpowiedzi chyba byłyby zbyt oczywiste :-)


1. Książki, regały pełne książek, księgarnie i biblioteki, słowo pisane, historie i obrazki w książkach, papier i nowe pachnące puste notesy, zapach farby drukarskiej, metalowe czcionki drukarskie, typografia, ołówki...

2. Muzyka, płyty, wielkie studyjne słuchawki i osobisty odtwarzacz plików MP3.

3. Kino, filmy na DVD, duży ekran i ciemna sala kinowa.

4. Latarnie morskie, zapach i szum morza, słony i porywisty wiatr we włosach podczas długiego spaceru wzdłuż linii brzegowej.

5. Fotografia – na papierze i w albumach, robienie zdjęć, polowanie na dobre światło, dźwięk wyzwalanej migawki w starym aparacie analogowym, zapach odczynników chemicznych do wywoływania zdjęć i zaciemniona łazienka/ciemnia z kuwetami, wyzwalaczem i czerwoną żarówką.

6. Zima: śnieg, zwłaszcza padający sobie cicho w nocy, mróz szczypiący w policzki, pękający lód na zamarzniętych kałużach, ślizgawki, sanki, niedźwiedzie polarne.

7. Iditarod i psy Północy.

8. Spacery po lesie, szczególnie wczesnym październikowym, lekko chłodnym mglistym rankiem, albo słonecznym popołudniem, wciąż jeszcze ciepłą jesienią, otulona w gruby sweter i ze skórkowymi rękawiczkami na dłoniach, gdy zmieniają się kolory liści, śpiewają ptaki, spadają kasztany, a ziemia pachnie bardziej intensywnie.

9. Internet.

10. Naleśniki z jabłkami lub powidłami [mojego taty!], pyry z gzikiem, zupa warzywna [specjalność mojej mamy], gruszki, podawana na ciepło szarlotka z lodami waniliowymi i kawa, kawa, kawa i jeszcze kawa, no i kawa... ;-D


- - - - - - -
PS.1. To nie wszystko, ale skończyły mi się numerki ;-)
PS.2. Do zabawy zapraszam wszystkich moich kochanych Czytelników. I uwaga! Sprawdzę, czy odrobiliście zadanie! :-D

6 komentarzy:

IVONNA pisze...

Sprytnie wybrnęłaś;) Trudno zmieścić się w tych 1o numerkach.Ja moje zadanie już odrobiłam wcześniej.
Pozdrawiam znad filiżanki kawy:)

Sara (sarusia5@onet.eu) pisze...

Widzę ulubienicę zimy:) Cieszę się, bo niewieli osob (tak jak ja, czy ty) ją lubi:)

Annasza pisze...

Pięknie to opisałaś, czułam wszystkie zapachy, słyszałam dźwięki i miałam wiatr we włosach czytając ;))) Moje zadanie już odrobione jakiś czas temu, pozdrawiam ze słońcem :))

Kamila pisze...

Fajnie ,że dałas się troszke bardziej poznać.

Melduję odrobienie zadania (jakiś czas temu) i pozdrawiam ciepło.

MichAsia pisze...

Dzisiaj odebrałam przesyłkę zawierającą książkę z tekstami Stinga. Ten (pięknie zapakowany) tomik rozjaśnił mi dzisiejszy zapłakany deszczem dzionek.
Raz jeszcze bardzo gorąco dziękuję i serdecznie pozdrawiam :-))

Śnieżka gotuje pisze...

Dzięki, koleżanko redaktorko, że podjęłaś wyzwanie :) Ciekawe i inspirujące:)