sobota, 9 października 2010

399. Jesiennie


W codziennym natłoku zajęć nie znalazłam w tym roku czasu, by nazbierać kosz błyszczących kasztanów. Dziś wybrałam się zatem do Botanika, żeby chociaż jednego znaleźć do kieszeni jesienno-zimowej kurtki [uwielbiam trzymać w dłoniach kasztany – pomijając doznania dotykowe, ponoć działają zdrowotnie na stawy, jak gdzieś wyczytałam]. Widoki piękne – liście zaczynają zmieniać kolory, kwitnie dużo kwiatów o żółtych płatkach, wiesiołek i późne liliowce oraz całe połacie róż, pachniał rumianek [na mój nos, oczywiście, ale taki właśnie zapach dziś do mnie docierał ;-)], wiewiórki zrzucały orzechy z drzew, nawołując się ostrym i skrzekliwym dźwiękiem, prawie konkurując z kłócącymi się srokami ;-D Wrażenia ze spacerku – nieocenione! Szybko jednak sielanka się skończyła i musiałam wybyć z ogrodu, bo... nadciągnęły tłumy rozbrykanych i rozwrzeszczanych dzieciaków w zorganizowanych grupach ;-) Dostały od swoich opiekunów zadanie zbierania liści i owoców, zatem z kartkami ze zdjęciami drzew w dłoniach rozbiegły się po całym ogrodzie, nie bacząc na to, że są w nim miejsca, gdzie nie powinny włazić :-/ Ale i tak warto było rankiem przespacerować się pięknymi lekko zamglonymi alejkami :-) Za tydzień ostatni w tym roku wykład połączony ze spacerem po ogrodzie z doktorem Szymonem Łukaszewiczem [Rozwój drzew i krzewów w warunkach miejskich] i pod koniec października trzeba będzie się pożegnać z ogrodem, i to aż do wiosny, niestety :-/

7 komentarzy:

reala pisze...

A wiesz, że ja też lubię trzymać w dłoni kasztany, a nie wiedziałam, że one maja taki zbawienny na człowieka wpływ. Tym bardziej miło bedzie mi je w kieszeni nosić :)

asjah pisze...

Moje dzieci mają w szufladach pod łóżkiem całą kolekcję - coś około 700 - mogę się podzielić ;-)

pasiakowa pisze...

Uwielbiam kasztany! :)
Co roku na nie czekam i zbieram do kieszeni, a potem obdarowuję nimi bliskie mi osoby ;)

tabu pisze...

Kasztany są świetnym izolatorem od cieków wodnych.. warto trzymać je pod łóżkiem w którym się śpi... :)

Balbina pisze...

A ja słyszałam, że warto je trzymać pod łóżkiem, jak się cierpi na bóle głowy. Nie sprawdałam

ewarub pisze...

Ja też lubię kasztany. Ale jest mi zawsze smutno, gdy widzę drzewa ogołocone z liści i gałęzi, bo dla zdobycia kasztanów ludzie, dzieci i dorośli, posuwają się do łamania gałęzi, rzucania czym popadnie, byle tylko zdobyć kilka sztuk więcej. Wnuki stoją pod drzewem, a dziadziuś podskakuje, wali kijem po gałęziach cały dumny. Raz zwróciłam uwagę, ale po tym co usłyszałam w odpowiedzi, już więcej się chyba nie odważę. Szkoda mi tych biednych drzew...

pikfe pisze...

Trafiłam trochę przez przypadek i cóż, jestem zachwycona.
Bywa, że widzimy człowieka i on od razu nam się podoba - tak było z Twoim blogiem. Miło :)