czwartek, 9 grudnia 2010

427. Galeria




Fotki © BHG

Nie przepadam za marketami, domami handlowymi czy też popularnymi galeriami :-/ Dziki tłum skupiony na polowaniu na okazje mnie przeraża i tyle. Poza tym nie lubię tej wędrówki po sklepach, bo i tak nic konkretnego dla siebie nie znajduję... Najczęściej wracam z takich eskapad z siatką całkiem mi niepotrzebnych drobiazgów, a to do domu, a to na prezent, a to na biurko... Jestem beznadziejnym klientem sklepów stacjonarnych :-/ Dla mnie, ostatnimi czasy, ideałem jest bezpieczna, leniwa, bezstresowa internetowa wizja zakupów świątecznych [tak, to już uzależnienie ;-)], ale oczywiście nie zawsze się tak da...

Dziś zostałam siłą zaciągnięta do Malty – wieeelkiej, naprawdę wieeeeeeelkiej galerii handlowej [byłam pierwszy raz, stąd te wielkie oczy i nieskładny język]. Czego tam nie ma! Kino, kluby fitness, milion sklepów, mnóstwo restauracyjek na najwyższym piętrze, ruchome schody i... ruchome schody! ;-D Ale mnie najfajniejsze wydały się tam dwie rzeczy: na parterze kolorowa podświetlana fontanna z hipnotyzującymi „skaczącymi” kroplami wody [zrobiłam kilka zdjęć telefonem komórkowym, nawet udało mi się je zapisać na „dysk” telefonu, ale... nie umiem ich teraz znaleźć :-/ Ależ ze mnie gadżeciarka!] i pyszna kawa [ekhm... i czekolada, żeby was nie czarować, że niby tylko jedną kawkę wypiłam...] w jednej z kawiarenek :-D Ale nie pytajcie, której – nie spojrzałam na nazwę. Pamiętam tylko bardzo wygodne wściekle pomarańczowe fotele. Tak się opiłam, że koleżanka turlała mnie potem po schodach ;-D Ale dla tej chwili warto było się pomęczyć po sklepach w... pogoni za prezentami! Nie było w końcu tak źle, a nawet było zabawnie i pysznie ;-D

4 komentarze:

pani Katarzyna pisze...

Ach, Malta. Jeszcze tam nie byłam. A na zakupy świąteczne chyba wybiorę się do skromniejszej Pestki / mniej skromnej Plazy ;)

Dosia pisze...

no masz, zaglądam rano, a tu takie widoki. królestwo za kawę z pianką i puchatego croissanta
ja w tym roku jestem uziemiona, więc zakupy robię przez internet. Po raz pierwszy, bo wcześniej broniłam się przed tym rekami i nogami, ale teraz widzę, że to był błąd. Przekonała mnie szczędność czasu i dostęp do rozmaitości
Pozdrawiam

Madeleine pisze...

Piękne widoki... ;)

Bewix - Bea pisze...

...ale pyszne obrazki :-)