piątek, 29 stycznia 2010

332. Strzępki... nerwów!


Weranda domu w Janicach.
[Więcej zdjęć © i opis w magazynie „Country Weranda”.]

À propos „Werandy”, tyle że papierowej :-) Właśnie kupiłam najnowszy numer dwumiesięcznika o wdzięcznej nazwie „Country” – dodatku do miesięcznika „Weranda”. Bardzo go lubię, kupuję od pierwszego numeru – i ze względu na przepiękny wybór zdjęć [domy, przedstawione w tym numerze są przecudowne! Te kolory, drewno, ceramika, len itp. itd.], i na dobór tematów [oscypki i kasza, ptaki, kociaki i... kuna ;-D w domu].

Jako niespodzianka dla Czytelników do najnowszego numeru dołączona jest książeczka z wierszykami dla dzieci – ilustrowana, ciekawie i z gustem wydana broszurka ze skrzydełkami... I wszystko by było „cacy”, gdyby nie sposób, w jaki książeczka jest umocowana do okładki kolorowego magazynu!!! Nie uda ci się... no normalnie nie ma szans! – oderwać tej książeczki bez zniszczenia okładki „Country”!!! Co za bałwan... wybaczcie, bałwanki są śliczne ;-D ...no kto to wymyślił, co??? Eh! Będę musiała kupić drugi egzemplarz pisma, bo nie cierpię takich porwanych w strzępki papierowych kartek... :-/

Ale i tak polecam ;-D

niedziela, 24 stycznia 2010

331. Zima


Wbrew pozorom na zdjęciu u góry to nie Arktyka z lotu ptaka ;-D a pokryty śniegiem trawnik pod moim oknem. Jest po prostu fantastycznie! Termometr za oknem w sobotę rano, około godziny ósmej, wskazywał minus 18 stopni! Oczywiście, musiałam wybrać się na spacer [redakcja sama się przygotuje ;-D a przynajmniej mam taką nadzieję!] :-) Niebo idealnie niebieskie, śnieg skrzący i bielusieńki... Ja to mam fioła na punkcie zimy, co? Mogłabym mieszkać okrągły rok w rejonach, gdzie niemal non stop leży pokrywa śniegu [plus ciut wiosny i ciut jesieni, a zdecydowanie bez lata ;-D ]. Po długim spacerku zawitałam do bardzo dawno nie odwiedzanej [walentynkowo już przystrojonej] „Werandy” przy poznańskim Starym Rynku na gorące cappuccino japanese [z syropem wiśniowym i płatkami migdałów] i na dłuższą pogawędkę z pewną sympatyczną bibliotekarką :-D Przeurocza rozmowa oczywiście w większości krążyła wokół książek, ich dostępu w księgarniach i bibliotekach, o cenach i przeobrażeniach w... wersje elektroniczne :-/ których chyba my, namiętni Czytelnicy, nigdy nie zaakceptujemy. Bo gdzie radość z dotyku papieru i zapachu druku? Oczywiście, fajnie jest mieć nowy gadżet, ale... co to za przyjemność, gdy oczy łzawią od bijącego od ekranu sztucznego blasku? Nie, to zdecydowanie nie dla mnie...

niedziela, 17 stycznia 2010

330. Wielkopolski PN




Fotki © moje ;-) Olympus E-510 z krótkim kitem.

Wypad do Wielkopolskiego Parku Narodowego planowałyśmy z Em. już od dłuższego czasu. Tym razem pogoda dopisała i ranny wyjazd z Poznania do Puszczykówka, przecudownej podmiejskiej mieścinki, w której m.in. znajduje się arcyciekawe Muzeum Pracowania Literacka Arkadego Fiedlera, doszedł do skutku :-D To zaledwie 15 minut pociągiem od Poznania, a różnica krajobrazowa – kolosalna! Brnęłyśmy w śniegu pośród białych drzew ponad dwie godziny, mięśnie wręcz krzyczały z wysiłku [tak, forma w stanie tragicznym :-/ ale chęci miałyśmy wielkie!], ale warto było. Krótki piknik na zaśnieżonym obalonym konarze drzewa zrobiłyśmy sobie w rezerwacie ścisłym Pojniki, po czym ruszyłyśmy w drogę powrotną – tym razem poszło nam szybciej, mimo zmęczenia ;-) Po drodze oceniałyśmy ślady zwierząt [zajęcy, saren, dzików itp.], posłuchałyśmy ptaków i odgłosów ocierających się o siebie konarów drzew. Słoneczko nie grzało wprawdzie, ale dodawało blasku bezwietrznej pogodzie :-) Gdy dotarłyśmy na dworzec PKP posypał się śnieg, a po dotarciu do Poznania okazało się, że w mieście szaleje zadymka śnieżna – zatem pogodę w czasie spaceru miałyśmy wręcz idealną! I teraz, wieczorkiem, tylko czuję przyjemne zmęczenie i... zakwasy w mięśniach :-/ Jak powiedziałam – forma zerowa ;-) Ale warto było :-D Polecam!

środa, 13 stycznia 2010

329. Losowanie nr 22


Zdjęcie u góry jest do kitu, ale musicie wybaczyć, bo... moje umiejętność fotografii w warunkach sztucznego oświetlenia niestety są zerowe :-/ Nie lubię i nie umiem robić zdjęć w pomieszczeniach, gdy noc i zima za oknem [przepraszam, że tak późno ogłaszam wyniki, niestety ogrom obowiązków zawodowych mnie ostatnio przerasta]. Nie o tym jednak dzisiejszy post! Oto rozwiązanie konkursu nr 22. Książka Szeptem Becki Fitzpatrick powędruje do...

===> pszczola

Gratuluję! :-D
Zapraszam na mojego maila [jest u dołu strony] do sfinalizowania konkursu – potrzebny Twój adres, żebym mogła wysłać od siebie stempelek, a Wydawnictwo Otwarte z Krakowa książkę [mała zmiana logistyczna]. Oczywiście, jak zawsze solennie zapewniam, że tu na blogu jestem osobą prywatną, a Twój adres jest bezpieczny!

= = = = =

Za miesiąc luty, czyli Walentynki ;-D zatem będę miała do rozdania książki dla miłośników... ale czego? Dowiecie się za miesiąc :-D Zapraszam!

PS.1. jeśli do kogoś nie dotarła książka z poprzedniego konkursu, proszę o maila.
PS.2. jedna osoba z wygranych z poprzedniego konkursu nie skontaktowała się ze mną, ale ponieważ Wasze maile w większości nie zawierały nicków, to nie wiem, któż to taki ;-D Najprawdopodobniej Amalena, ale... Proszę o kontakt!

sobota, 9 stycznia 2010

328. Miki Sato


© Miki Sato „Fear for loved ones”

W zimowym internetowym wydaniu magazynu „Small” wypatrzyłam pewną ilustrację. Była na niej latarnia morska, oto dlaczego przyciągnęła mój wzrok! ;-D I żeby wam uprzyjemnić choć trochę oczekiwanie na wynik losowania [przypominam: 13 stycznia] zapraszam do pooglądania ilustracji Miki Sato, artystki z Kanady. Jak zawsze bez słów => KLIK.

sobota, 2 stycznia 2010

327. Konkurs nr 22


© cover by James Porto
Wydawnictwo Otwarte, Kraków 2010

To pierwszy wpis w 2010 roku, zatem życzę wszystkim... SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU! :-D I, na dobry początek, musi być... konkurs, oczywiście! ;-) Ale zanim przejdziemy do szczegółów konkursu nr 22, trochę Wam opowiem o książce, którą będzie można zdobyć.

Było mi bardzo miło, gdy pod koniec listopada Wydawnictwo Otwarte z Krakowa zaprosiło mnie do zrecenzowania książki, która swą premierę będzie miała 13 stycznia. W grudniu dotarł do mnie egzemplarz przedkorekcyjny debiutanckiej powieści Becki Fitzpatrick pt. Szeptem [Hush, Hush – Simon & Schuster 2009 – „supernatural teen love story”, jak zachwala oryginalny wydawca ;-D ], w który z ciekawością się zagłębiłam.

Szeptem to powieść, którą czyta się naprawdę błyskiem :-) Dobrze przetłumaczona przez Pawła Łopatkę [w jednym z konkursów proponowałam Wam Nocnego słuchacza – to ten sam tłumacz, ale inne wydawnictwo – WL], wartko płynąca, nieźle zakręcona akcja. Właściwie to trudno mi powiedzieć, dla kogo jest to lektura [YA, do której zalicza się też Becca Fitzpatrick czy Stephenie Meyers, sugeruje, że między 14 a 21 lat], bo na młodzież młodszą [fanów Harry’ego Pottera na przykład] to nie bardzo – za dużo erotyki i przemocy, nawet morderstwo!, a na młodzież starszą – moim zdaniem zbyt infantylnie. Ale, co ja tam wiem? ;-) Nie załapałam się na „Zmierzcho-modę”, ani nie jestem fanką seriali typu Czysta krew, zatem nie wiem, co tak naprawdę czyta i ogląda dzisiejsza młodzież ;-D Mam tylko pewność, że wie wiele więcej, niż nam, dinozaurom, się śni ;-D

Z notki Wydawnictwa:
„Czasem zdarza się miłość nie z tego świata. Naprawdę nie z tego świata...
Patch jest tajemniczy i zabójczo przystojny. Nic dziwnego, że szesnastoletnia Nora uległa jego urokowi. Niemal natychmiast w jej życiu zaczęły dziać się rzeczy, których nie da się wytłumaczyć. Chyba że...
Chyba że ktoś wie, iż oto znalazł się w samym środku bitwy, którą od wieków toczą Upadli z Nieśmiertelnymi. O twoje życie.
Ale cicho sza... Są tajemnice, o których mówi się tylko szeptem”.

Upadłe anioły, gwarna szkoła i „problemy” zwykłych nastolatków [ach! te buzujące hormony ;-D ], niebezpieczne dzielnice pełne spelunek, niewyjaśnione zjawiska, nocne mgły spowijające tajemnicze domy... To wszystko, i wiele więcej naturalnie, znajdziecie w powieści Szeptem, która szybko znalazła się na liście bestsellerów „The New York Times”, a okładka [polskie wydanie ma tę samą co oryginalne, angielskie] jest nominowana w kilku kategoriach do nagrody Urban Fantasy Cover Art Awards za rok 2009 [twórca, James Porto, jest uznanym fotografem i mistrzem Photoshopa. Tu – KLIK – o inspiracji i Becki, i Jamesa na ilustrację z okładki]. Sądzę, że książka ma duże szanse stać się bestsellerem i u nas, w Polsce. Polecam, ku niewymagającej lekkiej rozrywce :-)

= = = = = = = = = = =

I... czas na konkurs nr 22 :-) Dla jednej osoby będę miała pachnącą świeżym drukiem książkę Szeptem. Sponsorem jest Wydawnictwo Otwarte. Od siebie dla szczęśliwego zwycięzcy dołączę mały stempelkowy upominek. Zapraszam do wpisywania się w komentarze. Losowanie 13 stycznia, w dzień premiery powieści! :-)