sobota, 27 lutego 2010

338. Losowanie nr 23



Na początek chciałabym wszystkim podziękować za udział w losowaniu! Jak zawsze sprawiacie mi tym wielką przyjemność [tak, tak, ja też mam wielką frajdę :-D zwłaszcza gdy losuję zwycięzców!]. Tym razem jestem też winna przeprosiny – konkurs „walentynkowy” – z powodu złośliwości przedmiotów martwych :-/ czyli komputera – opóźnił się straaasznie. Zatem dziękuję też za cierpliwość!

I już dłużej nie zwlekając, podaję, kto wygrał:

---> pakiet PIESbankierrr
---> pakiet KOTSkarletka

Serdecznie gratuluję! :-D
Zapraszam na mojego maila [jest u dołu strony] do sfinalizowania konkursu – potrzebne Wasze adresy, żebym mogła wysłać książeczki. Oczywiście, jak zawsze solennie zapewniam, że tu na blogu jestem osobą prywatną, a Wasze adresy są bezpieczne – nigdy nikomu ich nie przekazuję, sama też z nich nie będę korzystać [poza wysłaniem paczek, oczywiście ;-D ]!

= = = = =

Za tydzień zaczyna się już marzec! A zatem konkurs musi być bardzo kobiecy ;-) i seksowny... W poniedziałek zapraszam do nowego konkursu!

piątek, 26 lutego 2010

337. Pchełki :-/


© Craziest Gadgets

Jeszcze nawiązując do mojego „tramwajowego marudzenia”... [po tygodniu urlopu, jadąc rano w tłumie pędzących jak ja osób do pracy i do szkół, jakby więcej widzę i słyszę ;-) ].

Kojarzycie „umpa-umpa-umpa” – głośne, natarczywe, miarowe dudnienie – dochodzące z okolic głowy nastolatka stojącego obok? Czasem nawet kilka miejsc dalej? A niekiedy – o zgrozo! – wydobywającą się „muzykę” z nastawionej na cały regulator komórki??? Z jednej strony to denerwuje [jest 7.00 rano, do licha! chciałabym jeszcze ciut się zrelaksować przed czekającą mnie ciężką pracą :-/ ], a z drugiej zadziwia, bo – wyobraźcie to sobie! – te dzieciaki kupują najnowszy, najdroższy, najbardziej „wypasiony” sprzęt do odtwarzania plików muzycznych mp3 i mp4, jaki tylko znajdą na rynku, a w uszy pakują... pchełki na drucikach za 5 zł z kiosku na osiedlu :-/ Wszyscy dookoła słyszą to „yo, man, yo, yoooooo” ;-) ale sam młodziak nie potrafiłby powiedzieć, co i czy w ogóle ktoś coś śpiewa [pardon: recytuje / wykrzykuje / nie-wiem-jak-to-nazwać]! Czy to nie głupota? Dobre słuchaweczki dokanałowe* z mięciutkimi koreczkami [zawsze w kilku rozmiarach, żeby każdy mógł je sobie dopasować], z których na pewno nie uleci żadna nutka, można kupić za naprawdę niewielkie pieniądze i zapewniam, że posłużą sto razy dłużej niż te wiecznie plączące się sztywne druciki z twardym okrągłym plastikiem, który nawet nie chce „siedzieć” w uszach :-/

- - - - - - - -
* pod linkiem tylko przykładowe słuchawki! Zdecydowanie nie zajmuję się reklamą żadnej konkretnej firmy, a jedynie wskazuję – by zilustrować swój wywód ;-) – typ słuchawek!

wtorek, 23 lutego 2010

336. Uratowana! :-)


Bez większych konotacji do tekstu... no może tylko trochę... ;-) Chciałabym być charakterem taka jak on! Oto bulterier, przeuroczy psiak!
© Agencja BE&W



Powoli wracam do życia w necie :-) Hurra!!! Po tych dwóch prawie tygodniach bez dostępu do komputera, a tym samym do Internetu, stwierdzam, że mój „pracoholizm”, od którego staram się uwolnić od lat to... mały Pikuś :-/ Ja jestem uzależniona od netu! Czy to nie straszne??? Nawet podjęłam decyzję o kupnie net- lut notebooka, żeby mieć go wciąż przy sobie... Á propos: Są tu jacyś spece, którzy pomogliby mi dokonać wyboru? Macie jakieś doświadczenia, rady i porady? :-) Plizzzz! :-)

A w tym czasie zdarzyło się wiele :-) Ponieważ przez kilka dni „byczyłam” się, z dala od pracy na zaległym urlopie, poczytałam ciut [o tak! w końcu dla czystej przyjemności! ;-) Mam za sobą nowego Browna (cóż... siła reklamy...) i drugi tom Camilli Läckberg, książkę z przepisami kulinarnymi Jamiego Olivera, a obecnie jestem w trakcie lektury serii Millenium], posnułam się po mieście, księgarniach, muzeach, kawiarniach... Degustowałam też nowe specjały [domowy chleb z nasionkami posmarowany pasztetem z wątróbki z brandy – brzmi niesamowicie, co? smakuje też wyśmienicie ;-D zapewniam!] u drogiej Em. – mistrzyni kuchni itp. itd. Słodkie lenistwo ;-)

Ale... były też i minusy... to obserwacje, które poczyniłam :-/ Zauważyliście, że w komunikacji miejskiej nikt już nie ustępuje miejsca staruszkom, osobom o lasce, kobietkom w ciąży i młodym mamom z pociechami na rękach? Że niektórzy, zwłaszcza młodzi niestety, bywają hałaśliwi, bezczelni, wulgarni, rozpychają się, a nawet potrafią walnąć plecakiem byle się wcisnąć w „swój” upatrzony kąt? Że ktoś, kto gada [czytaj: wykrzykuje] do komórki przez godzinę [„A jak tam mama? A jak tam ciocia? A koteczek? A trawka w ogródku? A rybki w akwarium?”] w ogóle nie zwraca uwagi na innych pasażerów, którzy niekoniecznie chcą wiedzieć, jaki kolor ma gów... pieska sąsiada? Sorry! Eh! :-/ Smutne to...

Poza tym bywa, że starsi ludzie zachowują się okropnie! Przepraszam, wiem, że to strasznie brzmi :-/ Jednak zostałam zrugana przez obcego mi staruszka* na przejściu dla pieszych, bo nie nacisnęłam guziczka zielonego światła [to taki „myk” w Poznaniu, który niby ma ułatwić życie pieszym – (prawie) wszyscy wiedzą, że nie ma co dusić, bo światła są ustawione w regularnych odstępach, ale jakoś tak niektórzy wierzą, że jak z całej siły i sto razy pod rząd poduszą sobie ten guziczek, to światło zamieni się na zielone na wieki wieków i... „dlaczego pani nie nadusiła? No co to ma być? Co z pani za baba? Nie chce się? Nie ma pani rączek?”. :-/ Normalnie mnie cholera wzięła**. Jakby sam nie potrafił...], a pewna staruszka w tramwaju niemal mi oko wykłuła parasolką, wrzeszcząc i miotając się, że ona koniecznie musi usiąść dokładnie w tym miejscu, a nie gdzie indziej [mimo że jest pusto - w ciągu dnia, jak się okazuje, niewiele osób jeździ tramwajami], i dlaczego ja jestem taka bezczelna [choć tym razem ;-) się nie odezwałam***]... Eh! Moim zdaniem to ci starsi ludzie są sobie winni – niby jak młodzież ma się zachowywać, jeśli oni dają taki przykład? Nieprzygotowana jestem do takiego współistnienia w społeczeństwie...

Ale dość marudzenia! Dobre wieści dla moich drogich Czytelników: konkurs nr 23 trwa do piątku. W sobotę będzie losowanie. Zapraszam wszystkich, bo książeczki naprawdę są ciekawe :-) i niebanalne – takiego spojrzenia na zwierzaki jeszcze nie znacie! Pa! :-D


- - - - - - - - -
* I vice versa! Staruszek został zrugany przeze mnie... nie wytrzymałam :-(
** Tak, wiem... Wstrętne ze mnie babsko :-/
*** Może nie jest ze mną aż tak źle? ;-)

środa, 17 lutego 2010

PRZEPROSINY!!!
Kochani! Padł mi domowy komputer :-/ Obraził się, albo co... Niestety nie wiem :-( W każdym razie - naprawa potrwa jeszcze kilka dni. Poproszę o cierpliwość! Pod postem konkursowym można się zatem wciąż wpisywać! I raz jeszcze przepraszam za opóźnienie w losowaniu!
Pozdrawiam, M.

poniedziałek, 8 lutego 2010

335. Walentynkowy konkurs nr 23


Ależ jestem spóźniona! Obiecałam walentynkowy upominek w kolejnym konkursie, tym razem z numerem 23, i znów się zagapiłam :-/ a to tuż, tuż! Pisałam poprzednio, że mam coś dla miłośników... wszystko na fotce u góry!
Do rozdania są dwa pakieciki, które nazwiemy...

---> PIES
---> KOT

...bo przecież je też kochamy, prawda? ;-D
Sponsorem książek jestem ja :-) Wszystkich chętnych zapraszam do wpisywania się w komentarze według podanego schematu – kto chce książeczki-poradniki dla miłośników piesków, pisze PIES, a kto jest kociarzem całym sercem, pisze KOT :-) Jasne? Jasne, że jasne! ;-D
Losowanie tym razem w niedzielę, w Walentynki! Życzę powodzenia!

środa, 3 lutego 2010

334. Marcowe Oscary


® Oscar

Wybaczcie, że dziś będę klęła jak szewc, ale czasem taka mnie złość na samą siebie bierze, że... Uuuh! Otóż, przy okazji ogłoszenia nominacji do nagród Akademii, zwanych Oscarami, zdałam sobie sprawę, że mam straaaszne zaległości w kinie :-( Słowo „straaaszne” jest nawet zbyt delikatnym określeniem :-/ A pomyśleć, że jeszcze nie tak dawno temu... no dobra – ze 3-4 lata temu... bywałam w kinie kilka razy w tygodniu, potrafiłam z pamięci wyrecytować repertuar wszystkich poznańskich kin, i to nie tylko tych filmów właśnie „na ekranie”, ale i premier na najbliższy rok! Aktorzy, reżyserzy, nawet autorzy zdjęć, muzyki, kostiumów czy scenarzyści stali na baczność w mojej główce ;-) A teraz? Czarna dziura, moi Państwo, i to bez dna... :-( No zła jestem, i tyle...

Ale wracając do Oscarów... Jak wam się podobają nominacje? :-D Pomijam Avatar, bo mi się z rozpaczy nóż w kieszeni sam otwiera :-/ [najlepszy film? najlepszy reżyser? coś się komuś mocno pomyliło!]. Trzymam kciuki za Jeffa Bridgesa [aktor pierwszoplanowy w filmie Szalone serce] i Maggie Gyllenhaal [rola drugoplanowa w tym samym filmie]. A film? To, co ja bym chciała, na pewno nie pokryje się z tym, co wybierze szanowne jury Akademii ;-D Cóż... stawiam na The Hurt Locker [byle tylko nie Avatar, bo runą wszystkie moje wyobrażenia o uczciwej konkurencji i przede wszystkim o wartości kina! ;-D ].

wtorek, 2 lutego 2010

333. Jeszcze o Werandzie, ale...



...tej kawiarnianej w Poznaniu :-D Idąc dziś wolnym spacerowym krokiem przez Stary Rynek, postanowiłam zajrzeć do kawiarenki i zrobić zdjęcie [Pasiakowa, to zwłaszcza dla Ciebie :-) ] walentynkowym już ozdobom we wnętrzu. Niestety, nie mam zbyt dużych umiejętności, jeśli chodzi o fotografowanie w pomieszczeniach [o czym chyba już pisałam], ale... chodzi bardziej o coś „na pamiątkę”, prawda? Dziś zamówiłam kawę Mocha i, jeśli ktoś będzie w Poznaniu miał ochotę na tę właśnie kawę, to jednak zaproszę go do... Kamienicy bezpośrednio na Starym Rynku :-D gdzie podają znacznie pyszniejszy ów aromatyczny i wizualnie cudowny napój :-)