poniedziałek, 31 maja 2010

366. Kolor


Fotka © moja :-) 23.V.2010. Olympus E-510 z krótkim kitem, nowa część ogrodu botanicznego majową, niedzielną, ranną porą...


To zdjęcie niestety nie należy do udanych - ucięte płatki kwiatów, jaskrawą żółcią wybijające się w tle liście, chaos kompozycyjny... no ogólnie rzecz biorąc: za dużo i za mocno ;-) Ale nie to jest istotne! Chciałam wam pokazać kolor tych niesamowitych miniaturowych irysów! Taki odcień ciemnego niebieskiego - granatowego, czy jak go tam zwał ;-) - to rzadkość, a w każdym razie ja nie spotkałam się z podobną odmianą wcześniej. Cudo!

niedziela, 30 maja 2010

365. Letnio i pachnąco :-)


Chwalę się ;-D Ta śliczna letnia kartka i piękne pachnące mydełko, które już wzbogaca swoim boskim aromatem moją bieliźniarkę, przyleciały do mnie prosto ze słonecznej Majorki od wielkiej sercem Moniki :-) Za co serdecznie dziękuję! Eh! Ale ja mam dobrze, co? :-D

sobota, 29 maja 2010

364. Losowanie nr 27


Na początek jak zawsze podziękowania za liczne wpisy :-) Cieszy mnie ogromnie takie spore zainteresowanie książką, którą dla Was miałam! I już dłużej nie zwlekając... Jak można zobaczyć na załączonym obrazku, losy aż wysypywały się z białej porcelanowej filiżanki ;-) Wymerdałam pięć karteczek [chyba zeza zrobiłam, jak je cięłam, no ale nie to się przecież liczy ;-) ] z imionami:

- - -> greenlady39
- - -> Oleander
- - -> Ysabell
- - -> Tores
- - -> Ondine

Gratulacje! :-D
Tradycyjnie zapraszam na mojego maila [jest u dołu strony], ponieważ potrzebne są adresy pocztowe do wysyłki. Jak zawsze zapewniam, że tu na blogu jestem osobą prywatną, a Wasze adresy są absolutnie bezpieczne: nigdy nikomu ich nie przekażę, sama też – poza bieżącą przesyłką – nie będę z nich korzystać!

A za miesiąc... Hmmm... Jeszcze nie zdecydowałam... Ale zapraszam serdecznie :-) Na pewno będzie stosik książek do zgarnięcia!

sobota, 22 maja 2010

363. Konkurs nr 27 - kryminalny!


Poznań dziś ponury, duszny i burzowy :-/ tak jak mój humorek, niestety... Dlatego na poprawienie nastroju, swojego i waszych, postanowiłam ogłosić kolejny konkurs, tym razem nr 27! Zgodnie z obietnicą sprzed miesiąca do rozlosowania będzie kryminał, o którym już kiedyś w superlatywach :-D pisałam TU. Dzięki serdeczności Magdaleny z Time Machine [dziękuję!!!] mam aż pięć egzemplarzy do rozdania :-)

---> POLICHROMIA Joanna Jodełka

Co dalej, już wiecie ;-) Proszę się wpisywać w komentarze od dziś do piątkowej północy. Losowanie w przyszłą sobotę! Zapraszam!

sobota, 15 maja 2010

362. Kelis


© KELIS - okładka płyty z remiksami najnowszego singla Acapella.

Już kiedyś tu na blogu pisałam, że lubię buszować w necie za nowościami muzycznymi, ale tym razem polecę coś „starszego” i znanego mi od lat, a konkretnie od 1999 roku ;-) No i zaraz ktoś się zdziwi, jak mogę tego słuchać, a nawet lubić ;-) ale zamknijcie na chwilę oczy i wsłuchajcie się w głos Kelis – jest naprawdę piękny: lekko chropowaty, mocny, magnetyzujący... Moją ulubioną piosenką, a także klipem jest Get along with You z jej pierwszej płyty Kaleidoscope [ciekawi bez trudności znajdą teledysk na Youtube]. A na jej domowej stronie – KLIK – możecie posłuchać utworek i obejrzeć najnowszy klip Acapella. Baaardzo mi się podoba*, wizualnie też :-) Sama płyta Flesh Tone ma się ukazać już w ten poniedziałek [w Stanach dopiero 6 lipca i nie mam pojęcia, dlaczego taka kolejność, być może to pomyłka ;-) ]. Oczywiście, Kelis znana jest bardziej z utworków hiphopowych [za którymi szczególnie nie przepadam], chociażby z duetu z Busta Rhymes, ale wytrwali znajdą też balladki :-) Polecam, dla rozrywki, dla przyjemności, dla... co tam sobie wymyślicie! Zapewniam, że warto.


- - - - -
* I nie ma się czemu dziwić :-) Reżyserzy klipu to Rankin i Chris Cottam, o których też już – w zachwytach – nieraz pisałam.

niedziela, 9 maja 2010

361. Irysy






Foto © :-) moje. Wszystkie zdjęcia robione Olympusem E-510 z krótkim kitem.

I na koniec zostawiłam przepiękne iryski, którym nota bene robiłam zdjęcia w pierwszej kolejności :-) około godziny 9.00.

W kilku poniższych postach pokazałam zdjęcia z wypadu do Ogrodu Botanicznego w Poznaniu z soboty 08 maja. Pogoda niestety nie dopisała - było pochmurnie, duszno jak przed burzą, z lekkim tylko chłodnym wiaterkiem.

Nie mam w zwyczaju „podbijać” zdjęć swoim podpisem czy też logo utrudniającym kopiowanie, dlatego liczę na uczciwość wszystkich tutaj zaglądających. Bardzo proszę nie kopiować zdjęć na inne portale [chyba że na pulpit waszego prywatnego komputerka ;-) ], uszanujcie prawo autorskie! Jeśli chcesz wykorzystać któreś zdjęcie komercyjnie, najpierw napisz do mnie!

360. Trochę soczystej zieleni




Foto © :-) moje. Wszystkie zdjęcia robione Olympusem E-510 z krótkim kitem. Ogród Botaniczny w Poznaniu, sobota 08 maja, zdjęcia robione w godzinach od 09.00 - 11.00.

359. Odcienie bieli






Foto © :-) moje. Wszystkie zdjęcia robione Olympusem E-510 z krótkim kitem. Ogród Botaniczny w Poznaniu, sobota 08 maja, godzina około 10.30.

358. Piwonie




Foto © :-) moje. Wszystkie zdjęcia robione Olympusem E-510 z krótkim kitem. Ogród Botaniczny w Poznaniu, sobota 08 maja, godzina około 11.00.

357. Jabłonie




Foto © :-) moje. Wszystkie zdjęcia robione Olympusem E-510 z krótkim kitem. Ogród Botaniczny w Poznaniu, sobota 08 maja, godzina około 10.00.

sobota, 8 maja 2010

356. Na początek bzy...




Foto © :-) moje. Wszystkie zdjęcia robione Olympusem E-510 z krótkim kitem.

Sezon fotograficzny 2010 rozpoczęty! :-D
Dziś o godzinie 9.00 rano, mimo niezbyt sprzyjającej pogody [chmurzyska paskudne na niebie :-/ wiaterek i lekki chłód] niecierpliwie przytupywałam pod bramą Ogrodu Botanicznego. Ależ radość! Wiem, że to zwariowane, ale Botanik to moje ukochane miejsce w Poznaniu i dość ciężko jest mi się pogodzić z faktem, że na całą zimę i początek wiosny ogród jest zamknięty dla zwiedzających :-/ Ta mnogość roślin w jednym miejscu, prostych polskich i egzotycznych wręcz oszałamia zmysły ;-) Zaczęłam od irysków w najnowszej części ogrodu. Kwitną już te najmniejsze, miniaturowe, choć same kwiaty są słusznych rozmiarów. Potem alejka bzów – te zapachy! I kolory! :-) Następnie najstarsza część ogrodu – jabłonie, tulipanowiec, derenie, miłorzęby, kasztany, brzozy, olchy i cudny klon czerwony w części japońskiej... W głębi ogrodu pola kwiatów i traw, tulipany i żonkile białe, kwitnie też len na niebiesko, sasanki, liście drzew pięknie lśnią soczystą zielenią i... wodą czy też ranną rosą ;-) Po prostu raj na ziemi!

sobota, 1 maja 2010

355. Robocica?


Czasem chciałabym wyglądać jak Dita von Tesse... Moim zdaniem to chodzący ideał :-) [Fotka z sieci, niestety nie wiem, kto jest jej autorem].



Opowiem wam dziś historyjkę i tylko nie umiem określić, czy wesoła, czy raczej smutna to opowiastka ;-) Jak to w bajkach mawiają: „Chcecie, to posłuchajcie...”.

Raz na jakiś czas – bardzo rzadko, przyznaję – przychodzi taki dzień, kiedy trzeba wyglądać elegancko, kobieco, czy jak to tam nazwać. A że ja raczej babo-chłop jestem, duuuży i na pewno nie elegancki na co dzień, a do tego kompletnie nie umiejący nosić spódnic... to jest to... cóż... katastrofa! :-/ Zawsze zaczyna się od – jak najbardziej kobiecych ;-D – słów: „Co mam na siebie włożyć?”. Ale te pomińmy – po intensywnych poszukiwaniach, przymiarkach, siódmych potach... coś w końcu znajduję. Potem buty... no ale o tym też nie będę pisać, bo większość znanych mi kobiet nigdy – podkreślam: NIGDY, we własnym mniemaniu, oczywiście ;-) – nie ma odpowiednich do okazji i reszty stroju butów. Najśmieszniejsza jest u mnie zawsze część ostatnia: makijaż.

- Nooo, ładnie, ładnie :-) A może byś usta podkreśliła jakimś mazidełkiem? - mówi on.
- Hmmm, czemu nie? Ale wiesz, ja nie mam żadnego mazidełka :-/ - mówię ja.
- Czy ty aby na pewno jesteś kobietą? Może jesteś robocicą i nawet o tym nie wiem? - dogryza on.
- Cóż, to dokręcę jeszcze kilka śrubek i możemy lecieć. Mazidełko kupimy po drodze. Pomalujesz swoją lalę-robocicę kolorkiem, jaki sam wybierzesz ;-) - kończę ja.

Nawet moja mama się uśmiała, choć jak w końcu sama przyznała:

- Znajdzie się kilka mazidełek w mojej przedwojennej zabytkowej kosmetyczce, ale wiesz, data produkcji jest sprzed kilku lat...

Ha! I oto dowiedziałam się, że pochodzę z całej długaśnej linii lal-robocic ;-D Ale jakoś się tym za bardzo nie przejmuję ;-D