niedziela, 1 maja 2011

467. Majówka




Fotki © 2011 moje :-)

W pierwszy weekend maja po długich zimowych miesiącach Botanik otwiera swoje bramy dla mieszkańców miasta, organizując tradycyjny trzydniowy festyn: kiermasz roślin, wykłady, wystawy, pokazy dogoterapii, w tym roku też zawitał psy husky... Niestety, tak naprawdę... to istny koszmar! :-/ Tłumy ludzi, dzieciaki na rolkach, dorośli na rowerach, wata cukrowa, trąbki i baloniki, wrzaski i gonitwy dzieciaków zagłuszające koncerty w muszli... Zgroza... Ale... jak co roku, nie ucząc się na własnych błędach ;-) odwiedzam to miejsce pełna nadziei na miły i spokojny spacer... naiwna... Jedyny plus: nareszcie zdobyłam porządny szczegółowy przewodnik po ogrodzie botanicznym z wydawnictwa UAM.

PS. Miałam dziś na sobie nowy zapach – „Rousse” Serga Lutensa. Niezwykła interpretacja cynamonu przyprawowego, raczej nie tego słodkiego pudru, który sypie się na ryż, ale takiego suchego zapachu pałeczki cynamonowej. Piękny! :-) Taki mały off top, ale chyba się zakochałam ;-) Najpiękniej o tym zapachu napisała Sabbath i to właśnie dzięki niej sięgnęłam po te perfumy :-) Winnam ukłon i serdeczne podziękowania!

3 komentarze:

Zuzanka pisze...

Moje też hałasowało i malowało kredą ;-) Taka uroda Majówek.

A przewodnik aktualny? Na stronie widzę, że z 2004, ale nie wiem, na ile to wpływa na jakość. Przyznam, że w epoce internetu akurat najmniej sensu mają papierowe wydawnictwa typu przewodniki.

Sabbath pisze...

Dziękuję Ci. Naprawdę jest mi miło, kiedy odkrywam, ze ktoś czyta i odbiera zapach podobnie, jak ja. Życzę wielu miłych dni z Rudzielcem. :)
A Twoje Zacisze dodaję do obserwowanych.

ika pisze...

No proszę, a ja poznanianka nie wiedziałam o tym :/ ale teraz i tak za późno na kiermasz :( ale do botanika pójde tak czy siak, niech no tylko pogoda na to pozwoli :)
Pozdrawiam