sobota, 7 maja 2011

470. Port Macquarie


Zdjęcie od przyjaciół © MLC. Dziękuję! :-)

Moja dobra przyjaciółka szczęśliwie zmieniła właśnie pracę. Jest podekscytowana nowym miejscem i zadaniami, które ją czekają. Gratuluję jej z całego serca i... nieco zazdroszczę ;-) Nie, nie pracy – choć i ten pomysł wydał mi się bardzo pociągający! – ale krótkiego urlopu pomiędzy. Otóż wybrała się z mężem do Port Macquarie. To niewielka i bardzo spokojna, choć typowo turystyczna mieścinka [raczej kurort dla dojrzalszych urlopowiczów ;-) ], około 400 km na północ od Sydney w Australii. Miałam przyjemność kilka lat temu spędzić tam urocze kilka dni latem, czyli w przełomowym styczniu ;-) Nie da się opowiedzieć, jak cudowne wspomnienia stamtąd przywiozłam – wielokilometrowa piaszczysta plaża z jednej strony kończąca się niewielkim wzniesieniem z latarnią morską Tacking Point, z drugiej ograniczona kolejną mieścinką, ciche zielone uliczki prażone słońcem, rzędy strzelistych sosen wzdłuż głównej drogi, zalew z delfinami wczesną ranną porą i krystaliczna czysta woda, plaże, woda, plaże, woda... ;-) to marzenie chyba każdego urlopowicza. MLC. przesłała mi kilka fotek. Na jednej, którą pokazuję u góry, jest widoczna w oddali latarnia. Zamarzył mi się dłuższy urlop... Trzeba zacząć planować ;-)

2 komentarze:

Marta pisze...

Australia to moje Marzenie...Szkoda, że nie przyszło mi się tam urodzić :)

Aneta pisze...

Zjawiskowe zdjęcie, jestem zachwycona i chcę tam jechać! Australia jest wyjatkowym kontynentem. Marzy mi sie podróż w takie miejsce, a taka plaża - marzenie.