środa, 20 lipca 2011

486. Ponure myśli


Edgar Allan Poe i jego kruk w interpretacji © Sirxlem - DeviantArt

Zaplanowałam kilka dni wolnego, by wykonać serię badań kontrolnych. Nic specjalnego mi nie jest, ale ponieważ od lat nie robiłam „przeglądu technicznego” ;-D zdecydowałam, że już czas. Nie będę tutaj truła, ile się nabłagałam lekarza rodzinnego o skierowanie na najprostszy zestaw badań laboratoryjnych [mam beznadziejnego lekarza rodzinnego...], szkoda czasu i nerwów na taką opowieść :-/ Sedno jest takie, że sama zapłaciłam za wszystkie badania :-/ Pal licho zadufanie lekarzy! Miałam szczęście, że trafiłam na przesympatyczną panią pielęgniarkę, która dzielnie zabrała się do ściągania krwi ;-) a dodam, że u mnie nie jest to takie łatwe – oba zgięcia łokci są czyste i bielutkie, bez śladu żył. Krew pobrano zatem z... nadgarstka. Nie bolało, uspokajam ;-) W każdym razie na wyniki miałam czekać kilka dni [oprócz morfologii poprosiłam o dodatkowe specjalistyczne analizy]. Nastrój ogarnął mnie ponury, czarnowidztwo i bezsenność dopadła ze zdwojoną siłą – nie mam pojęcia, dlaczego człowiek tak jest skonstruowany: gdy na coś niecierpliwie czeka, jego wyobraźnia szaleje ;-) a przynajmniej moja szalała w najlepsze... W każdym razie to był dobry moment, żeby się dobić jakąś ponurą lekturą ;-) Wybrałam Matthew Pearla i „Cień Poego”. Ta książka leżała u mnie na półce już bardzo dawno, wciąż brakło mi czasu, żeby się z nią zapoznać. Nie jest to arcydzieło, a sposób tłumaczenia wymaga sporo samozaparcia i skupienia przy czytaniu. Ale przy tej lekturze wymyśliłam, którą książkę rozlosuję w następnym konkursie, o którym jutro... o pardon! - jest już po północy, zatem jeszcze dziś! :-D

7 komentarzy:

http://pisanyinaczej.blogspot.com/ pisze...

Czekam więc na ten konkurs :-)

ystin pisze...

no nie zachęciłaś do "Cienia..." i bardzo dobrze- wiadomo, czgo nie czytać! oczywisćie dobrych wyników życzę!

Lilithin pisze...

Nie ma co sie zamartwiac na zapas! A "Cien Poego" nieco mnie wynudzil...

Rybiooka pisze...

Będzie dobrze, a te trudności ze skierowaniem przerażają....

Mam pytanie czy nie masz gdzieś na swej półce "Przerwanej lekcji muzyki" ?

marysza pisze...

no mam nadzieje ze z wynikami wszystko bedzie ok :) ze sie nie zepsulas! :D

Alina pisze...

U mnie żył nie tyle nie widać (a nie widać, bo się chowają), ale też wredne pękają! Przeważnie po wyjściu z badań wyglądam jak rasowa heroinistka :D. Z siniakami.

Aspartate pisze...

Nominowałam Cię do One lovely blog award :) Za piękne zdjęcia, ciekawe notki i super konkursy co miesiąc jak w zegarku :)