niedziela, 11 września 2011

497. Jesiennie...




Fotki © z Etsy.

Na horyzoncie pojawiła się jesień – od kilku dni wzuwam pełne buty i opatulam się ciepłą bluzą, gdy wyruszam do pracy. Nie wiem, jak wy, ale ja się cieszę! :-D To moja ulubiona, obok zimy, pełna głębokich i ciepłych kolorów i zapachów pora roku.

Niestety ten początek jesieni jest dla mnie znacznie cięższy, nerwowy i obfitujący w niespodzianki – mało przyjemne :-/ – przez co nawet nie miałam chwilki, by pomyśleć o spacerze na łonie natury. Całe weekendy spędzam z głową zwieszoną nad maszynopisami – pilne, pilne, PILNE!!! Normalnie ręce opadają... :-/

Po raz pierwszy od lat nie mam zebranych kasztanów – ani do zdobnego koszyka w domu, ani do kieszeni ciepłej budrysówki, co mnie martwi. Widziałam też już opadające kapturki / kapelusiki żołędzi, z których co sprawniejsze rączki robią takie cudeńka, jak na fotkach u góry :-)

Eh! Co robić, co robić...? :-/

7 komentarzy:

latarnia pisze...

Cudne te filcowe żołędzie - poczułam się zainspirowana :-)
Tak, też uwielbiam jesień, tutaj już wrzuca kolory na drzewa, choć pogoda dzisiaj była całkiem letnia :-)

Czarownica pisze...

Zoledzie sa super:) myslalam ze sa prawdziwe;) Jesien dopiero do nas nadchodzi - dzis mielismy pelnie lata :D

coco.nut pisze...

ale dziś pogoda była prawdziwie letnia - aż nawet odrobinę za ciepło :)

Sabbath pisze...

Trzymam kciuki za pomyślne zakończenie pracy, za wiele satysfakcji po i za spokojny dalszy ciąg jesieni.
Pomyśl, jak cudownie będzie odpocząć. W końcu... :)

http://pisanyinaczej.blogspot.com/ pisze...

Ja tego roku jestem wyjątkowo rozbity jesienią. Mam nadzieje że dojdę do siebie :-)

Wiewióra pisze...

Jesień kocham i po upalnym lecie nie mogę się jej doczekać. Na szczęście w tym roku u mnie spokojna, no w miarę spokojna :)

dziurka pisze...

uwielbiam te żołędzie ...
muszę sobie też takie ufilcować.